sobota, 1 lipca 2017

Pikantny makaron udon z chrupiącymi kotlecikami

Całkiem niedawno w ofercie pobliskiego sklepu odkryłam makaron Udon.
Ten japoński, wytwarzany z mąki pszennej, makaron znany jest głównie z serwowania z orintalnymi bulionami i zupami (np. zupa miso). Z równym powodzeniem może nam jednak posłużyć jako składnik drugiego dania lub element mniej lub bardziej orientalnej potrawki. 
Poniżej moja pierwsza propozycja na wykorzystanie udonu :)

CZAS: do 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 op. makaronu udon
  • 4 kotlety sojowe
  • 1 spora marchewka
  • 1/2 puszki pędów bambusa (u mnie drobno krojone)
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka piri piri (lub inna ostra papryczka)
  • jasny sos sojowy 
  • słodko-pikantny sos chili
  • olej roślinny
  • sezam
  • dymka
  • świeża kolendra (opcjonalnie)
  • bulion wege do moczenia kotletów
  • sól 
  • pieprz
  • mąka pszenna

1. Cebulę obieramy i kroimy w niezbyt drobne piórka. Czosnek obieramy i kroimy w plasterk. Papryczkę siekamy. Wszystkie składniki wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem. 

2. Marchewkę obieramy i przy pomocy obieraczki przygotowujemy grubsze "wstążki". Dodajemy marchewkę do pozostałych składników. Doprawiamy 2-3 łyzkami sosju sojowego i dusimy wszystko razem. 

3. Pędy bambusa odcedzamy i płuczemy. Wrzucamy na patelnię. Wlewamy słodki sos chili (nie żałujemy!). Mieszamy. 

4. W międzyczasie zagotowujemy wodę, do której na 2 minuty wrzucamy makaron. Odcedzamy go i odstawiamy, bo wrzucić do potrawki na minutę przed końcem gotowania.

5. Kolety moczymy w bulionie, odsączamy, kroimy w paski, które panierujemy w mące i smażymy na rumiany kolor. 

6. Na koniec do potrawki dodajemy posiekaną dymkę (ilość wedle uznania) i makaron. Mieszamy i gotowe.

7. Na makaron z warzywami nakładamy kotlety. Całość pospypujemy prażonym sezamem Serwujemy ze świeżą kolendrą. 




RADY: 

1. Zamiast lub oprócz sezamu proponuję dać porkuszone orzeszki ziemne albo chrupiącą, prażoną cebulkę. 
2. W podobnym zestawieniu doskonale sprawdzą się grzyby mun, tofu, papryka, por... Ale o tym następnym razem, gdy zagości u mnie udon :)

środa, 28 czerwca 2017

Zielonkawy krem z kalafiora

Kiedy dobiegała końca moja ostatnia petsitterska przygoda, postanowiłam przygotować strawę adekwatną dla styranej długą podróżą właścicielki mojej ulubionej kotki.
Chciałam, aby jedzenie było lekkie - bo a nuż Judu wcale nie będzie głodna ;) - i kompatybilne z panującą porą roku.
Zależało mi także, by kanwą posiłku były sezonowe, rodzime składniki. 
Wybrałam się więc na bazar i po szybkim rekonesansie nabyłam młodą włoszczyznę, całkiem dorodny okaz kalafiora, aromatyczny koper i rozkosznie słodkie truskawki - substytut deseru ;)
Zestaw ten wydał mi się właściwy, by szybko udobruchać Judu przyzwyczajoną ostatnimi czasy do konsumpcji zanzibarskich kokosów prosto z palm i innych egzotycznych smakołyków.

Zupę przygotowałam wówczas korzystając z dobrodziejstwa, jakim jest Thermomix - długo omijane przeze mnie szerokim łukiem ustrojstwo, które doceniłam szykując różnej maści koktajle, musy owocowe oraz zupy. 

Nadszedł czas, by odtworzyć przyrządzoną wówczas zupę w bardziej tradycyjnych warunkach. Przy użyciu garnka i blendera :)

CZAS: 1 - 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 mały lub 1/2 większego kalafiora
  • młoda włoszczyzna
  • 2-3 ziemniaki
  • koper
  • młoda cebula
  • bulion w kostce BIO
  • olej roślinny
  • sól
  • pieprz
  • woda
1. Wszystkie warzywa myjemy i obieramy.

2. Pokrojoną na małe kawałki włoszczyznę (2-3 młode marchewki, białą część młodego pora, mikro-pietruszki i seler) wrzucamy do garnka, zalewamy wodą (ok. 1,25 l) i gotujemy.

3. Gdy woda się zagotuje, dodajemy bulion i gotujemy jeszcze przez ok. 15 minut.

4. W międzyczasie szklimy na oleju pokrojoną w kostkę cebulę.

5. Następnie wrzucamy rozdrobniony kalafior i pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy przez ok. 20 minut.

6. Dodajemy cebulę.

7. W trakcie gotowania wrzucamy do garnka liście selera oraz natkę pietruszki (wg uznania, ja dałam 3 gałązki selera i garść pietruszki).

8. Na koniec dodajemy posiekany koperek (ilość także wg uznania). 

9. Studzimy zupę, aby nie stępić ostrzy blendera i miksujemy na jednolity krem.

10. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem, delikatnie podgrzewamy i... podajemy!




RADA:

1. Kiedy gotowałam tę zupę po raz pierwszy, wyszła seledynowa. Tym razem, z powodu większej ilości wszelkiej zieleniny, kolor wyszedł znacznie ciemniejszy.Smak chyba nawet lepszy niż podczas debiutu. Nie bójcie się więc i nie szczędźcie sprzedawanych z młodą włoszczyzną liści!

niedziela, 25 czerwca 2017

Koperkowe mielone bez mielenia

Kilkakrotnie pytano mnie ostatnimi czasy o losy Kreaturki Smaku. Za każdym razem tłumaczyłam, że... "nie, nie zawiesiłam działalności" / "nie, nie znudziło mi się" / "tak, jeszcze do tego wrócę". 
Aby powrót Kreaturki stał się faktem potrzebuję odrobinę więcej wolnego czasu lub znacznie więcej umiejętności gospodarowania czasem, którym obecnie dysponuję ;) 
Niemniej, nie chcąc pogrążać się w wyrzutach sumienia, postanowiłam czym prędzej podrzucić jakiś nowy przepis.
Przepis oparty na produkatach, które mam w domu, bym nie mogła zastosować wymówki pt."nie zrobiłam zakupów" itp.

Na początku była kapusta. Młoda kapusta, którą z niemałym opóźnieniem po raz pierwszy w tym roku szczęśliwie udało im się zasmażyć. Kapusta, która docelowo będzie dodatkiem do dzisiejszych kotletów. Tych samych kotletów, które na szybko wymyśliłam, by mieć do czego podać kapustę.
Ot, i tak zabawnie zamyka się koło powstania dzisiejszego przepisu.

Do rzeczy! :)

CZAS: do 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 100 g kaszy jaglanej
  • 100 g czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 1 nieduża marchewka
  • liście selera
  • koperek (ilość wedle uznania)
  • 1 duży ząbek czosnku
  • mielony kminek
  • czosnek granulowany
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka suszonych warzyw (lub bulionu wege)
  • 1 jajo
  • sól
  • pieprz
  • bułka tarta lub inna panierka (np. mąka z cieciorki)
  • olej roślinny

1. Kaszę jaglaną prażymy na suchej patelni, następnie płuczemy i gotujemy pod przykryciem  w lekko osolonej wodzie z odrobiną oleju (proporcja wody do kaszy 2:1)... aż kasza wchłonie całą wodę i stanie się miękka.

2. W drugim garnku gotujemy wodę, którą solimy, odprawiamy suszonymi warzywami lub bulionem oraz liśćmi selera (u mnie 2 b. duże). Gdy woda zacznie wrzeć, wrzucamy dokładnie opłukaną soczewicę. Gotujemy do miękkości.

3. Cebulę kroimy w kostkę. Połowę podsmażamy ze startą marchewką i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Drugą połowę dodamydo masy na surowo.

4. W misce łączymy ugotowane i ostudzone kaszę oraz soczewicę (soczewicę należy odcedzić!). Dodajemy podsmażoną cebulę z marchewką i czosnkiem oraz surową cebulę. Wsypujemy posiekany koperek. Dodajemy siemię lniane i  mieszamy.

5. Próbujemy masę i doprawiamy ją do smaku solą, pieprzem, czosnkiem granulowanym oraz kminkiem. Wbijamy jajo i ponownie mieszamy.

6. Formujemy nieduże kotlety, które panierujemy i smażymy z obu stron na rumiany kolor.


sobota, 1 kwietnia 2017

Marynowane tofu z grilla

Sezon na grillowanie tuż, tuż... Lecz drugi prawdziwie wiosenny dzień w roku to moim zdaniem trochę za wcześnie, by rozstawiać się pod chmurką z rusztem.
Ale od czego mamy patelnię grillową? ;-)
Receptura i wykonanie są banalnie proste. A dzięki składnikom, które zazwyczaj na stałe mieszkają w naszych lodówkach i słoiczkach z przyprawami, do przyrządzenia tego smakołyku możemy przystąpić w każdej niemal chwili, gdy najdzie nas ochota na aromatyczne tofu.

CZAS: 15 min. (przygotowanie i grillowanie / nie liczę czasu leżakowania serka w marynacie"

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • ok. 2 łyżki keczupu
  • ok. 1 łyżka musztardy
  • ok. 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 płaska łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki wędzonej
  • 1 płaska łyżeczka czosnku granulowanego
  • 2 płaskie łyżeczki cebuli granulowanej lub suszonej
  • czarny pieprz (do smaku)
  • olej roślinny

1. Tofu kroimy na 4 duże trójkąty (w poprzek na pół, a potem obie połówki po przekątnych). Ręcznikiem papierowym wycieramy nadmiar wody.

2. Do miski dodajemy wszystkie podane składniki marynaty. Mieszamy dokładnie. 

3. Do marynaty, podczas mieszania, wlewamy olej roślinny (ilość wedle uznania, u mnie ok. 5 łyżek).

4. Trójkąciki tofu traktujemy z każdej strony obficie marynatą, zamykamy w plastikowym pojemniku i wstawiamy do lodówki.

5. Zamarynowane tofu grillujemy na prawdziwym grillu lub - w domowych warunkach - na patelni grillowej.




RADY:

1. Tofu serwujemy z dowolnymi dodatkami (pasuje do niego chyba wszystko). Ja podałam z ziemniakami Hasselback i surówką wielowarzywną.
2. Marynatę można śmiało i modyfikować poprzez dodanie wszelkich ziół, czy zamianę papryki na ostrą. Enjoy! :-)

wtorek, 7 marca 2017

Kotlety jaglano-dyniowe z nutką curry i sosem pomidorowo-paprykowym

Przeczytałam dziś, że aktualnie "...10 proc. Polaków w wieku 25-34 deklaruje stosowanie się do diety wegetariańskiej lub wegańskiej, a kolejne 20 proc. twierdzi, że coraz częściej rezygnuje z mięsa w swoim jadłospisie" [źródło].
Trzeba przyznać, że statystyki są satysfakcjonujące, a co więcej - zmieniają się ponoć w bardzo szybkim tempie. Oby tak dalej!
Śmiem przypuszczać, że wielu mięsożerców chętniej rezygnowałoby ze spożywania mięsa, gdyby poznali odpowiednie rozwiązania kulinarne i przepisy. 
Na przykład takie, jak ten! :)

CZAS: 1 godz.

SKŁADNIKI (kotlety):
  • 1 szkl. kaszy jaglanej
  • 500-600 g dyni (u mnie mrożona dynia Hokkaido)
  • 1/2 szkl. pestek dyni
  • 1/4 szkl. siemienia lnianego (nasiona)
  • 1 cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • garść suszonego czosnku niedźwiedziego
  • ok. 2 łyżki płatków drożdżowych
  • szczypta mielonego imbiru
  • curry (od serca!)
  • biały pieprz
  • sól
  • bułka tarta
  • olej

SKŁADNIKI (sos):
  • 2 szkl. przecieru pomidorowego
  • 1 czerwona papryka
  • słodka papryka wędzona
  • 1 nieduża cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka octu balsamicznego 
  • cukier
  • sól
  • olej roślinny



1. Kaszę prażymy, płuczemy i gotujemy pod przykryciem w lekko osolonej wodzie (proporcje kaszy do wody 1:2, ew. 1:2,5).

2. Pokrojoną w kostkę dynię gotujemy do miękkości.

3. Cebulę kroimy w drobną kostkę, czosnek siekamy. Szklimy je na oleju, a następie odsączamy na sitku z nadmiaru tłuszczu.

4. Pestki dyni siekamy lub delikatnie rozdrabniamy w blenderze.

5. Do miski wrzucamy cebulę z czosnkiem, rozdrobnione pestki dyni, nasiona siemienia, ugotowaną i przestudzoną kaszę. Mieszamy składniki dokładnie, stopniowo dodając zmiksowaną na gładko dynię.

6. Wymieszaną masę doprawiamy curry, czosnkiem niedźwiedzim, imbirem, płatkami drożdżowymi, białym pieprzem i solą. Mieszamy ponownie.

7. Z masy formujemy kotlety, panierujemy je w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju. Po zdjęciu z patelni za pomocą papierowego ręcznika pozbywamy się nadmiaru tłuszczu.

8. Sos szykujemy w międzyczasie. Zaczynamy od zeszklenia na odrobinie oleju posiekanych cebuli i czosnku, do których wlewamy przecier pomidorowy. Mieszamy, solimy i słodzimy do smaku oraz dodajemy ocet balsamiczny. Dusimy pod przykryciem. Umytą paprykę kroimy na mniejesze kawałki, które zawinięte w folię aluminiową zapiekamy w piekarniku. Po upieczeniu pozwalamy papryce odparować, a następnie ściągamy z niej skórkę. Bazę sosu przelewamy do blendera, wrzucamy upieczoną paprykę i miksujemy. Doprawiamy słodką papryką wędzoną i ew. jeszcze odrobiną soli i cukru.




RADY:

1. Dynię dodajmy stopniowo, aby kontrolować konsystencje masy. Nie może być zbyt rzadka!
2. Kotlety serwowałam z pieczonymi ziemniakami i surówką.

niedziela, 5 lutego 2017

Seitan w sosie śliwkowo-piwnym

Ni z tego, ni z owego...
Całkiem znienacka poczułam potrzebę ugotowania czegoś nowego.
Aliści milczenie Kreaturki Smaku  nie oznacza porzucenia zmagań kulinarnych! Wynika ono raczej z powodu powielania w jadłospisie przysmaków, których przepisy są już udostępnione lub pichcenia na tyle banalnych posiłków, że aż niegodnych zawracania nimi komukolwiek głowy ;-)
Nieskromnie pewna, że poniższy przepis zrekompenuje najdłuższą nawet przerwę, zapraszam do lektury, a następnie do garów! :-)

!!! Przepisowpis dedykuję Michałkowi. Bobasowi, poprzez którego pojawienie się, znany z wpisu o tofupulpetach (przepis: [o tu!]), Bunio został starszym, dumnym bratem :-) !!!

CZAS: 1,5 godz.

SKŁADNIKI:

  • 100-150 g glutenu pszennego 
  • czerwona czubryca
  • mąka pszenna
  • 1 cebula
  • 3 łyżki powideł śliwkowych
  • 3 suszone prawdziwki (kapelusze)
  • 200 ml bulionu warzywnego (u mnie na bazie domowej przyprawy Ewy Wachowicz [przepis!])
  • 200 ml jasnego piwa
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 liście laurowe
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku 
  • 1/2 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki w proszku
  • 2 płaskie łyżeczki płatków drożdżowych
  • 2-3 łyżki przyprawy domowej z przepisu Ewy Wachowicz (odsyłacz do przepisu powyżej)
  • cząber suszony do smaku
  • pieprz czarny do smaku
  • sól 
  • olej roślinny
  • szczypta cukru trzcinowego
  • woda

1. Gluten wsypujemy do miski i mieszając stopniowo wlewamy wodę. Wyrabiamy zwartą bryłkę, którą "filetujemy" krojąc na dość cienkie plastry. W razie potrzeby możemy pomóc sobie tłuczkiem i porozbijać seitan na cieńsze kawałki.

2. W dużym garze gotujemy wodę z 2 listkami laurowymi, 3 ziarenkami ziela angielskiego, 2 ząbkami czosnku i 2-3 łyżkami przyprawy domowej. Gotujemy seitan do miękkości (u mnie trwało to ok. 30 minut).

3. W międzyczasie  cebulę kroimy w piórka, oprószamy cukrem trzcinowym i rumienimy na oleju. 

4. Do zrumienionej cebuli wlewamy bulion, dodajemy powidła, wrzucamy liść laurowy i 2 ziarna ziela oraz suszone prawdziwki. Bazę sosu doprowadzamy do wrzenia. 

5. Po chwili wlewamy szklankę piwa, a gdy sos przestanie buzować doprawiamy dwoma rodzajami papryki, płatkami drożdżowymi, cząbrem, solą i czarnym pieprzem. Ugotowany sos odstawiamy pod przykryciem.

6. Ugotowany seitan studzimy i doprawiamy czerwoną czubrycą. Każdy kawałek panierujemy w mące i smażymy na oleju.

7. Usmażone kawałki seitanu układamy w garnku, zalewamy sosem i dusimy przez 10 minut. 





RADY:

1. Seitan podałam z kluseczkami, zasmażanymi buraczkami oraz surówką z kapusty pekińskiej z sosem vinegrette.
2. Opcjonalnie do sosu można dodać jałowiec lub inne niż cząber zioła.

piątek, 14 października 2016

Potrawka z pędami bambusa i kotletami sojowymi

Zima coraz bliżej, więc i repertuar żywieniowy ulega zmianie. Siłą rzeczy na stole pojawia się mniej "świeżyzny", a szykowane dania są bardziej rozgrzewające i pożywne. 
Stąd u mnie ostatnio przepis na zupę dyniową, a w międzyczasie gotowanie bigosu wegańskiego, w swoim składzie bardzo zbliżonego do tego, na który przepis [o tu!].
Dziś poszperałam w szafkach i lodówce... i postanowiłam wykorzystać zapasy. Marchew, słoik pędów bambusa, dogorywający już prawie jarmuż i nadbużańskie buraki otrzymane w prezencie od sąsiadów... Te produkty stały się kanwą dzisiejszego obiadu i przepisu. 
Oto, jak postanowiłam je wykorzystać! :-)


CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:

  • ok. 10 kotletów sojowych
  • słoik pędów bambusa (u mnie grubo krojone)
  • 2 marchewki
  • 1 kolba kukurydzy
  • 1,5 cebuli
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 papryczka piri-piri
  • przyprawa "5 smaków"
  • 2-3 łyżki mąki
  • sos sojowy
  • słodko-pikantny sos chili
  • garść czarnego sezamu
  • pęczek natki pietruszki
  • sól 
  • czarny pieprz
  • olej roślinny
  • bulion warzywny

1. Obrane marchewki kroimy w słupki, cebulę w grube piórka, czosnek i papryczkę siekamy i wszystko wrzucamy na rozgrzany olej. Zalewamy sosem sojowym (wedle uznania, ale z umiarem) i dusimy pod przykryciem, mieszając co jakiś czas.

2. W międzyczasie kotlety, namoczone w bulionie warzywnym, odsączamy i kroimy w paski, a następnie obtaczamy je dokładnie w mące wymieszanej z ok. 2 łyżeczkami przyprawy "5 smaków".

3. Paseczki z kotletów wrzucamy na rozgrzany olej i smażymy do zrumienienia. Pod koniec smażenia doprawiamy solą i pieprzem.

4. Do warzyw duszących się z sosem sojowym dodajemy odsączone i opłukane pędy bambusa oraz okrojone z kolby ziarna kukurydzy. Dolewamy kilka łyżek słodko-pikantnego sosu chili i dusimy jeszcze ok.10 min.

5. Na koniec do potrawki dodajemy kotlety, czarny sezam i posiekaną natkę. Mieszamy i podajemy.




RADY:

1. Ja po ugotowaniu podostrzyłam potrawkę odrobiną pieprzu cayenne.
2. Część natki pietruszki warto pozostawić do oprószenia dania na talerzu.
3. Swoje porcje serwowałam z białym ryżem, jarmużem duszonym z czosnkiem oraz sałatką z pieczonych buraczków w sosie vinegrette.

niedziela, 9 października 2016

Wegańskie herbatniki migdałowe

"Ukradła Cyganka kurę,
Dostała za to burę...
Cygankę powiesili
I jeszcze na nią mówili
Ukradła cyganka kurę...

Migdałowe oczy miała, migdałowe
Już na chmurze płyną oczy w niebo granatowe
Kto za nimi płacze?
Tylko, tylko deszcze...
Tylko wrona kracze
Jeszcze, jeszcze, jeszcze
Jeszcze, jeszcze
Deszcze, deszcze
Deszczu płacz."

Właśnie dziś mija 80 lat od narodzin jednej z naszych najpoczytniejszych i najśpiewniejszych poetek. 
I choć w przytoczonym tekście Agnieszki Osieckiej uwaga skupia się na kurze, to poniższy przepis będzie wegański. Aby tak się stało, uwagę skoncentrujemy na oczach Cyganki. Migdałowych oczach...

A, że za oknem deszcz, to mamy już dwa wspólne mianowniki ;-)

CZAS: ok. 30 min,

SKŁADNIKI:
  • 175 g mąki pszennej
  • 75 g mąki ryżowej
  • 3-4 łyżki mielonych migdałów
  • kilka kropli zapachu migdałowego
  • 1/2 szkl. drobnego cukru
  • 1/4 szkl. wody
  • 1/4 szkl. oleju roślinnego (u mnie rzepakowy)
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

1. Wszystkie składniki łączymy ze sobą w misce wyrabiając jednolitą bryłę.

2. Kulę ciasta rozwałkowujemy i wycinamy ciastka.

3. Wycięte ciastka układamy na wyłożonej papierem blasze i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 180 st. C.

4. Herbatniki pieczemy do momentu, w którym zaczną delikaatnie łapać rumiany kolor.




RADY:

1. Upieczone herbatniki można oprószyć cukrem pudrem.
2. W wersji wegetariańskiej zamiast oleju można użyć masło.
3. Herbatniki serwujemy po całkowitym ostygnięciu :-)

Zupa dyniowa z nutką curry i kokosa

Rekord pobity!
Nie ma się jednak czym chwalić, bowiem blisko 4 miesiące milczenia to absolutnie karygodny wynik. Tym bardziej, że - w przeciwieństwie do rekordu - gary nie zostały pobite i raz na jakiś czas przyrządzam nowe, autorskie potrawy. 
W najbliższym czasie postaram się nadrobić trochę zaległości.
Na smaczny początek, idealna na jesienną słotę - zupa dyniowa.

CZAS: ok. 40 min.

SKŁADNIKI:

  • 1/2 sporej dyni Uchiki Kuri (Hokkaido)
  • 1 mała puszka mleka kokosowego (u mnie o obniżonej zawartości tłuszczu)
  • 1 duża cebula
  • 1 duża marchew
  • 1 nieduża pietruszka
  • 1/4 selera
  • liście selera (opcjonalnie)
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól
  • curry
  • słodka papryka w proszku
  • pieprz cayenne
  • suszona cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • kawałek świeżego imbiru (o wielkości kciuka)
  • olej roślinny
  • woda

1. Pokrojoną w kostkę cebulę wrzuciłam na rozgrzany olej.

2. Kiedy cebula zaczęła się szklić, dodałam do niej rozdrobnione w blenderze warzywa (marchew, pietruszka, seler). Dusiłam chwilę. Następnie zalałam wszystko ok. 1,5 l wody, dodałam liście laurowe, ziele angielskie i liście selera, przyryłam i gotowałam ok. 15-20 minut.

3. Następnie dodałam obraną i pokrojoną w kostkę dynię.

4. Gdy dynia zmiękła, doprawiłam zupę rozdrobnionym czosnkiem, startym imbirem, słodką papryką, pieprzem cayenne, curry oraz solą. Wlałam mleczko kokosowe. Gotowałam jeszcze chwilę, a gdy zupa lekko przestygła, dokładnie ją zmiksowałam.





RADY:

1. Doprawić można zupę już po zblendowaniu.
2. Ja serwowałam ją z prażonymi pestkami dyni. Można je zastąpić wszystkimi  innymi, dodatkami (np. groszkiem ptysiowym lub grzankami).

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Chałwowe lody z bananów z polewą z daktyli i migdałami prażonymi w soli

Wielokrotnie słyszałam i czytałam o wegańskich lodach na bazie bananów.
Postanowiłam w końcu zgłębić wiedzę na ich temat.
Trochę poczytałam, pooglądałam zdjęcia, aż wreszcie natknęłam się na fotkę lodów orzechowych. 
Postanowiłam czym prędzej sprawdzić czy ich rzeczywisty smak jest zgodny z moimi wyobrażeniami.
Jak na złość, nie miałam jednak masła orzechowego. 
- Niech będą chałwowe - pomyślałam na widok słoika z końcówką tahini i przystąpiłam do dzieła :-)


CZAS: 15 min. (+ czas na zamrożenie bananów)

SKŁADNIKI:
  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 2 łyżki tahini
  • szczypta cynamonu

1. Obrane banany kroimy w talarki i wstawiamy na kilka godzin (u mnie cała noc) do zamrażarki.

2. Zamrożone banany przekładamy do pojemnika od blendera, dodajemy tahini i cynaomon i 
dokładnie miksujemy.

3. Gdy uzyskamy satysfakcjonującą nas konsystencję przekładamy banany do miseczki / pucharka i podajemy z ulubionymi dodatkami :-)




RADY:

1. Swoje lody podałam z polewą "karmelową" z daktyli - 1 szklankę daktyli moczyłam przez noc, następnie przełożyłam je do blendera i zmiksowałam doprawiając w międzyczasie solą i wanilią, aby uzyskać bardziej płynną konsystencję należy dodać wodę, w której moczyły się daktyle lub/i mleko roślinne (najlepiej migdałowe); gotową masę przetarłam przez gęste sito - oraz migdałami prażonymi w soli - garść migdałów zblanszowałam, obrałam ze skórek i uprażyłam w rondelku ze sporą ilością soli.
2. Przed włożeniem bananów do zamrażarki warto ułożyć je tak, aby za bardzo się nie posklejały.
3. Po swoim pierwszym eksperymencie polecam zawsze mieć w zamrażarce pokrojone banany! :-)