Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 czerwca 2017

Zielonkawy krem z kalafiora

Kiedy dobiegała końca moja ostatnia petsitterska przygoda, postanowiłam przygotować strawę adekwatną dla styranej długą podróżą właścicielki mojej ulubionej kotki.
Chciałam, aby jedzenie było lekkie - bo a nuż Judu wcale nie będzie głodna ;) - i kompatybilne z panującą porą roku.
Zależało mi także, by kanwą posiłku były sezonowe, rodzime składniki. 
Wybrałam się więc na bazar i po szybkim rekonesansie nabyłam młodą włoszczyznę, całkiem dorodny okaz kalafiora, aromatyczny koper i rozkosznie słodkie truskawki - substytut deseru ;)
Zestaw ten wydał mi się właściwy, by szybko udobruchać Judu przyzwyczajoną ostatnimi czasy do konsumpcji zanzibarskich kokosów prosto z palm i innych egzotycznych smakołyków.

Zupę przygotowałam wówczas korzystając z dobrodziejstwa, jakim jest Thermomix - długo omijane przeze mnie szerokim łukiem ustrojstwo, które doceniłam szykując różnej maści koktajle, musy owocowe oraz zupy. 

Nadszedł czas, by odtworzyć przyrządzoną wówczas zupę w bardziej tradycyjnych warunkach. Przy użyciu garnka i blendera :)

CZAS: 1 - 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 mały lub 1/2 większego kalafiora
  • młoda włoszczyzna
  • 2-3 ziemniaki
  • koper
  • młoda cebula
  • bulion w kostce BIO
  • olej roślinny
  • sól
  • pieprz
  • woda
1. Wszystkie warzywa myjemy i obieramy.

2. Pokrojoną na małe kawałki włoszczyznę (2-3 młode marchewki, białą część młodego pora, mikro-pietruszki i seler) wrzucamy do garnka, zalewamy wodą (ok. 1,25 l) i gotujemy.

3. Gdy woda się zagotuje, dodajemy bulion i gotujemy jeszcze przez ok. 15 minut.

4. W międzyczasie szklimy na oleju pokrojoną w kostkę cebulę.

5. Następnie wrzucamy rozdrobniony kalafior i pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy przez ok. 20 minut.

6. Dodajemy cebulę.

7. W trakcie gotowania wrzucamy do garnka liście selera oraz natkę pietruszki (wg uznania, ja dałam 3 gałązki selera i garść pietruszki).

8. Na koniec dodajemy posiekany koperek (ilość także wg uznania). 

9. Studzimy zupę, aby nie stępić ostrzy blendera i miksujemy na jednolity krem.

10. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem, delikatnie podgrzewamy i... podajemy!




RADA:

1. Kiedy gotowałam tę zupę po raz pierwszy, wyszła seledynowa. Tym razem, z powodu większej ilości wszelkiej zieleniny, kolor wyszedł znacznie ciemniejszy.Smak chyba nawet lepszy niż podczas debiutu. Nie bójcie się więc i nie szczędźcie sprzedawanych z młodą włoszczyzną liści!

niedziela, 9 października 2016

Zupa dyniowa z nutką curry i kokosa

Rekord pobity!
Nie ma się jednak czym chwalić, bowiem blisko 4 miesiące milczenia to absolutnie karygodny wynik. Tym bardziej, że - w przeciwieństwie do rekordu - gary nie zostały pobite i raz na jakiś czas przyrządzam nowe, autorskie potrawy. 
W najbliższym czasie postaram się nadrobić trochę zaległości.
Na smaczny początek, idealna na jesienną słotę - zupa dyniowa.

CZAS: ok. 40 min.

SKŁADNIKI:

  • 1/2 sporej dyni Uchiki Kuri (Hokkaido)
  • 1 mała puszka mleka kokosowego (u mnie o obniżonej zawartości tłuszczu)
  • 1 duża cebula
  • 1 duża marchew
  • 1 nieduża pietruszka
  • 1/4 selera
  • liście selera (opcjonalnie)
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól
  • curry
  • słodka papryka w proszku
  • pieprz cayenne
  • suszona cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • kawałek świeżego imbiru (o wielkości kciuka)
  • olej roślinny
  • woda

1. Pokrojoną w kostkę cebulę wrzuciłam na rozgrzany olej.

2. Kiedy cebula zaczęła się szklić, dodałam do niej rozdrobnione w blenderze warzywa (marchew, pietruszka, seler). Dusiłam chwilę. Następnie zalałam wszystko ok. 1,5 l wody, dodałam liście laurowe, ziele angielskie i liście selera, przyryłam i gotowałam ok. 15-20 minut.

3. Następnie dodałam obraną i pokrojoną w kostkę dynię.

4. Gdy dynia zmiękła, doprawiłam zupę rozdrobnionym czosnkiem, startym imbirem, słodką papryką, pieprzem cayenne, curry oraz solą. Wlałam mleczko kokosowe. Gotowałam jeszcze chwilę, a gdy zupa lekko przestygła, dokładnie ją zmiksowałam.





RADY:

1. Doprawić można zupę już po zblendowaniu.
2. Ja serwowałam ją z prażonymi pestkami dyni. Można je zastąpić wszystkimi  innymi, dodatkami (np. groszkiem ptysiowym lub grzankami).

wtorek, 16 lutego 2016

Klarowna zupa grzybowa z tofu i makaronem sojowym

Zgodnie z zapowiedzią opublikowaną wraz z ostatnim wpisem, przyszedł czas na klarowną zupę.
Zupę nie byle jaką, bo dedykowaną Clarze - trzytygodniowej, rozkosznej latorośli Ani. 
Jednego jestem pewna - Ani niniejsza zupa posmakuje na pewno. Mam nadzieję, że i Clara nie wzgardzi nią, gdy podrośnie.
Uczyniłam wszystko, co w mej mocy, by była pożywna i smaczna, a przy okazji klarowna.
W końcu imię beneficjentki zobowiązuje!

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 200 g grzybów shitake
  • 30 g krojonych grzybów mun
  • 1 op. naturalnego tofu
  • 5 kotletów sojowych 
  • 100 g makaronu sojowego
  • 1 duża marchewka
  • 1/2 białej części sporego pora
  • nieduży kawałek kapusty pekińskiej
  • bulion (do moczenia kotletów)
  • 3 ząbki czosnku
  • ostra papryczka (ilość wedle uznania)
  • przyprawa "5 smaków"
  • galangal mielony
  • pieprz cayenne
  • ciemny sos sojowy
  • jasny sos sojowy 
  • słodko-pikantny sos chili
  • sól (opcjonalnie)
  • garść orzeszków ziemnych
  • olej roślinny
  • woda

1. Marchewkę obieramy i kroimy tak, by uzyskać cienkie wstążki/nitki. Podobnie robimy z porem.

2. Grzyby shitake myjemy i kroimy w paski. Grzyby mun wrzucamy do wrzątku i odstawiamy.

3. Marchewkę i por wrzucamy na rozgrzany olej, wlewamy trochę  jasnego sosu sojowego i dusimy pod przykryciem. Po kilku minutach dodajemy grzyby shitake oraz namoczone i przepłukane grzyby mun.

4. Namoczone kotlety sojowe kroimy w poprzek na cienkie fileciki i wstawiamy na najwyższy poziom rozgrzanego na full piekarnika.

5. Tofu kroimy w kostkę, przyprawiamy przyprawą "5 smaków" i solą. Smażymy.

6. W międzyczasie pilnujemy warzyw i grzybów. Gdy zmiękną, dodajemy kapustę pekińską (twardsze kawałki liści). 

7. Wlewamy zimną wodę (tak, abyśmy otrzymali zadowalającą nas konsystencję).

8. Wyjmujemy przyrumienione kotlety z piekarnika.

9. Tofu odcedzamy z nadmiaru tłuszczu.

10. W moździerzu rozcieramy 2 łyżki sosu sojowego z 3 ząbkami czosnku, kawałkiem ostrej papryczki i dużą szczyptą galangalu. Gotową mieszankę dodajemy do zupy, którą doprawiamy również słodko-pikantnym sosem chili, pieprzem cayenne i (ew.) solą.

11. Makaron sojowy przygotowujemy zgodnie z instrukcją z opakowania i odcedzamy.

12. Zupę podajemy z makaronem, filecikami z kotletów sojowych, tofu i rozdrobnionymi orzeszkami.




RADY:

1. Zamiast kotletów sojowych można (efekt będzie obłędny!) dodać, unikatowe na naszym rynku, suszone tofu.
2.  Zupę proponuję serwować w głębszych miseczkach.
3. Ja swoją porcję zjadłam z kiełkami, równie dobrze możecie zjeść z natką kolendry, pietruszki lub z dymką.
4. Do pierwszego etapu krojenia marchewki z powodzeniem można użyć obieraczki do warzyw.

czwartek, 11 lutego 2016

Pikantna zupa z cieciorką i selerem naciowym

Kreaturka Smaku wraca po kolejnej, nieplanowanej przerwie!
Numerem jeden w planach na najbliższe wpisy jest Klarowna zupa na cześć Clary - urodzonej 25 stycznia, słodkiej kruszynki, której mama od początku ma znaczący wpływ na niniejszy blog.
Zanim jednak skompletuję składniki na wymyśloną już zupę, zapraszam do zapoznania się z inną propozycją :-) 

Z pewnością spotkaliście się z gotowymi do podgrzania zupami, których producenci zapewniają o stosowaniu wyłącznie naturalnych i zdrowych składników.
Tydzień, może dwa tygodnie temu skusiłam się na jedną z nich. 
Blisko 10 złotych za - po przelaniu do naczyń - dwie niewielkie miseczki wywaru z kilkoma ziarnami ciecierzycy, odrobiną selera naciowego i wyczuwalną nutą kuminu. Smak pozostawiał co nieco do życzenia, ale sam pomysł wydał mi się na tyle interesujący, że postanowiłam przyrządzić własną, smaczniejszą i tańszą (2,5 litra treściwej zupy kosztowało mnie max. 15 zł) wersję tej zupy.

CZAS: 1 - 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 duża marchewka
  • 4 - 5 małych ziemniaków
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 1 puszka cieciorki 
  • 1 kartonik krojonych pomidorów
  • 2 nieduże cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • ostra papryczka (u mnie 2 papryczki z zalewy)
  • 1l bulionu warzywnego
  • odrobina wody
  • jasny sos sojowy
  • szczypta kuminu
  • szczypta mielonego galangalu
  • szczypta kurkumy
  • szczypta papryki słodkiej
  • szczypta cukru trzcinowego
  • szczypta czerwonej czubrycy
  • garść suszonego czosnku niedźwiedziego
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 1 liść laurowy
  • sól
  • olej roślinny

1. Cebule kroimy w kostkę, czosnek i ostrą papryczkę siekamy. Wszystko delikatnie solimy i wrzucamy do garnka na rozgrzany olej.

2. Marchewkę kroimy w kostkę, dodajemy ją do garnka. Wlewamy odrobinę jasnego sosu sojowego i wody. Dodajemy ziarenka ziela oraz liść laurowy, przykrywamy i dusimy przez ok. 10 min. (co jakiś czas mieszając),

3. Następnie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki.

4. Łodygi selera myjemy i przy pomocy noża ściągamy z nich wierzchnie włókna. Kroimy w stosunkowo cienkie plasterki.

5. Do garnka z podduszonymi składnikami dodajemy odcedzoną i przepłukaną cieciorkę, pomidory i kawałki selera. Mieszamy i nadal dusimy.

6. Po kilku minutach do garnka wlewamy litr bulionu warzywnego.

7. Zupę doprawiamy kuminem, galangalem, kurkumą, słodką papryką, czerwoną czubrycą i zagotowujemy.

8. Na koniec, kiedy smaki się połączą, doprawiamy do smaku cukrem trzcinowym i solą.





RADA:

1. Zupę podałam z chlebkiem naan. Myślę, że ciekawym rozwiązaniem byłoby dodanie do niej pod koniec gotowania zacierek lub nieco większych kulek z mąki i wody (i ew. jajka).

wtorek, 25 sierpnia 2015

Wegańska szczawiówka z pieczonymi chipsami z ziemniaka i pasternaku

Niewiele brakowało, a kolejny raz przeoczyłabym sezon na szczaw.
Prawdę mówiąc byłam przekonana, że upolować można go jedynie wiosną i wczesnym latem.
Nie muszę chyba pisać, jakie było moje zdziwienie, gdy świeży szczaw odkryłam w ofercie położonego nieopodal mnie gospodarstwa!? :-)
Może i Wam uda się jeszcze skosztować w tym roku zupy uwarzonej ze świeżego szczawiu.
Gorąco polecam!

CZAS: 30-40 min. (wersja dla leniuchów); 2-2,5 godz. (wersja dla cierpliwych)*

*Czas przyrządzenia zależy wyłącznie od przygotowania bulionu. Możecie użyć sprawdzonych kostek warzywnych lub wege-bulionu instant. Ja pokusiłam się o przygotowanie wywaru ze świeżych warzyw i przypraw.

SKŁADNIKI:
  • 250 g szczawiu
  • 1 duża cebula
  • 100-150 ml śmietanki roślinnej
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1 ziemniak
  • 1 pasternak
  • sól i pieprz do smaku
  • gałka muszkatołowa
  • 2-3 ząbki czosnku
  • cząber 
  • kostka warzywna/bulion instant (opcjonalnie)
  • oliwa z oliwek lub/i olej roślinny
DODATKOWO (jeżeli sami robimy bulion):
  • 3 marchewki
  • 1 duża pietruszka
  • 1 nieduży seler
  • 1/2 pora
  • 1/2 opalonej cebuli
  • kilka gałązek liści selera
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • kilka gałązek lubczyku (ja dałam suszony)
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • 6 ziaren czarnego pieprzu
  • 1-2 łyżki oliwy z oliwek


1. Jeżeli samodzielnie robimy bulion, zaczynamy od obrania warzyw i pokrojenia ich na nieduże kawałki. Następnie wszystkie wrzucamy do garnka, dodajemy liście selera, natkę i lubczyk, listki laurowe, ziarenka ziela oraz pieprzu. Zalewamy zimną wodą (1-1,25 l), wlewamy odrobinę oliwy z oliwek i gotujemy. Kiedy wywar się zagotuje przestawiamy garnek na najmniejszy palnik i gotujemy bulion pod przykryciem przez 1,5-2 godziny. Gotowy bulion przecedzamy przez gęste sitko.

2. Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na niedużej ilości oleju.

3. Szczaw myjemy, odrywamy łodyżki, rwiemy go na mniejsze kawałki i dodajemy do cebuli.

4. Po chwili do cebuli i szczawiu wlewamy szklankę zimnej wody i gotujemy wszystko razem dopóki szczaw całkiem nie "zwiędnie".

5. Następnie wlewamy bulion i ponownie zagotowujemy.

6. Śmietankę roślinną łączymy z mąką i dodajemy do zupy. Gotujemy jeszcze kilka minut.

7. Zupę doprawiamy solą, pieprzem, odrobiną świeżo startej gałki oraz przeciśniętym przez praskę czosnkiem.

8. Pasternak i ziemniak obieramy i kroimy na cienkie plastry (ja użyłam do tego obieraczki do warzyw). Plasterki warzyw smarujemy przy pomocy pędzelka olejem, solimy i niektóre oprószamy cząbrem. Surowe chipsy układamy na wyłożonej papierem blaszce, którą lokujemy na środkowym poziomie piekarnika (250 st. C z termoobiegiem). Pieczemy przez kilka minut pilnując, by się nie przypaliły.

9. Zupę serwujemy z ostudzonymi chipsami.





RADY:

1. Ponieważ pasternak ma w sobie mniej wody niż ziemniaki, warto ułożyć go na brzegu blaszki i wyjąć, a ziemniaki zostawić jeszcze na kilka chwil w piekarniku.
2. Wegetarianie i mięsożercy mogą podać zupę w bardziej tradycyjny sposób - z jajkiem.

piątek, 8 maja 2015

Zupa krem z topinamburu i białych warzyw

Ostatnimi czasy zaniedbałam wątek zup i deserów.
Wprawdzie zdarza się, że je przyrządzam, jednak zazwyczaj sięgam po sprawdzone, publikowane już receptury.
Postanowiłam to zmienić! 
Ugotowałam zupę na bazie topinamburu, a już niebawem postaram się zrobić coś piekielnie słodkiego :-)

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI: 
  • ok. 500 g topinamburu
  • 2 średnie ziemniaki
  • 1 nieduża pietruszka
  • 1/2 niedużego selera
  • 1 młoda cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki śmietanki z mleka kokosowego
  • sól
  • biały pieprz
  • czubryca/zielona czubryca
  • olej roślinny
  • woda
  • 2 łyżki bulionu wegetariańskiego w proszku
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • sok z 1/2 cytryny


1. Topinambur obieramy, kroimy w drobną kostkę i wrzucamy do miski z wodą i sokiem z cytryny.

2. Pozostałe warzywa także obieramy i kroimy w kostkę.

3. W garnku szklimy cebulę. Po chwili dodajemy topinambur i inne warzywa. 

4. Wlewamy bulion rozrobiony w 1 listrze ciepłej wody, wrzucamy liść laurowy oraz ziarna ziela angielskiego.

5. Warzywa gotujemy do miękkości. Wyjmujemy liść oraz ziarna ziela. Dodajemy śmietankę z mleka kokosowego i miksujemy.

6. Zmiksowaną zupę doprawiamy solą, białym pieprzem i czubrycą. Wrzucamy do garnka 2 ząbki czosnku i ponownie wszystko miksujemy.

7. Zmiksowaną i doprawioną zupę gotujemy jeszcze przez chwilę.

8. Gotowe!




RADY:

1. Pisząc o śmietance kokosowej, mam na myśli stężałe mleko kokosowe. Taką śmietankę możemy znaleźć na wierzchu mleka po otwarciu puszki lub kartonu.
2. Z powierzchni gotowej zupy przy pomocy łyżki warto zdjąć nadmiar tłuszczu.
3. Zupę podałam z ugotowaną, zmiksowaną marchewką oraz grzankami ziołowo-czosnkowymi.

środa, 19 listopada 2014

Zupa krem z pieczonych kasztanów z grzankami

Nigdy dotąd nie jadłam kasztanów.
I choć pokaleczyłam i pokłułam sobie ręce przy ich obieraniu, to zapewniam, że było warto :-)
Doskonale smakują zarówno same, jako przekąska, jak i w formie zupy.
Nieważne czy mamy je z placu Pigalle, czy z pobliskiego marketu.

CZAS: ok. 2 godz.

SKŁADNIKI:

  • 500-600 g kasztanów
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/2 selera
  • 1/2 białej części pora
  • cebula cukrowa
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 op. śmietanki sojowej
  • 2 kromki białej bułki
  • liść laurowy
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • lubczyk
  • rozmaryn
  • gałka muszkatołowa
  • biały pieprz
  • sól
  • woda
  • olej rzepakowy
  • oliwa z oliwek

1. Kasztany przecieramy z kurzu, przecinamy nożem na krzyż, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, a następnie wkładamy na 15 minut do piekarnika (200 st. C).

2. Włoszczyznę obieramy, kroimy i wrzucamy na rozgrzany olej. Doprawiamy lubczykiem, a po kilku minutach zalewamy je litrem gorącej wody. Wrzucamy ziarna ziela angielskiego i liść laurowy. Przez ok. godzinę gotujemy wywar z warzyw.

3. Upieczone kasztany wyciągamy z piekarnika i obieramy.

4. Cebulę kroimy w kostkę, wrzucamy ją do garnka z rozgrzanym olejem. Solimy, dodajemy posiekany czosnek. 

5. Ugotowany bulion wlewamy przez gęste sito do garnka z cebulą i czosnkiem. Następnie wrzucamy kasztany. Całość gotujemy przez 15-20 minut,

6. W międzyczasie kromki białej bułki moczymy z obu stron w oliwie, doprawiamy solą i roztartym w moździerzu rozmarynem. Układamy je na patelni grillowej i opiekamy z obu stron.

7. Do prawie gotowej zupy dodajemy 3/4 opakowania śmietany sojowej. Zawartość garnka blendujemy i doprawiamy solą, białym pieprzem oraz świeżo startą gałką muszkatołową.

8. Przygotowane grzanki kroimy w kostkę. 

9. Zupę podajemy z grzankami i kleksem śmietany sojowej.




RADA:

1. Kasztany najlepiej obierać ciepłe.

czwartek, 10 lipca 2014

Krem jarmużowo-warzywny

Koleżanka przywiosła mi niedawno w prezencie z agrowczasów "Podlaską przyprawę dla wegetarian" (elo, Basia!).
Nazwa przyprawy brzmi dość komicznie, bo niby czym różnią się oczekiwania wegetarian wobec ziół i przypraw od oczekiwań mięsożerców?
Ubawiłam się więc setnie, aż w końcu nastał czas sprawdzianu.
Przyprawa okazała się mieszanką kopru włoskiego, kminku, czarnuszki, kozieradki, kolendry i czarnej gorczycy. Muszę przyznać, że składniki dobrano w odpowiednich proporcjach, a przyprawa jest bardzo uniwersalna.
Użyłam jej już do grillowania kotletów sojowych, które namoczyłam w dobrze doprawionym bulionie, a po ostygnięciu potraktowałam słodką papryką, czosnkiem granulowanym i "Przyprawą dla wegetarian". Kotlety wyszły smaczne, a w dodatku (co nie jest bez znaczenia w tak upalne dni) lekkie.
Bez panierki, bez smażenia... Dla mnie bomba!
Rozochocona postanowiłam pójść za ciosem i użyłam nowej przyprawy podczas gotowania zupy z jarmużu.
Jarmuż jako podstawa zupy wystąpił u mnie po raz pierwszy.
W duecie z "Przyprawą dla wegetarian" zaprezentował się zaskakująco dobrze!
A teraz do rzeczy... :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 op. jarmużu 
  • 2 marchewki
  • 2 małe pietruszki
  • 1/2 pora
  • 1/4 selera
  • 2 ziemniaki
  • 1 duża cebula
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej w proszku
  • 1 łyżeczka "Podlaskiej przyprawy dla wegetarian"
  • sól morska
  • czarny pieprz
  • płatki migdałowe
  • olej i/lub oliwa
  • woda

1. Cebulę obrałam i pokroiłam w grubą kostkę. Wrzuciłam ją na rozgrzany w garnku olej, a po chwili dodałam do niej posiekany czosnek.

2. Włoszczyznę i ziemniaki obrałam, opłukałam i pokroiłam w kostkę. Kiedy cebula się zeszkliła wrzuciłam do niej warzywa.

3. Po 2-3 minutach do warzyw wsypałam słodką paprykę i "Przyprawę dla wegetarian".

4. Warzywa dusiłam pod przykryciem, a kiedy zaczęły robić się miękkie, wlałam 1,5 litra wody oraz wrzuciłam ziarenka ziela angielskiego i liście laurowe.

5. W międzyczasie umyłam jarmuż i poodrywałam listki od grubych nerwów.

6. Kilka listków osuszyłam, posmarowałam oliwą i wrzuciłam na kilka minut do piekarnika (180 st. C). Mniej więcej w połowie wypiekania chipsów wyjęłam blaszkę i odwróciłam je na drugą stronę.

7. Kiedy warzywa w garnku były już całkowicie miękkie, wyłowiłam liście laurowe i ziarna ziela, a pozostałe składniki dokładnie zmiksowałam.

8. Zupę doprawiłam solą morską i drobno mielonym pieprzem. Serwowałam ją z uprażonymi płatkami migdałowymi oraz chipsami z jarmużu.


sobota, 5 lipca 2014

Holendersko-indyjska zupa marchewkowa

Kreaturka Smaku z założenia trzyma się z dala od polityki, religii i sportu.
Jednak po meczu Holandii z Meksykiem nie może przejść obojętnie wobec trwającego właśnie mundialu.
Emocjonujący mecz skończył się zasłużonym zwycięstwem Europejczyków.
Imponująca waleczność, wytrwałość i wyjątkowe zgranie holenderskiej drużyny sprawiły, że postanowiłam oddać jej pokłon. 
Traf chciał, że spotkałam niedawno mieszkającą na stałe w Holandii koleżankę. Niewiele myśląc skorzystałam z odnowienia kontaktu i poprosiłam Asię (wielkie dzięki!) o przepis na jakiś holenderski przysmak. 
W ten sposób dotarłam do rewelacyjnej zupy marchewkowej. Teoretycznie jest ona indyjska, w praktyce podbija podniebienia Holendrów, a co niemniej ważne, jest POMARAŃCZOWA. 
No i cieszy mnie niemiłosiernie :-)

CZAS: ok. 40 min.

SKŁADNIKI:
  • 3 duże marchewki
  • 400 g soczewicy konserwowej
  • 1 op. śmietany sojowej
  • 2-3 ząbki czosnku
  • nać kolendry/nać pietruszki/dymka
  • 2 łyżeczki mielonego kminku
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżka czerwonej pasty curry
  • 1 bulionowa kostka warzywna
  • sól
  • pieprz
  • oliwa z oliwek/olej roślinny
  • woda

1. Marchew obieramy i kroimy w kostkę.

2. Obieramy i siekamy czosnek, następnie wrzucamy go na rozgrzany w garnku tłuszcz.

3. Do czosnku dodajemy kminek i kurkumę.

4. Po chwili dorzucamy marchew, a gdy się nieco podgrzeje wlewamy trochę ponad litr wody.

5. Następnie dodajemy kostkę bulionową, pastę curry oraz śmietanę (trochę śmietany zostawiamy na później).

6. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy do miękkości.

7. W międzyczasie odcedzamy i płuczemy soczewicę.

8. Kiedy marchewka zrobi się miękka, blendujemy zupę i dodajemy do niej soczewicę. Gotujemy jeszcze chwilę.

9. Doprawiamy solą i pieprzem.

10. Serwujemy z kleksem śmietanki sojowej i świeżą zieleniną (kolendra/natka/dymka).




RADY:

1. Myślę, że zupa będzie jeszcze smaczniejsza, gdy śmietankę zastąpi się mlekiem kokosowym. Następnym razem na pewno to sprawdzę. Wam także polecam taki mały eksperyment :-)
2. Zupa jest dość pikantna, dlatego jeśli wolicie łagodniejszy smak, dodajcie mniej czerwonej pasty curry lub zamieńcie ją na zieloną :-)
3. W oryginalnym przepisie figuruje zwykła śmietana, więc jeśli nie jesteście weganami, możecie spokojnie użyć np. "dwunastki".

sobota, 28 czerwca 2014

Domowa pomidorówka ze świeżych pomidorów

Pomidorówka - najbardziej klasyczna i z pewnością najczęściej spotykana zupa w polskich domach, 
jedna z nielicznych potraw, do których nie trzeba przekonywać dzieci. Serwowana z ryżem lub (chyba nawet częściej) z makaronem. Nie wiedzieć czemu do dziś nieobecna na Kreaturce Smaku :-)
Szkół przyrządzania pomidorówki jest tyle samo, ile kucharek/-rzy.
Wiele osób wykorzystuje koncentrat pomidorowy, przecier albo sok.
Włoszczyznę zastępują vegetą lub (przyznaję, że niekiedy stosowaną przeze mnie) kostką bulionową.
Co poniektórzy twierdzą, że rodzima pomidorówka jest treściwa tylko wtedy, gdy ugotuje się ją na kości albo - jeszcze lepiej! - rosole.
Moi drodzy, nic bardziej mylnego! :-)
Najlepsza pomidorówka to taka, którą gotuje się ze świeżych pomidorów, na świeżej (najlepiej młodej) włoszczyźnie z dużą dawką "zielonego". 
Przy takiej zupie wybór pomiędzy makaronem a ryżem traci na znaczeniu.
Jest absolutna! :-)

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:

  • 1,5 kg dojrzałych pomidorów
  • 1 pęczek młodej włoszczyzny
  • 1 op. śmietany 18%
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżka masła
  • cukier
  • sól
  • woda

1. Pomidory myjemy i kroimy na ćwiartki. Następnie wrzucamy je do garnka, wsypujemy łyżeczkę cukru, dodajemy łyżkę masła, a na spód wlewamy trochę wody. Dusimy pod przykryciem dopóki nie powstanie "breja".

2. Do drugiego garnka wlewamy ok. 2 litry wody, wrzucamy całą, umytą i obraną włoszczyznę. Gotujemy przez 30-40 min. (dopóki nie zmiękną warzywa).

3. Uduszone pomidory przecieramy przez sito, a otrzymany przecier dodajemy do wywaru z warzyw.

4. Śmietanę rozrabiamy z mąką i dodajemy do gotującej się bazy pod zupę. Zagotowujemy. 

5. Doprawiamy solą i ewentualnie (jeśli pomidory nie były dość słodkie) cukrem.

6. Serwujemy z makaronem lub ryżem ;-)




RADY:

1. Aby w zupie nie pływały farfocle dobrze jest zrobić z naci selera, pietruszki i młodego pora bouquet garni. Wystarczy związać wymienioną zieleninę nicią i wrzucić razem z włoszczyzną, a kiedy smak i aromat wygotują się wyjąć zwiędnięte liście i wyrzucić.
2. Warzywa do wywaru pod zupę najlepiej wrzucać do zimnej, a nie gotującej się wody. W ten sposób uda nam się wygotować z nich więcej smaku :-)

czwartek, 29 maja 2014

Zupa krem ze szpinaku

Wiosna rozkręciła się na dobre, a na Kreaturce Smaku nie pojawił się jeszcze żaden przepis ze szczawiem lub szpinakiem w roli głównej.
Na pierwszy ogień poszedł więc szpinak.
Miałam go udusić i zaserwować do obiadu zamiast surówki.
Po namyśle uznałam, że zupa będzie lepszym rozwiązaniem :-) 

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:

  • 500 g umytych liści szpinaku
  • 100 g serka mascarpone
  • 100 g sera blue
  • 1 łyżka klarowanego masła
  • 1 ziemniak
  • 2 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 5 pomidorów suszonych (bez zalewy)
  • 1,5 warzywnej kostki bulionowej
  • 1,5 l wody
  • kiełki lucerny
  • pestki słonecznika
  • pomidory suszone (w zalewie)
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
  • świeżo starta gałka muszkatołowa

1. Zaczęłam od obrania cebuli i 2 ząbków czosnku. Następnie cebulę pokroiłam w kostkę, a czosnek posiekałam. 

2. Na dużej patelni/w dużym garnku (ważne, żeby naczynie miało pokrywkę) rozpuściłam klarowane masło. Wrzuciłam cebulę i czosnek, a gdy zaczęły się szklić partiami dorzuciłam szpinak. Zawartość patelni dusiłam pod przykryciem.

3. Równocześnie ugotowałam wodę. Do garnka z wrzątkiem wrzuciłam 1,5 kostki bulionowej, a następnie pokrojony w kostkę ziemniak.

4. Kiedy szpinak zmniejszył swoją objętość, a ziemniak zmiękł, duszone z cebulą i czosnkiem liście przerzuciłam do garnka z bulionem.

5. Do garnka dodałam pomidory suszone (bez zalewy) serek mascarpone i pokrojony na nieduże kawałki ser blue. Gotowałam kilka (max. 10) minut.

6. Garnek zdjęłam z palnika. Zawartość zmiksowałam przy pomocy blendera.

7. Zupę doprawiłam gałką muszkatołową, świeżo mielonym pieprzem, solą i świeżo przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku. Po przyprawieniu ponownie wszystko zblendowałam.

8. Podawałam z kiełkami lucerny, prażonymi pestkami słonecznika i pokrojonymi suszonymi pomidorami z zalewy.




RADA:

1. Suszone pomidory, które kupujemy bez zalewy (np. w foliowej torebce) są zazwyczaj ususzone na słońcu bez dodatku ziół, czy innych przypraw. Pomidory dostępne w słoikach chłoną smak oliwy i dodanych do niej przypraw. Stosujmy suszone pomidory zależnie od efektu, jaki chcemy uzyskać :) Ja nie chciałam, aby zupa przeszła smakiem oliwy i ziół, dlatego do gotowania użyłam pomidorów bez zalewy, a te ze słoika zastosowałam dopiero podczas nakładania na talerz :-)

środa, 14 maja 2014

Domowa zupa kalafiorowa

Mimo, że można przyrządzać ją z mrożonego lub importowanego kalafiora o każdej porze roku, mnie ta zupa kojarzy się z wiosną i latem.
Świeży kalafior, młoda włoszczyzna, pachnący koperek. 
Po ubogiej w świeże, rodzime produkty zimie to pełen luksus :-)
Krem kalafiorowy (choć też smaczny) nigdy nie dorówna tradycyjnej kalafiorówce.
Zatem ręce z dala od blendera!

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 duży lub 2 mniejsze kalafiory 
  • 1 duża marchew 
  • 1 duża pietruszka
  • młoda włoszczyzna
  • 4-5 ziemniaków
  • śmietana 18 %
  • 1-2 łyżki mąki pszennej
  • 1 kostka bulionowa (warzywna)
  • sól
  • świeży koperek
  • woda

1. W dużym garnku gotujemy 2-2,5 l. wody. Wrzucamy kostkę rosołową.

2. Do powstałego bulionu dodajemy korzeń pietruszki i pokrojoną w talarki marchewkę.

3. Po 10-15 min. dorzucamy umytą i obraną młodą włoszczyznę (razem z liśćmi).

4. Kalafiory płuczemy i kroimy na drobniejsze kawałki lub odrywamy małe różyczki. Obrane ziemniaki kroimy w kostkę. Kalafiory i ziemniaki wrzucamy do garnka, gdy włoszczyzna jest miękka.

5. Kiedy z kolei zmiękną ziemniaki i kalafior, 2/3 op. śmietany rozrabiamy z mąką. Zabielamy zupę, doprowadzamy ją do wrzenia, chwilę gotujemy.

6. Doprawiamy solą i posiekanym koperkiem.




RADY:

1. Weganie z powodzeniem zwykłą śmietanę mogą zastąpić sojowym lub owsianym odpowiednikiem.
2. Koperek możemy wrzucić pod koniec gotowania do garnka, jednak ja najbardziej lubię dodać go, kiedy zupa jest już na talerzu :-)

poniedziałek, 3 marca 2014

Zupa bambusowa z tofu-pulpetami

Mimo, że bardzo mi smakują, rzadko w swoich orientalnych próbach sięgam po pędy bambusa.
Prawdę mówiąc przypomniałam sobie o nich przypadkiem, kiedy robiłam zakupy na makaron ryżowy z warzywami.
Tym razem postanowiłam ugotować z nimi zupę, i chociaż wiem, że nie każdemu odpowiada specyficzny posmak i zapach pędów, to zachęcam do powielenia mojego eksperymentu.
To nic innego jak lekko pikantny, warzywny rosołek o orientalnej nucie :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 duża marchew
  • 1 mała pietruszka
  • 1/4 korzenia selera
  • 1/2 białej części pora sałatkowego
  • 1 puszka pędów bambusa
  • garść kiełków fasoli mung
  • dymka lub gruby szczypior
  • 1 mała papryczka chili
  • 1 kostka naturalnego tofu 
  • porządna garść suszonych grzybów mun
  • 1 duży ząbek czosnku
  • kawałek imbiru (o wielkości kciuka)
  • kilka łyżek mąki z cieciorki
  • 1 bulionowa kostka warzywna
  • jasny sos sojowy 
  • ciemny sos sojowy 
  • słodko-pikantny sos chili
  • olej rzepakowy
  • woda

1. W garnku zagotowałam wodę (ok. 1,7l.) i wrzuciłam do niej kostkę bulionową. Kiedy kostka się rozpuściła, dodałam pokrojone w paski: marchewkę, pietruszkę i seler.

2. Imbir drobno posiekałam i podsmażyłam na oleju, dodałam do niego przeciśnięty przez praskę czosnek, a następnie posiekane grzyby mun (wcześniej namoczone w gorącej wodzie).

3. Imbir z czosnkiem i grzybami doprawiłam ciemnym sosem sojowym (ok. 2 łyżki) i słodko-pikantnym sosem chili (ok. 3-4 łyżki). Poddusiłam wszystko razem i odstawiłam do ostygnięcia.

4. Po ok. 15 minutach do zupy dodałam odsączone i opłukane pędy bambusa, talarki pora i plasterki chili.

5. Tofu rozdrobniłam i połączyłam z imbirem, grzybami i czosnkiem. Z powstałej masy formowałam małe kulki i obtaczałam je w mące z cieciorki.

6. Do garnka z zupą wrzuciłam kiełki fasoli i doprowadziłam zupę do wrzenia. Doprawiłam ją jasnym sosem sojowym i 2 łyżkami sosu chili.

7. Tuż przed podaniem na oleju rzepakowym usmażyłam pulpety. 

8. Każdą porcję zupy z pulpetem oprószyłam posiekanym szczypiorkiem.



RADY:

1. Jestem pewna, że do zupy bambusowej doskonale pasowałyby sajgonki lub sakiewki z ciasta ryżowego z tofu albo z warzywami. To jednak byłaby zdecydowanie bardziej czasochłonna wersja :-)
2. Natomiast bardziej niecierpliwym (lub zaganianym), zamiast pulpetów, polecam dodać wstążki makaronu ryżowego lub makaron typu noodle. 

wtorek, 18 lutego 2014

Zupa fasolowa

Chociaż pogodę za oknem mamy iście wiosenną, kalendarz nieubłaganie wskazuje luty. 
Nie mamy więc co liczyć na kojarzące się z wiosną nowalijki, ani żadne inne przysmaki, które pojawiają się wraz z ociepleniem postępujących po sobie pór roku.
Dlatego też zaproponuję dziś jedną z bardziej pożywnych zup...
- zapraszam na fasolówkę!

CZAS: ok. 2 godz.

SKŁADNIKI:

  • ok. 200 g. białej fasoli 
  • 2 marchewki 
  • 1 pietruszka
  • 1 mały seler
  • 1/2 pora
  • 3-4 ziemniaki
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • bulionowa kostka warzywna
  • majeranek
  • sól
  • czarny pieprz
  • olej rzepakowy 

1. Fasolę moczymy przez noc w zimnej wodzie (czasu namaczania nie uwzględniałam w czasie gotowania zupy).

2. Następnego dnia, gdy przystępujemy do gotowania, zaczynamy od zagotowania wody (1,5-2l.). Następnie wrzucamy do wrzątku kostkę warzywną, a kiedy się rozpuści, wsypujemy namoczoną fasolę, którą gotujemy przez 40 do 60 minut.

3. Gdy fasola będzie miękka, wrzucamy do garnka liście i ziarna ziela, obraną pietruszkę i przekrojonego na pół selera. Chwilę później w garnku ląduje także por. Gotujemy wszystko razem przez ok. 20 min. Po tym czasie dodajemy obraną i pokrojoną w talarki marchewkę. Gotujemy przez kolejne 20-30 min.

4. W międzyczasie obieramy, drobno siekamy i przyrumieniamy na oleju rzepakowym cebulę, a także obieramy i kroimy w kostkę ziemniaki.

5. Gdy marchewka jest miękka, dodajemy ziemniaki, a chwilę potem przyrumienioną cebulę. Gotujemy przez 10-15 min. (aż zmiękną ziemniaki).

6. Gotującą się na wolnym ogniu zupę doprawiamy solą, pieprzem, majerankiem i świeżo przeciśniętym czosnkiem.



RADA:

1. Wegetarianom polecam zagnieść z posolonego
jajka i mąki pszennej twarde ciasto.
Następnie z odrywanych kawałków tego ciasta uformować
małe kulki, przesypać je mąką... 
Tak przyrządzone kluseczki (zacierki) na 3 do 5 min. przed końcem gotowania należy wrzucić do zupy. 
Fasolowa z zacierkami nie ma sobie równych :)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Czerwony kapuśniak ze słodkiej kapusty

Odkąd pamiętam to zdecydowanie moja ulubiona zupa.
Nie ma co się rozpisywać, musicie jej spróbować!

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  •  niecały 1 kg. białej kapusty
  • 1 duża marchewka
  • 1 średnia cebula
  • 2 liście laurowe 
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 1 mały słoik koncentratu pomidorowego (90 g.)
  • mąka
  • olej roślinny
  • cukier
  • sól
  • ocet
  • woda
1. Kapustę szatkujemy, marchew ścieramy na tarce o dużych oczkach, cebulę kroimy w drobną kostkę. Wszystko wrzucamy do jednej miski, solimy i odstawiamy na ok. 20 min.

2. Następnie odciskamy w dłoniach nadmiar wody i przekładamy warzywa do dużego garnka. Wlewamy wodę (ok. 3 l.), wrzucamy liście laurowe i ziarenka ziela. Zagotowujemy.

3. Kiedy kapusta jest ugotowana (miękka), dodajemy cały koncentrat pomidorowy.

4. Na patelni podgrzewamy olej i zasmażamy 1-2 łyżki mąki pszennej. Zasmażką zagęszczamy zupę.

5. Zupę doprawiamy cukrem, solą i octem - powinna być słodko-kwaśna. 



RADA:

1. Nieodzownym elementem czerwonego kapuśniaka są podane na oddzielnym talerzu, tłuczone ziemniaki z koperkiem i okrasą z przyrumienionej cebulki.

środa, 22 stycznia 2014

Lekko pikantna zupa z pieczonych warzyw z batatem i fasolą kidney

Podczas szykowania faszerowanych liści winogron nabrałam ochoty na zupę, która bazowałaby na pieczonych warzywach.
Wczoraj poczyniłam pod tym kątem zakupy, a dziś zabrałam się za gotowanie.
Nieskromnie wyznam, że udało mi się przyrządzić smaczną, zdrową i niskokaloryczną strawę.
Dokładnie taką, o jaką mi chodziło :-)

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 średnia cukinia
  • 1,5 czerwonej papryka
  • 2 nieduże cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 batat
  • 1 mała puszka fasoli kidney
  • 1 mały słoik pureé z bakłażana
  • 1 płaska łyżeczka pasty z ostrych papryczek
  • 1 łyżka ajvaru
  • 1,5 l. bulionu warzywnego (rozpuściłam bulion w kostce)
  • olej
  • 4 łyżki płatków jaglanych
  • cukier
  • przyprawa do chili con carne (Kotanyi)
  • słodka papryka w proszku
  • sól
  • 2-3 łyżki soku z cytryny

1. Umyte, obrane i pokrojone warzywa (cukinia, papryka, cebula, czosnek w łupinach) wstawiłam na 40 min do nagrzanego (200 st. C) piekarnika.

2. Kostkę bulionową rozpuściłam w 1,5 l. wrzącej wody.

3. Batat obrałam i pokroiłam w drobną kostkę. Bulion podzieliłam na 2 części ( 1 l. i 0,5 l.). W litrze ugotowałam do miękkości batatową kostkę, a pod koniec gotowania dorzuciłam odcedzoną fasolę. Garnek zdjęłam z palnika.

4. Upieczone warzywa wrzuciłam do miski z pozostałym bulionem. Oczywiście uprzednio obrałam czosnek i paprykę. Zblendowałam warzywa z bulionem na jednolitą masę.

5. Zawartość miski przelałam do garnka z batatem i fasolą. Wymieszałam, dodałam 4 płaskie łyżki płatków jaglanych, pureé z bakłażana, ajvar i pastę z ostrych papryczek. Doprawiłam łyżeczką cukru, porządną szczyptą przyprawy do chili con carne, łyżeczką słodkiej papryki i solą. 

6. Zupę zagotowałam, a na koniec przykwasiłam sokiem z cytryny.



RADY:

1. Polecam (człowiek uczy się na błędach) zamiast małej puszki fasoli, dodać dużą :-)
2. Przed pieczeniem cukinię i cebulę skrapiam odrobiną oleju roślinnego. Paprykę układam zawsze skórką do góry.
3. W odpowiedzi na docierające do mnie wątpliwości, podpowiadam, że gotowy przecier z bakłażana można śmiało zastąpić miąższem bakłażana upieczonego razem z innymi warzywami (to nawet lepsze rozwiązanie), pastę z papryczek polecam zastępować papryczkami pepperoni albo chili. Płatki jaglane nie są punktem obowiązkowym. Nie mają wpływu na smak. Zagęszczają zupę i są zdrowe, dlatego je wsypałam :-) Smacznego!

czwartek, 9 stycznia 2014

Prosta zupa pieczarkowa

Zawsze, kiedy jem pieczarki zastanawiam się dlaczego jadam je tak rzadko.
Muszę to zmienić!
Dziś ugotowałam chyba najprostszą z możliwych zupę pieczarkową :-)

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:

  • ok. 400 g. pieczarek
  • 2 marchewki
  • pietruszka
  • 1/4 średniego selera
  • 1/2 niedużego pora
  • 1 kostka rosołowa (warzywna)
  • 2 łyżki masła
  • szczypta posiekanej natki pietruszki
  • sól 
  • pieprz
  • woda

1. Włoszczyznę obieramy i płuczemy. Marchewkę kroimy w grubsze plastry.

2. W garnku zagotowujemy ok. 1,5 l. wody. Gdy zacznie wrzeć, wrzucamy bulion w kostce.

3. Następnie wrzucamy włoszczyznę. (Poza marchewką).

4. Kiedy warzywa zmiękną, wrzucamy marchewkę i gotujemy ją do miękkości.

5. W międzyczasie myjemy lub (kiedy nie są już super świeże i jędrne) myjemy i obieramy pieczarki.

6. Pieczarki kroimy na niezbyt drobne kawałki i dusimy pod przykryciem na maśle.

7. Uduszone pieczarki, wraz z wodą, którą puściły przekładamy do wywaru.

8. Gotujemy jeszcze przez ok. 10 min.

9. Solimy i pieprzymy do smaku. Już na talerzu dodajemy zieloną pietruszkę.





RADA:

1. Tak przyrządzoną zupę możemy zabielić śmietaną, możemy podawać ją z makaronem, lanymi kluskami lub ugotować ją z pokrojonymi w kostkę ziemniakami.

czwartek, 21 listopada 2013

Zupa ogórkowa

Po małej przerwie przedstawiam na wskroś polski klasyk.
O zupie ogórkowej nie muszę się rozpisywać.
Wspomnę jedynie, że jest to pierwszą zupą, jaką ugotowałam :)
Zachęcam do wypróbowania sprawdzonej receptury.

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:

  • ok. 300 g. ogórków kwaszonych
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/4 dużego selera
  • 1/2 niedużego pora
  • 3-4 ziemniaki
  • 1,5-2 l. wody
  • 2/3 op. śmietany 18%
  • 2 łyżki mąki 
  • 1 kostka warzywna
  • garść posiekanego koperku
  • sól morska
  • czarny pieprz

1. Zagotowuję wodę, wrzucam kostkę, obrany seler, pietruszkę i umyty kawałek pora. Wywar gotuję na małym ogniu przez ok. godzinę.

2. W międzyczasie obieram ogóki i ścieram je na tarce o dużych oczkach.

3. Obieram i kroję w talarki marchewkę, a ziemniaki w kostkę.

4. Po ok. 30 min do wywaru wrzucam marchewkę, a po kolejnych dwóch kwadransach ziemniaki.

5. Kiedy ziemniaki są miękkie dodaję ogórki i zagotowuję prawie gotową zupę.

6. W misce rozrabiam śmietanę z mąką, dodaję trochę zupy i dokładnie mieszam, a następnie zawartość miski przelewam do garnka.

7. Kolejny raz doprowadzam zupę do wrzenia. Gotuję kilka minut. 

8. Doprawiam solą, pieprzem i wsypuję koperek.



RADY:

1. Należy przestrzegać kolejności dodawania ziemniaków i ogórków (wyjaśnienie w przepisie na żurek).
2. Często (zwłaszcza, gdy używamy zimowych, "sklepowych" ogórków) nie trzeba dodawać soli.

wtorek, 5 listopada 2013

Barszcz czerwony zabielany

Lubię barszcz czerwony pod każdą postacią.
Czysty i zabielany.
Na zakwasie i zaprawiany octem.
Najlepszy barszcz wychodzi zawsze spod rąk mojej mamy.
Dlatego nigdy dotąd nie miałam śmiałości sprawdzać się w tej dziedzinie.
Jednak apetyt na buraki wziął górę i uzyskawszy kilka maminych porad upichciłam dziś zabielany barszcz.
Z tym, który robi na własnym zakwasie nie zmierzę się chyba nigdy.
...Ale tymczasem:

CZAS: ok. 2 godz.

SKŁADNIKI:

  • ok. 1 kg. buraków
  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 0,5 selera
  • 1 biała część pora
  • 1 kostka warzywna
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 listki laurowe
  • śmietana 18%
  • 2 łyżki mąki 
  • cukier
  • sól 
  • ocet spirytusowy
  • woda
  • 2-3 ziemniaki

1. Buraki ugotowałam w mundurkach do miękkości.

2. W międzyczasie zagotowałam ok. 3 litry wody, do której wrzuciłam kostkę warzywną. Kiedy się rozpuściła dodałam obraną włoszczyznę, ziarenka ziela i listki laurowe. Wywar gotowałam przez ok. 1,5 godziny na wolnym ogniu.

3. Buraki obrałam i starłam na tarce o dużych oczkach. 

4. Wyłowiłam z wywaru włoszczyznę i włożyłam buraki.

5. Zaprawiłam zupę śmietaną rozrobioną z mąką, zagotowałam. Doprawiłam cukrem, solą oraz octem.

6. Serwowałam z ugotowanymi w oddzielnym garnku ziemniakami.



RADA:

1. Czerwonego barszczu (pod żadną postacią) nie należy zbyt długo gotować. Zupa zmienia wtedy kolor na nieapetyczny buro-brązowy.

niedziela, 20 października 2013

Pikantna zupa paprykowo-pomidorowa z pulpetami z czerwonej fasoli

Chcąc skorzystać z dobrodziejstw jesieni postawiłam dziś na paprykę.
Zupa paprykowo-pomidorowa okazała się strzałem w dziesiątkę.
Aby zblendowana potrawa była bardziej pożywna postanowiłam podać ją z pulpetami z czerwonej fasoli.
Inspirację do nich zaczerpnęłam z obiadu, jaki przygotował kiedyś mój wegański druh- Antonio. Doprawioną papkę z fasoli (oczywiście bez jajka) zaserwował w formie kotletów z kuskusem i sosem pomidorowym o lekko cynamonowej nucie. 
Poniżej moja wariacja na temat fasolowych wytworów :)

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 4 dorodne papryki
  • 2-3 pomidory/kartonik pokrojonych pomidorów
  • 3 cebule (2 duże i 1 mała)
  • 4 ząbki czosnku
  • ostra papryczka/łyżeczka pasty z ostrych papryczek
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 0,5 l. bulionu warzywnego (może być z kostki)
  • puszka czerwonej fasoli
  • 1 jajko
  • szczypta rozmarynu
  • szczypta ziół prowansalskich
  • szczypta mielonego kminku
  • garść siemienia lnianego
  • płatki jaglane
  • jogurt bałkański
  • Irish Red Cheddar (Kerrygold)
  • natka pietruszki
  • cukier
  • sól morska
  • pieprz czarny
  • olej roślinny 

1. Paprykę umyłam, oczyściłam z gniazd nasiennych i pokroiłam na mniejsze kawałki. Duże cebule obrałam i pokroiłam w półtalarki. Świeże pomidory (ja używałam "kartonikowych") należałoby obrać i pokroić w kostkę. Posiekałam czosnek (2 ząbki). Należałoby posiekać też ostrą papryczkę (ja dodałam pastę).

2. Rozgrzałam olej. Zeszkliłam cebulę, czosnek. Dodałam paprykę, posoliłam i dusiłam do miękkości. 

3. Dodałam pomidory. Wsypałam płaską łyżeczkę cukru i dusiłam przez ok. 10 minut.

4. Wlałam bulion, wsypałam szczyptę rozmarynu i dodałam ostrą pastę paprykową.

5. Garnek zdjęłam z palnika, przestudziłam zupę i dokładnie ją zmiksowałam. 

6. Małą cebulę pokroiłam w kostkę i zeszkliłam na patelni. Pod koniec smażenia wcisnęłam do niej pozostałe ząbki czosnku. Cebulę z czosnkiem przerzuciłam na sitko, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.

7. Do odcedzonej i dokładnie rozdrobnionej fasoli wlałam pół roztrzepanego jajka, dodałam cebulę i czosnek. Doprawiłam ziołami prowansalskimi, mielonym kminkiem, solą i pieprzem. Wsypałam garść siemienia lnianego i płatków jaglanych.

8. Nieduże, uformowane z doprawionej fasoli, kulki panierowałam w płatkach jaglanych i smażyłam na oleju.

9. Na talerz nakładałam 2 pulpety, wlewałam zupę, na to kleks jogurtu bałkańskiego, szczypta startego sera i natka pietruszki.




RADY:

1. Bez większego problemu zupę tę można przygotować w wersji wegańskiej. Nie dodajemy jogurtu i sera, a pulpety (zamiast jajka) łączymy zawiesiną z lnu mielonego i gotowe! :)
2. Uprzedzam, że masa na pulpety jest dość rzadka, a płatki szybko się przypalają. Polecam formować jak najmniejsze kulki i smażyć je "lewa-prawa" na dość głębokim, dobrze rozgrzanym tłuszczu.