Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotlety/placki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotlety/placki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 czerwca 2017

Koperkowe mielone bez mielenia

Kilkakrotnie pytano mnie ostatnimi czasy o losy Kreaturki Smaku. Za każdym razem tłumaczyłam, że... "nie, nie zawiesiłam działalności" / "nie, nie znudziło mi się" / "tak, jeszcze do tego wrócę". 
Aby powrót Kreaturki stał się faktem potrzebuję odrobinę więcej wolnego czasu lub znacznie więcej umiejętności gospodarowania czasem, którym obecnie dysponuję ;) 
Niemniej, nie chcąc pogrążać się w wyrzutach sumienia, postanowiłam czym prędzej podrzucić jakiś nowy przepis.
Przepis oparty na produkatach, które mam w domu, bym nie mogła zastosować wymówki pt."nie zrobiłam zakupów" itp.

Na początku była kapusta. Młoda kapusta, którą z niemałym opóźnieniem po raz pierwszy w tym roku szczęśliwie udało im się zasmażyć. Kapusta, która docelowo będzie dodatkiem do dzisiejszych kotletów. Tych samych kotletów, które na szybko wymyśliłam, by mieć do czego podać kapustę.
Ot, i tak zabawnie zamyka się koło powstania dzisiejszego przepisu.

Do rzeczy! :)

CZAS: do 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 100 g kaszy jaglanej
  • 100 g czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 1 nieduża marchewka
  • liście selera
  • koperek (ilość wedle uznania)
  • 1 duży ząbek czosnku
  • mielony kminek
  • czosnek granulowany
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka suszonych warzyw (lub bulionu wege)
  • 1 jajo
  • sól
  • pieprz
  • bułka tarta lub inna panierka (np. mąka z cieciorki)
  • olej roślinny

1. Kaszę jaglaną prażymy na suchej patelni, następnie płuczemy i gotujemy pod przykryciem  w lekko osolonej wodzie z odrobiną oleju (proporcja wody do kaszy 2:1)... aż kasza wchłonie całą wodę i stanie się miękka.

2. W drugim garnku gotujemy wodę, którą solimy, odprawiamy suszonymi warzywami lub bulionem oraz liśćmi selera (u mnie 2 b. duże). Gdy woda zacznie wrzeć, wrzucamy dokładnie opłukaną soczewicę. Gotujemy do miękkości.

3. Cebulę kroimy w kostkę. Połowę podsmażamy ze startą marchewką i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Drugą połowę dodamydo masy na surowo.

4. W misce łączymy ugotowane i ostudzone kaszę oraz soczewicę (soczewicę należy odcedzić!). Dodajemy podsmażoną cebulę z marchewką i czosnkiem oraz surową cebulę. Wsypujemy posiekany koperek. Dodajemy siemię lniane i  mieszamy.

5. Próbujemy masę i doprawiamy ją do smaku solą, pieprzem, czosnkiem granulowanym oraz kminkiem. Wbijamy jajo i ponownie mieszamy.

6. Formujemy nieduże kotlety, które panierujemy i smażymy z obu stron na rumiany kolor.


wtorek, 7 marca 2017

Kotlety jaglano-dyniowe z nutką curry i sosem pomidorowo-paprykowym

Przeczytałam dziś, że aktualnie "...10 proc. Polaków w wieku 25-34 deklaruje stosowanie się do diety wegetariańskiej lub wegańskiej, a kolejne 20 proc. twierdzi, że coraz częściej rezygnuje z mięsa w swoim jadłospisie" [źródło].
Trzeba przyznać, że statystyki są satysfakcjonujące, a co więcej - zmieniają się ponoć w bardzo szybkim tempie. Oby tak dalej!
Śmiem przypuszczać, że wielu mięsożerców chętniej rezygnowałoby ze spożywania mięsa, gdyby poznali odpowiednie rozwiązania kulinarne i przepisy. 
Na przykład takie, jak ten! :)

CZAS: 1 godz.

SKŁADNIKI (kotlety):
  • 1 szkl. kaszy jaglanej
  • 500-600 g dyni (u mnie mrożona dynia Hokkaido)
  • 1/2 szkl. pestek dyni
  • 1/4 szkl. siemienia lnianego (nasiona)
  • 1 cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • garść suszonego czosnku niedźwiedziego
  • ok. 2 łyżki płatków drożdżowych
  • szczypta mielonego imbiru
  • curry (od serca!)
  • biały pieprz
  • sól
  • bułka tarta
  • olej

SKŁADNIKI (sos):
  • 2 szkl. przecieru pomidorowego
  • 1 czerwona papryka
  • słodka papryka wędzona
  • 1 nieduża cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka octu balsamicznego 
  • cukier
  • sól
  • olej roślinny



1. Kaszę prażymy, płuczemy i gotujemy pod przykryciem w lekko osolonej wodzie (proporcje kaszy do wody 1:2, ew. 1:2,5).

2. Pokrojoną w kostkę dynię gotujemy do miękkości.

3. Cebulę kroimy w drobną kostkę, czosnek siekamy. Szklimy je na oleju, a następie odsączamy na sitku z nadmiaru tłuszczu.

4. Pestki dyni siekamy lub delikatnie rozdrabniamy w blenderze.

5. Do miski wrzucamy cebulę z czosnkiem, rozdrobnione pestki dyni, nasiona siemienia, ugotowaną i przestudzoną kaszę. Mieszamy składniki dokładnie, stopniowo dodając zmiksowaną na gładko dynię.

6. Wymieszaną masę doprawiamy curry, czosnkiem niedźwiedzim, imbirem, płatkami drożdżowymi, białym pieprzem i solą. Mieszamy ponownie.

7. Z masy formujemy kotlety, panierujemy je w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju. Po zdjęciu z patelni za pomocą papierowego ręcznika pozbywamy się nadmiaru tłuszczu.

8. Sos szykujemy w międzyczasie. Zaczynamy od zeszklenia na odrobinie oleju posiekanych cebuli i czosnku, do których wlewamy przecier pomidorowy. Mieszamy, solimy i słodzimy do smaku oraz dodajemy ocet balsamiczny. Dusimy pod przykryciem. Umytą paprykę kroimy na mniejesze kawałki, które zawinięte w folię aluminiową zapiekamy w piekarniku. Po upieczeniu pozwalamy papryce odparować, a następnie ściągamy z niej skórkę. Bazę sosu przelewamy do blendera, wrzucamy upieczoną paprykę i miksujemy. Doprawiamy słodką papryką wędzoną i ew. jeszcze odrobiną soli i cukru.




RADY:

1. Dynię dodawajcie stopniowo, aby kontrolować konsystencję masy. Nie może być zbyt rzadka!
2. Kotlety serwowałam z pieczonymi ziemniakami i surówką.

czwartek, 26 maja 2016

Kotlety z soczewicy konserwowej i kaszy jaglanej z koperkiem

Ni z tego, ni z owego na straganach pojawiła się młoda kapusta.
- Trzeba ją czym prędzej zasmażyć - postanowiłam, pamiętając, że młodość kapusty szybko przemija.
I tak... tym razem... to nie dodatki dobierałam do dania obiadowego, a danie do dodatków. 
Młoda kapusta z koperkiem, młode ziemniaki z koperkiem, a do nich... koperkowe kotlety. 
Wiosna!

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI

  • 1 puszka soczewicy
  • 50 g kaszy jaglanej
  • 1 średnia cebula
  • biała część niedużego pora
  • koperek
  • sól ziołowa
  • czarny pieprz
  • czosnek granulowany
  • cebula granulowana
  • bułka tarta 
  • olej roślinny
  • woda

1. Kaszę gotujemy do miękkości (proporcje wody do kaszy 2:1 lub ew. 2,5:1) w lekko osolonej wodzie.

2. W międzyczasie cebulę kroimi w drobną kostkę, a przepołowionego pora w cienkie półtalarki. 

3. Cebulę z porem szklimy na patelni, a następnie odcedzamy z nadmiaru tłuszczu.

4. Soczewicę blendujemy na gładką masę i łączymy z cebulą i porem.

5. Ugotowaną kaszę studzimy i dodajemy do pozostałych składników. 

6. Całość doprawiamy solą ziołową, czarnym pieprzem, cebulą granulowaną, czosnkiem granulowanym i posiekanym koperkiem.

5. Formujemy nieduże kotlety, które z obu stron smażymy na dobrze rozgrzanym oleju.



RADY:

1. Kaszę, gdy tylko wchłonie wodę, warto odstawić w ciepłe miejsce, by doszła do miękkości bez ryzyka przypalenia.
2. Jeśli masa na kotlety będzie Wam się rozpadać, dodajcie do niej trochę tartej bułki lub mąki.

środa, 29 lipca 2015

Urodzinowe kotlety z kaszy jaglanej i boćwiny

Kreaturka Smaku świętuje dziś swoje drugie urodziny!
Ciasta tym razem nie było...
Świętowanie odbyło się za to przy przepysznym obiedzie, którego clou stanowiły jaglane kotlety z boćwiną i zieleniną.
Sama jestem ciekawa, co pojawi się na stole za rok ;-)

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI: 
  • 1 szkl. kaszy jaglanej
  • 1 pęczek boćwiny (boćwina=mangold)
  • 1 średnia cebula
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1/2 pęczka kopru
  • 1/2 pęczka szczypioru
  • 1/4 szkl. prażonych pestek słonecznika
  • 1/4 szkl. prażonych pestek dyni
  • len mielony lub/i kasza manna
  • bułka tarta lub inna panierka
  • cukier trzcinowy
  • ocet jabłkowy
  • sól
  • olej roślinny
  • woda

1. Kaszę prażymy, płuczemy i gotujemy w osolonej wodzie (proporcja wody do kaszy 2:1). Kiedy kasza wchłonie całą wodę, przekładamy ją do miski i studzimy.

2. Pokrojoną w kostkę cebulę szklimy na oleju z posiekanym czosnkiem.

3. Łodygi boćwiny drobno kroimy i dodajemy do cebuli i czosnku. Dusimy pod przykryciem.

4. Kiedy łodygi zmiękną, dodajemy kilka posiekanych liści boćwiny. Dusimy jeszcze przez chwilę, po czym odkrywamy naczynie i redukujemy nadmiar wody.

5. Boćwinę z cebulą i czosnkiem doprawiamy solą, cukrem trzcinowym i octem jabłkowym - tak, aby uzyskać słodko kwaśny smak.

6. Do miski z kaszą dodajemy podduszone składniki, posiekany koper i szczypior, rozdrobnione pestki dyni i słonecznika. Wyrabiamy masę.

7. Aby kotlety się nie rozpadały, do masy dodajemy trochę kaszy manny albo lnu mielonego - ja dałam jedno i drugie.

8. Formujemy kotlety, panierujemy je i smażymy na rumiany kolor. 

9. Gotowe kotlety odsączamy z nadmiaru tłuszczu przy pomocy papierowego ręcznika.

10. Gotowe! :-)




RADY:

1. Kotlety podałam z pieczonymi talarkami ziemniaka (przyprawy: słodka papryka, czosnek, cząber, sól), pieczonymi pieczarkami (przyprawy: słodka wędzona papryka, czosnek i zielona czubryca, sól) i z surówką (kiszone ogórki, pomidory, cebula, rzodkiewki, listki rukwi wodnej, czosnek, sól, pieprz).
2. Pozostałe liście boćwiny można użyć do jakiejś sałaty, zupy albo potrawki.

czwartek, 4 czerwca 2015

Pieczone burgery z soczewicy i marchewki

Wybieram się jutro na grillowe garden party.
Aby choć trochę odciążyć gospodarzy, a w szczególności przepysznie gotującą i pomysłową gospodynię, postanowiłam zabrać ze sobą kilka bezmięsnych opcji.
Przez noc zamarynuję tofu, kotlety sojowe oraz boczniaki, a już dziś upiekłam kilka wegańskich burgerów.
Mam nadzieję, że z powodzeniem uda się je jutro odgrzać na grillowym ruszcie.

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 2 puszki soczewicy
  • 2 marchewki
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka ziaren siemienia lnianego
  • 1 czubata łyżeczka mielonego siemienia lnianego
  • 2 łyżki granulatu sojowego
  • garść otrębów owsianych
  • 2 czubate łyżeczki czerwonej pasty curry
  • kilka kropli ciemnego sosu sojowego
  • 2 czubate łyżeczki oleju kokosowego
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • woda
  • sól
  • czarny pieprz
  • do smaku płatki drożdżowe (opcjonalnie)

1. Obrane marchewki ścieramy na tarce o dużych oczkach. Dodajemy do nich posiekaną natkę ze szczypiorkiem.

2. Odcedzoną i dokładnie wypłukaną soczewicę przesypujemy do miski z pozostałymi składnikami.

3. Następnie dodajemy siemię (mielone i w ziarnach), przeciśnięty czosnek. granulat, otręby, olej (kokosowy i rzepakowy). Mieszamy.

4. Pastę curry rozrzedzamy z odrobiną ciepłej wody i dodajemy do bazy na burgery. Całość doprawiamy sosem sojowym, solą, pieprzem i ew. płatkami drożdżowymi.

5. Masę odstawiamy na kwadrans. W tym czasie nagrzewamy piekarnik - 180 st. C.

6. Blachę do pieczenia wykładamy papierem. Masę mieszamy jeszcze raz i formujemy z niej nieduże kulki, które rozpłaszczamy na blaszce.

7. Burgery pieczemy przez 20 min. na środkowym poziomie (zapiekanie góra-dół), następnie na ok. 10 min. włączamy termoobieg. Po tym czasie wyjmujemy blachę i burgery ostrożnie przekładamy na drugą stronę. Pieczemy przez 15 min. (zapiekanie góra-dół) i ok. 10 min. z termoobiegiem. 




RADY:

1. Można użyć dowolnego oleju roślinnego.
2. Burgery wewnątrz są miękkie, a z wierzchu chrupiące. Aby nie były zbyt twarde po odgrzaniu na grillu, warto zawinąć je w folię aluminiową.

czwartek, 28 maja 2015

Wegańskie placki z jabłkami

Bo chociaż placki z jabłkami nie są niczym szczególnym, to uważam, że czasem przydaje się sprawdzony przepis na najbardziej banalne smakołyki.
Mogłam je usmażyć, zjeść i zapomnieć. Postanowiłam zapisać proporcje składników i uwiecznić kilka sztuk na zdjęciu, by na koniec zamieścić to wszystko na Kreaturce.
A nuż komuś się przyda :-)

CZAS: ok. 30-40 min.

SKŁADNIKI:
  • 2 średnie jabłka (najlepiej kwaskowe) 
  • ok. 200 ml naturalnego mleka sojowego
  • ok. 10 łyżek mąki pszennej
  • 2 łyżki cukru pudru (+trochę cukru do oprószenia gotowych placków)
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka oleju roślinnego (+olej do smażenia)
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • szczypta cynamonu (+trochę cynamonu do posypania gotowych placków)


1. Mąkę wsypujemy do miski. Dodajemy do niej mleko, cukier puder, mielone siemię, olej, sodę, proszek do pieczenia oraz sól i cynamon. Mieszamy na jednolitą masę.

2. Jabłka obieramy, kroimy w kostkę/ścieramy na tarce/siekamy z grubsza w blenderze i dodajemy do ciasta. Dokładnie mieszamy.

3. Na patelnię z rozgrzanym olejem przy pomocy łyżki stołowej nakładamy ciasto. Placki smażymy z obu stron na rumiany kolor.

4. Placki podajemy z cukrem i cynamonem.




RADY:

1. Placki można podać też z miodem, syropem klonowym lub/i z cukrem waniliowym.
2. Niestety placki chłoną tłuszcz. Dlatego najlepiej smażyć je na naprawdę dobrze rozgrzanym oleju, a przed podaniem odsączyć przy pomocy ręcznika papierowego.

poniedziałek, 25 maja 2015

Kotlety z pieczonej brukwi i marchewki

Zaopatrzenie się w wyśmienite produkty zobowiązuje.
Dlatego po zakupach w sklepiku Państwa Majlertów lub/i u "Wodza" pod Halą Mirowską nie wypada przyrządzić byle czego.
Tym razem odkrywałam znaną mi tylko ze słyszenia brukiew oraz pyszne liście musztardowca.
Należąca do rodziny kapustowatych brukiew po obraniu ma żółtokremową barwę, a w smaku przypomina kalarepę.
Gorczyca sarepska, czyli kapusta sitowata, potocznie nazywana musztardowcem - to pyszna roślina o smaku, nomen omen, musztardy.
U mnie wzbogaciła smak sałatki.

CZAS: max. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 niezbyt duża brukiew
  • 1 duża marchewka
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnki
  • 1/2 papryczki peperoncino
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • 1-2 łyżki ziaren siemienia lnianego
  • kminek mielony
  • zielona czubryca
  • sól
  • czarny pieprz
  • olej roślinny
  • bułka tarta/inna panierka


1. Brukiew i marchew obieramy i kroimy w kostkę. Wrzucamy do miski. Wlewamy trochę oleju, wsypujemy kminek i czubrycę. Mieszamy.

2. Warzywa przekładamy na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i wsuwamy na 30-40 minut do piekarnika (ok. 190 st. C).

3. Cebulę, czosnek i papryczkę siekamy i szklimy na oleju. Następnie przy pomocy sitka pozbywamy się nadmiaru tłuszczu.

4. Upieczone i lekko ostudzone warzywa przekładamy do miski. Dodajemy cebulę z czosnkiem i peperoncino oraz siemię lniane (mielone i w całości). Solimy i pieprzymy do smaku. Wstępnie mieszamy.

5. Przy pomocy blendera lub tłuczka do ziemniaków niedokładnie rozdrabniamy składniki kotletów - tak, aby zostały w masie większe kawałki brukwi i marchwi.

6. Nieduże porcje masy panierujemy w bułce tartej i smażymy z obu stron na rumiany kolor.




RADY:

1. Podczas pieczenia brukwi z marchewką warto je trochę przyrumienić.
2. Po 15-20 minutach pieczenia proponuję wyjąć blachę i przemieszać warzywa.
3. Kotlety podałam z gotowanym taro, pesto z jarmużu i z sałatką (sałata rzymska+rukola+bazylia+musztardowiec+natka pietruszki+pomidor+ziołowo-czosnkowy sos vinegrette).

poniedziałek, 4 maja 2015

Kotlety z kaszy bulgur i czerwonej soczewicy

Nie pamiętam czy pisałam już, że kotlety to moja ulubiona forma obiadowa.
Ulubiona, bo można zrobić je dosłownie ze wszystkiego.
Czasem trzeba pokombinować, aby masa nie była zbyt rzadka albo by nie rozpadały się podczas smażenia. 
Mimo to nieograniczona różnorodność bazowych półproduktów daje mi niemalejącą frajdę.
Tym razem połączyłam kaszę bulgur z soczewicą.
Dodałam też to, co zwykle stosuję podczas gotowania wegegołąbków.
Taki pomysł, zanim nabędę młodą kapustę i zrobię pierwsze w tym roku gołąbki :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI: 
  • 200 g czerwonej soczewicy
  • 100 g kaszy bulgur
  • 1,5 średniej cebuli
  • 1 biała część średniego pora
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • 1/2 pęczka koperku
  • 2 łyżki lnu mielonego
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • pieprz (u mnie biały)
  • czosnek granulowany
  • kminek mielony
  • sól
  • bułka tarta
  • olej roślinny
  • woda

1. Kaszę płuczemy i moczymy przez ok. 20 minut w zimnej wodzie. W międzyczasie w garnku gotujemy wodę (proporcja wody do kaszy 2:1). Po namoczeniu odcedzamy kaszę i przekładamy ją do garnka. Delikatnie solimy.

2. Soczewicę płuczemy i gotujemy do miękkości (z liściem laurowym i ziarenkami ziela angielskiego) w lekko osolonej wodzie.

3. Kiedy kasza wchłonie całą wodę, zdejmujemy ją z palnika i studzimy. Ugotowaną soczewicę odcedzamy dokładnie na sitku. 

4. Na niedużej ilości oleju szklimy posiekaną cebulę i drobne półtalarki pora. Następnie na sitku odsączamy nadmiar oleju.

5. Soczewicę z kaszą, cebulą i porem łączymy w misce. Dodajemy posiekane zioła oraz przyprawy (wedle uznania). Wsypujemy siemię lniane, mieszamy dokładnie i odstawiamy na ok. 10 minut.

6. Gotową masę jeszcze raz mieszamy i robimy z niej nieduże kotlety, które panierujemy w tartej bułce i smażymy na rumiany kolor.

7. Smacznego! :-)




RADY:

1. Kotlety smażymy na dobrze rozgrzanym tłuszczu. Niestety (być może przez wodę zawartą w świeżych ziołach) mogą powodować pryskanie.
2. Wszystkich, którzy nie posiadają patelni grillowej, zachęcam do zakupu takiego "ustrojstwa". Doskonale sprawdza się w domowych warunkach. Ja uwielbiam używać jej do odgrzewania różnych rzeczy bez użycia tłuszczu.
3. Kotlety podałam z gotowanymi ziemniakami, zasmażanymi buraczkami oraz zielonymi szparagami.

czwartek, 30 kwietnia 2015

Klopsy z seitanu i ryżu jaśminowego

Dawno już przyszło mi do głowy, aby spróbować zmielić seitan.
A ponieważ obawiałam się, że kotlety albo klopsy wykonane z takiego surowca, będą się rozpadać - postanowiłam asekurować się rozdrobnionym ryżem. 
Udało się! Ryż skutecznie zlepił moje klopsiki.
Z pewnością nie raz jeszcze przepuszczę seitan przez maszynkę do mielenia.
Bo warto! :-)

CZAS: ok. 2 godz. (łącznie z czasem potrzebnym na ugotowanie seitanu)

SKŁADNIKI: 
  • 150 g glutenu pszennego (po ugotowaniu wychodzi ok. 300g)
  • 150 g ugotowanego ryżu jaśminowego
  • 2 szalotki lub nieduża cebula
  • zioła prowansalskie
  • słodka papryka w proszku 
  • czosnek granulowany
  • 1 duży liść laurowy
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 5 ziaren pieprzu
  • 2 ząbki czosnku
  • 3-4 ostre, suszone papryczki
  • 2 łyżki bulionu wegetariańskiego w proszku
  • bułka tarta
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • sól
  • olej roślinny
  • woda


1. Z glutenu i stopniowo dodawanej wody wyrabiamy bryłkę, którą wrzucamy do gotującego się bulionu z czosnkiem, papryczkami, liściem, ziarnami ziela angielskiego i pieprzu oraz z solą. Gotujemy do miękkości (ok. 1 godz.).

2. Ugotowany seitan studzimy i odciskamy z niego wodę. Następnie przepuszczamy go przez maszynkę do mielenia.

3. Ugotowany, zimny ryż miksujemy w blenderze.

4. Wsypujemy do miski siemię lniane i rozrabiamy je z ciepłą wodą - tak, aby uzyskać konsystencję rozkłóconego jajka.

5. Siemię łączymy ze zmiksowanym ryżem, a powstałą "papkę" ze zmielonym seitanem. 

6. Szalotki szklimy na oleju, odcedzamy przez gęste sito i dodajemy do masy z pozostałych składników. Doprawiamy solą, ziołami, papryką i ręcznie wyrabiamy jednolitą masę.

7. Formujemy nieduże kulki, które panierujemy w tartej bułce.

8. Klopsy smażymy na rumiany kolor - najlepiej z każdej możliwej strony :-)




RADY: 

1. Klopsy podałam z pikantnym sosem pomidorowym, kaszą jęczmienną doprawioną curry oraz surówką z kiszonej kapusty.
2. Przepis na klopsy doskonale nadaje się do wszelkich modyfikacji. Można dodać do nich grzyby lub pieczarki, dowolne zioła i przyprawy.
3. Podczas gotowania seitanu warto wyjąć go z garnka i przekroić - szybciej się ugotuje.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Krokiety z białej fasoli, taro i tofu

Kilka dni temu pierwszy raz kupiłam taro, zwane także kolokazją jadalną.
Włochate bulwy przypominają ziemniaki. Mają biały, delikatny miąższ o kremowej konsystencji, a smakują podobnie do fasoli. Doskonale nadają się na purée.
Postanowiłam sprawdzić czy sprawdzą się również jako baza innego dania.
Rozważałam coś na wzór kopytek, knedli lub krokietów ziemniaczanych.
Finalnie postawiłam na ostatnią opcję. 
Krokiety wyszły super! :-)

CZAS: 40 min. (+czas dzień wcześniej na gotowanie taro)

SKŁADNIKI:
  • 350 g taro (2 średnie bulwy)
  • 350 g naturalnego tofu
  • 1 puszka białej fasoli konserwowej
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 3-4 łyżki mąki jaglanej
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • bułka tarta
  • woda
  • olej
  • sól
  • pieprz
  • majeranek

1. Taro obieramy i gotujemy do miękkości (kilkadziesiąt minut). Odcedzamy, ubijamy i studzimy. Odstawiamy na noc do lodówki.

2. Następnego dnia łączymy rozdrobnione widelcem tofu ze zmiksowaną fasolą oraz taro (ja także je zmiksowałam).

3. Cebulę i czosnek przyrumieniamy na patelni. Odcedzamy przez sito i dodajemy do miski z bazowymi składnikami.

4. W międzyczasie szklankę napełniamy do połowy ciepłą wodą. Wsypujemy siemię i mieszamy. Po chwili przygotowaną miksturę wlewamy do miski.

5. Na koniec dodajemy mąkę jaglaną, doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem. Dokładnie wyrabiamy masę.

6. Z powstałej masy formujemy nieduże kulki. Panierujemy je w tartej bułce i smażymy z obu stron na rumiany kolor.

7. Gotowe!



RADY:

1. Masa jest dość rzadka, dlatego do formowania warto zmoczyć ręce.
2. Ponieważ fasola i taro mają dużo węglowodanów, krokiety podałam z samą sałatką (świeży czosnek niedźwiedzi+świeży szpinak+awokado+pomidor+pomidory suszone+zielone oliwki+prażone pestki dyni i słonecznika+pomarańczowo-musztardowy sos vinegrette).

czwartek, 5 marca 2015

Naleśniki wegańskie

Od dłuższego czasu przymierzałam się do wykonania naleśników bez użycia jajek i mleka krowiego.
Przejrzałam przeróżne przepisy, aż w końcu - metodą prób i błędów - skomponowałam własną recepturę.
Zależało mi, aby była uniwersalna, a w przyszłości mogła stanowić bazę do różnych, innych naleśnikowych opcji.
Jestem bardzo ukontentowana :-)

CZAS: ok. 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 3 szkl. niesłodzonego mleka sojowego
  • 1,25 szkl. mąki pszennej
  • 0,25 szkl. mielonego siemienia lnianego
  • szczypta soli
  • szczypta sody
  • olej roślinny

1. Do mąki wsypujemy sodę i sól, a następnie wlewamy 2 szklanki mleka sojowego i mieszamy.

2. Siemię lniane rozrabiamy z pozostałą szklanką mleka.

3. Obie masy mieszamy ze sobą. Ciasto wychodzi bardziej gęste od tradycyjnego ciasta naleśnikowego. Jeśli wolicie rzadsze, dolejcie jeszcze trochę mleka.

4. Na średniej patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju i smażymy naleśniki do wyczerpania ciasta.




RADY:

1. Do wegańskich naleśników powinno nadać się każde mleko roślinne. Omijałabym smakowe, ale naturalne ryżowe/owsiane czy choćby sojowe słodzone powinny dać satysfakcjonujący efekt.
2. Naleśniki serwujemy z dowolnym, ulubionym farszem. Ja swój przyrządziłam z soczewicy i resztki sosu pomidorowego, który miałam w lodówce (podduszona cebula z czosnkiem+pomidory+sól+cukier+chili+garam masala). Już się nie mogę doczekać aż zrobię takie naleśniki ze szpinakiem! ;-)
3. Gotowe naleśniki świetnie podgrzewają się na patelni grillowej.
4. Do słodkiej wersji wegańskich naleśników wystarczy dodać słodzone mleko sojowe lub po prostu posłodzić ciasto. Można dodać trochę wanilii lub papkę z banana. Z pewnością wrócę do tego tematu w odrębnym wpisie.

wtorek, 3 marca 2015

Szybkie kotlety z białej fasoli

Gdy się człowiek śpieszy... to nie ma czasu na gotowanie.
Postanowiłam jednak przegonić wyrzuty sumienia spowodowane ostatnim zaniedbaniem Kreaturki Smaku i przyrządziłam dziś proste i szybkie kotlety.
Powinny zadowolić podniebienie każdego, nie tylko zaganianego głodomora ;-)

CZAS: ok. 30 min.

SKŁADNIKI:

  • 1 puszka białej fasoli
  • płatki owsiane
  • 1 nieduża cebula
  • majeranek
  • sól 
  • pieprz
  • olej
  • woda
  • bułka tarta lub inna panierka

1. Fasolę odcedzamy, płuczemy i odstawiamy na sitku do odsączenia.

2. Cebulę siekamy drobno i smażymy na rumiany kolor.

3. Ok. 2 łyżki płatków owsianych moczymy w gorącej wodzie (powinniśmy otrzymać bardzo gęstą papkę).

4. Fasolę blendujemy (niekoniecznie na jednolitą masę), dodajemy namoczone płatki, odsączoną z oleju cebulę i doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem. Jeśli uzyskana masa będzie zbyt rzadka, aby formować kotlety, dodajemy trochę suchych płatków owsianych.

5. Formujemy kotlety, panierujemy je i smażymy z obu stron na oleju.




RADY:

1. Kotlety wymagają delikatnego obchodzenia się z nimi. Są bardzo delikatne i "lubią się" rozpadać.
2. Fasolowe kotlety podałam z kuskusem, sosem pomidorowym doprawionym garam masalą i surówką z kiszonej kapusty.

piątek, 30 stycznia 2015

Szpinakowe kotlety z kaszy jaglanej i innych paprochów

Nie pamiętam czy wspominałam już kiedyś o tym, że szpinak jest jednym z moich ulubionych produktów.
Jeśli nie, to robię to teraz i nie przynudzając wrzucam przepis na zielone, szpinakowe, w pełni wegańskie kotleciki.

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:

  • 3/4 szkl. kaszy jaglanej
  • 1/3 szkl. otrębów owsianych
  • 2 garści siemienia lnianego
  • 2 garści wstępnie namoczonych pestek słonecznika
  • 1 op. szpinaku w liściach (u mnie mrożony "Frosta")
  • 1 cebula
  • 2 duże ząbki czosnku
  • bułka tarta lub np. mąka z cieciorki
  • morska sól ziołowa
  • przyprawa "Czosnek staropolski"
  • biały pieprz
  • woda
  • olej roślinny

1. Kaszę gotujemy przez ok. kwadrans/kwadrans z hakiem w wodzie (proporcje kaszy do wody 1:2). Po ugotowaniu odstawiamy garnek w ciepłe miejsce, aby kasza wchłonęła resztki wody.

2. Pokrojoną w drobną kostkę cebulę i posiekany czosnek szklimy na rozgrzanym oleju, a następnie odcedzamy z nadmiaru oleju przez gęste sitko.

3. Otręby zalewamy gorącą wodą (tak, aby je przykryć).

4. Szpinak blanszujemy lub w przypadku mrożonego rozmrażamy, jak najmocniej odsączamy, formujemy "kulkę" i siekamy ją niezbyt dokładnie.

5. Kaszę przekładamy do miski, dodajemy do niej pozostałe składniki i najlepiej przy pomocy rąk wyrabiamy jednolitą masę. 

6. Doprawiamy solą ziołową, białym pieprzem i "Czosnkiem staropolskim".

7. Formujemy nieduże kotlety, panierujemy je w bułce tartej lub mące z cieciorki i smażymy z obu stron na rumiany kolor.



wtorek, 6 stycznia 2015

Buniowe tofu-pulpety z sosem pomidorowym

Dziś po raz kolejny zostałam ciocią!
Między przyjmowaniem (na bieżąco!) relacji dzielnej mamy, a później dumnego i nad wyraz spokojnego taty a pogaduchami z drugą, równie niecierpliwą i podekscytowaną ciocią jak ja... wymyśliłam nowy przepis na pulpety. 
Już się nie mogę doczekać aż Bunio podrośnie i będę je mogła dla niego przyrządzić :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • 1 kajzerka
  • 5 kotletów sojowych
  • 1 średnia i 1 mała cebula
  • kawałek pora
  • koperek
  • natka pietruszki
  • 1 puszka pomidorów
  • 2 bulionowe kostki warzywne
  • 1 liść laurowy 
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • kminek mielony
  • czosnek granulowany
  • sól 
  • pieprz
  • cukier
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • mąka pszenna
  • olej roślinny
  • woda

1. Tofu, namoczoną i odciśniętą kajzerkę blendujemy na gładką masę.

2. Małą cebulę i pora kroimy drobno i szklimy na oleju. Odcedzamy na gęstym sitku i dodajemy do tofu z bułką.

3. Namoczone w bulionie kotlety sojowe siekamy tak, aby do gładkiej masy dodać drobne, ale wyczuwalne kawałki.

4. Tofu z bułką, kotletami, cebulą i porem doprawiamy posiekanymi koperkiem natką, kminkiem mielonym, czosnkiem granulowanym, solą i pieprzem.

5. Wsypujemy mąkę i mieszamy.

6. W międzyczasie siekamy drugą cebulę. Szklimy ją i dodajemy do niej pomidory.

7. Sos gotujemy pod przykryciem na niedużym ogniu przez ok. 30 min. Doprawiamy go solą, pieprzem i cukrem, a po ugotowaniu miksujemy.

8. Tuż przed gotowaniem z powstałej masy formujemy kulki, które obtaczamy w mące pszennej.

9. W garnku gotujemy wodę z kostką warzywną, liściem laurowym i ziarnami ziela angielskiego. Do wrzątku wrzucamy pulpety. Pilnując, by nie przywarły do dna, gotujemy je kilka minut (do 10).




RADA:

1. Pulpety możemy podać z każdym, dowolnym sosem (np. pieczarkowym albo koperkowym).
2. Propozycja podania: pulpety, kasza perłowa, słodko-kwaśna surówka z młodej kapusty ze świeżym ogórkiem, młodą cebulką i koperkiem.

wtorek, 23 grudnia 2014

Szpinakowe kofty z aromatycznym sosem pomidorowym

Od dawna przymierzałam się do samodzielnego wykonania kofty, a raczej koft ;-)
Nigdy nie mogłam się jednak zdecydować czy w tym celu użyć domowego sera paneer (przepis znajdziecie w 3 punkcie [o tu!]), czy może lepiej tofu.
Ostatecznie decyzja podjęła się sama :-)
Zmuszona do pozbycia się zapasów, by zrobić miejsce na odświętne dania i przystawki, wygrzebałam z lodówki półtłusty twaróg i kilka innych produktów...
Dokupiłam szpinak i trochę żałuję, że dopiero teraz spod moich rąk wyszły te aromatyczne smakołyki.

CZAS: ok. 45 min.

SKŁADNIKI:
  • 250 g półtłustego twarogu
  • 250 g szpinaku
  • 100-150 g mąki pszennej
  • 35 g mąki ziemniaczanej
  • 1 jajo
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 średnia cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 ostra papryczka
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżeczki czarnuszki
  • 2 łyżeczki garam masali
  • 1 łyżeczka nasion kolendry
  • 1 łyżeczka kuminu
  • czarny pieprz
  • sól
  • cukier
  • olej roślinny

1. Szpinak płuczemy, siekamy i wrzucamy na patelnię z niedużą ilością rozgrzanego oleju. Dusimy aż wszystkie liście "zwiędną" i przekładamy na sito.

2. Twaróg rozdrabniamy widelcem, dodajemy do niego ostudzony szpinak, obie mąki, czarnuszkę i kurkumę.

3. W moździerzu rozcieramy kolendrę oraz kumin. Dodajemy je do pozostałych składników.

4. Na koniec masę doprawiamy solą i pieprzem i dwoma rozdrobnionymi ząbkami czosnku. Wbijamy jajo i ponownie mieszamy.

5. W niedużym garnku szklimy posiekaną cebulę, papryczkę i pozostałe ząbki czosnku. Dodajemy garam masalę i pomidory z zalewą. Sos gotujemy przez czas smażenia koft. Doprawiamy go cukrem, solą i dokładnie blendujemy.

6. Z masy na kofty formujemy nieduże kulki, które smażymy na dobrze rozgrzanym tłuszczu.

7. Usmażone kofty odsączamy na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu i serwujemy polane sosem.





RADY:

1. Kofty smażymy na głębokim tłuszczu. W innym wypadku wyjdą nam nie kulki, a spłaszczone kotleciki.
2. Nie ma sensu panierować koft. Wystarczy podczas formowania kulek oprószyć dłonie mąką.
3. Mąkę pszenną możemy zastąpić np. mąką z cieciorki albo ugotowanymi i rozdrobnionymi ziemniakami (warto dodać wtedy także trochę mąki).
4. Obiad podałam z kuskusem doprawionym czerwoną pastą curry oraz paprykami nadzianymi kwaszoną kapustą.

środa, 10 grudnia 2014

Pieczone burgery z tofu i warzyw

Prezentowałam kiedyś przepis na tofuburgery [o tu!].
Dziś postanowiłam przyrządzić podobny przysmak w piekarniku.
I chociaż tym razem użyłam jajka - przez co nie jest to wersja tofuburgera dla wegan, to jestem pewna, że nie raz wrócę do tego przepisu.
Jestem tak zadowolona, że nawet awaria mojego (i tak wiele pozostawiającego do życzenia) aparatu fotograficznego nie przeszkodzi mi w zrobieniu tego wpisu :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka twardego, naturalnego tofu
  • 1 średnia marchewka
  • 1/4 czerwonej papryki
  • ok. 10 cm białej części pora
  • 2 duże pieczarki
  • kilka suszonych grzybów mun
  • garść zielonego groszku (może być konserwowy)
  • duży ząbek czosnku
  • ostra papryczka (ja dałam 2 azjatyckie papryczki z zalewy)
  • szczypior
  • sambal oelek
  • jasny sos sojowy 
  • ciemny sos sojowy 
  • ocet ryżowy 
  • mielony imbir
  • kurkuma
  • czarny sezam
  • cukier
  • sól
  • 1 jajo
  • olej roślinny 

1. Tofu rozdrabniamy widelcem i przekładamy na gęste sito, aby odcedzić nadmiar wody.

2. Obieramy i siekamy warzywa (marchew, por, papryka, pieczarki, czosnek, papryczka, szczypior).

3. Grzyby mun moczymy w gorącej wodzie i także siekamy,

4. W niedużym garnku rozgrzewamy olej. Wrzucamy czosnek i papryczkę, a następnie marchew. Wlewamy trochę ciemnego sosu sojowego, a kiedy marchew zmięknie posiekany por, paprykę i pieczarki. Wlewamy jeszcze trochę sosu sojowego i dusimy wszystko pod przykryciem.

5. Miękkie warzywa przekładamy na gęste sito, ale nie wylewamy wywaru, który powstał podczas duszenia warzyw.

6. Odsączone warzywa łączymy z tofu. Dodajemy też grzyby mun oraz groszek. Doprawiamy odrobiną soli, pastą sambal oelek i kurkumą. Wbijamy jajo i formujemy burgery, które układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

7. Blachę z burgerami wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 15 minut w 200 st. C. Po tym czasie przekładamy burgery na drugą stronę i ponownie wkładamy do piekarnika na 15 minut.

8. W międzyczasie wywar z warzyw doprawiamy octem ryżowym, cukrem, jasnym sosem sojowym i mielonym imbirem. Doprawiony sos redukujemy w niedużym rondlu, a gdy przestygnie dodajemy do niego czarny sezam i posiekany szczypior,

9. Burgery serwujemy jako część dania obiadowego lub w bułce ze świeżymi warzywami. 




RADY:

1. Uważajcie podczas przekładania burgerów w połowie pieczenia. Mają tendencję do rozpadania.
2. Do siekania warzyw warto użyć blender.
3. Ja swoje burgery serwowałam z komosą ryżową i paprykami faszerowanymi kapustą kwaszoną (można je kupić w warzywniaku).

niedziela, 30 listopada 2014

Kotlety brokułowe

Naszło mnie dziś na obiad z "modnych" produktów.
Jarmuż, skorzonera i pasternak wystąpiły jednak wyłącznie jako dodatki do bardzo smacznych kotletów brokułowych :-)

CZAS: 45 min.

SKŁADNIKI:
  • 2 nieduże brokuły
  • 100 g czerwonej soczewicy
  • 1/2 szkl. startej marchwi
  • 1/2 szkl. startego selera
  • 1 nieduża cebula
  • 2 łyżki mielonego lnu
  • 2 łyżki zarodków pszennych
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 1 liść laurowy
  • "Podlaska przyprawa dla wegetarian"
  • sól
  • pieprz
  • bułka tarta
  • olej roślinny 
  • woda

1. W dużym garnku gotujemy osoloną wodę. Do wrzątku wrzucamy brokuły i gotujemy je do miękkości.

2. Soczewicę gotujemy w osolonej wodzie z liściem laurowym i ziarnami ziela angielskiego.

3. Ugotowaną soczewicę odcedzamy i studzimy, a następnie łączymy ją z marchewką i selerem. 

4. Jeden brokuł rozdrabniamy w blenderze z obraną i pokrojoną cebulą. Drugi delikatnie rozdrabniamy palcami lub widelcem. Masę brokułowo-cebulową oraz kawałki drugiego brokułu dodajemy do soczewicy i pozostałych warzyw. 

5. Następnie dodajemy len mielony i zarodki pszenne. Masę na kotlety doprawiamy solą, pieprzem oraz "Podlaską przyprawą dla wegetarian". Odstawiamy na 10-15 minut.

6. Nieduże kotlety panierujemy w bułce tartej i smażymy na oleju na rumiany kolor.




RADY:

1. Kotlety serwowałam z jarmużem duszonym na oleju z czosnkiem i solą, skorzonerą smażoną z solą, pieprzem i czubrycą oraz z purée z pasternaku z masłem, śmietaną, solą, pieprzem i rozmarynem.
2. Kotlety "piją" dużo tłuszczu. Warto je przed podaniem odsączyć, a podgrzewać najlepiej w piekarniku lub na patelni grillowej.

czwartek, 24 lipca 2014

Kotlety selerowo-owsiane z grillowanym topinamburem i bakłażanem

Bardzo lubię kotlet jako formę jedzenia.
Możliwości, jakie dają nam wszelkie produkty roślinne są niezliczone.
I tak serwowałam już kotlety z dyni, kaszy, soczewicy, cieciorki itd., itd...
Nie ukrywam, że jestem bardzo dumna z ostatnio wymyślonych kotletów buraczkowych.

Idąc za ciosem - choć od przepisu na wspomniany powód dumy minął już ponad miesiąc - postanowiłam zrobić kotlety z selera, który zresztą stanowił istotny składnik kotletów buraczkowych.
Jako zagęstnik i kleik w jednym zastosowałam płatki owsiane i siemię lniane. 
Wszystko pysznie, a przede wszystkim zdrowo :D

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 2 nieduże korzenie selera (kotlety)
  • 40 g płatków owsianych (kotlety)
  • 25 g siemienia lnianego (kotlety)
  • 1 nieduża cebula (kotlety)
  • 2 ziarna ziela angielskiego (kotlety)
  • 1 liść laurowy (kotlety)
  • czubryca (kotlety)
  • sól (kotlety, topinambur, bakłażan)
  • świeżo mielony, czarny pieprz (kotlety)
  • bułka tarta (kotlety)
  • olej roślinny (kotlety, topinambur, bakłażan)
  • woda (kotlety, topinambur)
  • 2 bulwy topinamburu
  • cząber (topinambur)
  • 2 małe bakłażany 
  • zioła prowansalskie
  • 2 ząbki czosnku

1. W niedużym garnku gotujemy wodę. Wrzucamy do niej ziele angielskie i liść laurowy, a kiedy się zagotuje, wrzucamy obrany i pokrojony na mniejsze kawałki seler. Gotujemy do miękkości.

2. W międzyczasie obieramy lub porządnie czyścimy topinambur (podobno lepiej go nie obierać). W drugim garnku gotujemy wodę, lekko ją solimy. Na wrzątek wrzucamy bulwy. Gotujemy przez 10 minut.

3. Płatki owsiane i siemię zalewamy ciepłą wodą, mieszamy i odstawiamy na kwadrans.

4. Ugotowany i ostudzony seler wrzucamy do blendera, dodajemy obraną i pokrojoną na ćwiartki cebulę. Miksujemy na jednolitą masę, którą przekładamy do miski.

5. Namoczone płatki z siemieniem odcedzamy na sitku z nadmiaru wody i dodajemy do selera. 

6. Mieszamy składniki na kotlety. Wymieszaną masę doprawiamy czubrycą, solą i świeżo mielonym pieprzem. Zagęszczamy bułką tartą, odkładamy na kilka minut, a następnie formujemy nieduże kotlety, które panierujemy w tartej bułce i smażymy z obu stron na dobrze rozgrzanym tłuszczu. Po usmażeniu przy pomocy papierowego ręcznika odsączamy zbędny tłuszcz.

7. Obgotowany topinambur kroimy w talarki, solimy, skrapiamy olejem i posypujemy cząbrem. Wrzucamy na patelnię grillową.

8. Bakłażaniki myjemy, kroimy na połówki, smarujemy olejem, solimy, posypujemy ziołami prowansalskimi i nacieramy roztartym czosnkiem.

9. Po przełożeniu topinamburu na drugą stronę, na patelni układamy bakłażany (najpierw miąższem do dołu, a pod koniec grillowania skórką).

10. Kotlety serwujemy z topinamburem i bakłażanem oraz zielonym sosem "majonezowym" [przepis o tu!].




RADA:

1. Warto pamiętać, aby bakłażany w pierwszej kolejności natłuścić, a dopiero potem solić. Dzięki temu nie puszczą wody i będą się lepiej grillować.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Placki z bobu z salsą pomidorową

Radości z bobu ciąg dalszy.
Dzisiaj planowałam usmażyć z niego kotlety, pomyślałam jednak o nieco lżejszej i bardziej puszystej formie.
Placki okazały się strzałem w dziesiątkę!
Mam świadków ;-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1/2 kg bobu (placki)
  • 1 jajo (placki)
  • odrobina mleka (placki)
  • 3-4 łyżki mąki pszennej (placki)
  • 1/2 cebuli (placki)
  • 1 ząbek czosnku (placki)
  • 2 gałązki świeżego cząbru (placki)
  • szczypta mielonego kminku
  • świeżo mielony pieprz (placki)
  • sól morska (placki)
  • olej roślinny do smażenia (placki)
  • 2 dojrzałe pomidory (salsa)
  • 1 czerwona cebulka (salsa)
  • 1 ząbek czosnku (salsa)
  • 1/2 limonki (salsa)
  • 1/2 pęczka natki pietruszki (salsa)
  • czarny świeżo mielony pieprz (salsa)
  • sól (salsa)
  • oliwa z oliwek (salsa)

1. Pomidory polewamy wrzątkiem, ściągamy z nich skórki i kroimy w kostkę (bez pestek).

2. Do pomidorów dodajemy pokrojoną w drobną kostkę cebulę, posiekaną natkę, przeciskamy przez praskę czosnek, wlewamy sok z połowy limonki, doprawiamy solą i pieprzem, wlewamy oliwę, mieszamy i odstawiamy na ok. godzinę do "przegryzienia się".

3. Bób gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Studzimy go i obieramy z łupinek.

4. Oddzielamy żółtko od białka i ubijamy sztywną pianę.

5. Bób wraz z cebulą, czosnkiem i cząbrem wrzucamy do blendera. Miksujemy, a następnie doprawiamy solą, pieprzem i kminkiem.

6. Żółtko mieszamy z odrobiną mleka,  wsypujemy mąkę i ponownie mieszamy. Powstałą masę łączymy ze zmiksowanym i doprawionym bobem.

7. Ciasto na placki delikatnie łączymy z ubitą wcześniej pianą.

8. Olej podgrzewamy na patelni. Placki nakładamy łyżką stołową i smażymy na średnim płomieniu na rumiany kolor. 

9. Ciepłe placki podajemy z salsą.




RADY:

1. Placki z bobu doskonale smakują także z sosem tzatziki. Wystarczy połączyć jogurt grecki lub bałkański ze świeżym, startym ogórkiem, posiekanym koperkiem i czosnkiem. Dodać odrobinę oliwy, doprawić solą i (najlepiej białym) pieprzem. Dla mnie bomba! :-)
2. Po usmażeniu warto przy pomocy papierowych ręczników odsączyć nadmiar oleju.

czwartek, 26 czerwca 2014

Słodkie tofu-placuszki

Nie chciałam marnować pozostałych po wczorajszym gotowaniu produktów.
Choć najchętniej przygotowałabym wegańskie naleśniki, to niestety połówka tofu i końcówka śmietanki to trochę za mało, aby je usmażyć. 
Za mało na naleśniki, ale w sam raz na placki! :-)

CZAS: ok. 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 1/2 twardego silken tofu
  • 75 ml śmietanki sojowej
  • 50 ml wody
  • 3-4 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • szczypta sody oczyszczonej
  • olej roślinny

1. Tofu połączyłam z sypkimi składnikami, a śmietankę z wodą.

2. Mieszając masę dolewałam do niej rozcieńczoną śmietankę.

3. Kiedy uzyskałam odpowiednią gęstość (masa musi być trochę gęstsza od ciasta naleśnikowego), rozgrzałam patelnię, a na patelni olej.

4. Ciasto nakładałam łyżką stołową, a potem przykrywałam patelnię. Smażyłam na średniej mocy palnika, a kiedy spody placków się zrumieniły, przekładałam je na drugą stronę i smażyłam bez pokrywki.

5. Serwowałam z domowym dżemem truskawkowym [przepis tu!].




RADA:

1. Aby placki nie chłonęły tłuszczu, przed nałożeniem ciasta na patelnię, wycierałam ją z nadmiaru oleju ręcznikiem papierowym.