Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegańskie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lutego 2018

Czerwone curry z zielonymi warzywami, tofu i ryżem

Są dania i przekąski, które wbrew pozorom można bardzo szybko i łatwo wykonać. Dotąd starałam się nie zamieszczać zbyt często przepisów na takie "frykaski"... 
Jednak rozmowy z przyjaciółmi, jak również uczestnictwo i obserwacje w różnych grupach kulinarnych otworzyły mi oczy :)
Okazuje się bowiem, że proste przepisy są bardzo pożądane, dlatego dziś przepis na czerwone curry z zielonymi warzywami.
Dawno temu publikowałam już przepis na zielone curry [o tu!] z warzywami i tofu. 
Ten, choć podobny, wydaje mi się łatwiejszy i z pewnością szybszy w wykonaniu.
Oceńcie sami, który bardziej Wam pasuje! :)

CZAS: do 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 brokuł 
  • 1 zielona papryka
  • 3-4 garści mrożonego zielonego groszku
  • 1 duża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • ok. 3  łyżeczki czerwonej pasty curry
  • 500 ml mleka kokosowego
  • jasny sos sojowy
  • kostka naturalnego tofu
  • ryż
  • orzeszki ziemne (u mnie solone)
  • natka pietruszki / dymka / nać kolendry
  • olej roślinny

1. Zaczynamy od wstawienia ryżu. Dalsze czynności wykonujemy w tzw. międzyczasie :)

2. W garnku lub na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy: pokrojoną w ósemki cebulę, czosnek w plasterkach... Po chwili spore kawałki papryki, a po niej różyczki brokułu. Doprawiamy wszystko wyłącznie jasnym sosem sojowym i dusimy przez moment. 

3. Następnie wlewamy mleko kokosowe i dodajemy pastę curry (ja mleko z pastą łączę wcześniej w misce i dopiero wlewam).

4. Jako ostatni dodajemy groszek.

5. Na drugiej patelni smażymy na rumiano pokrojone w ćwiartki i posolone tofu.

6. Warzywa w sosie curry nakładamy do miski, dodajemy jeden lub dwa kawałki tofu i kulkę ugotowanego ryżu. Całość serwujemy z natką pietruszki lub kolendry albo pokrojoną grubo dymką oraz z posiekanymi lub rozdrobnionymi w moździerzu orzeszkami.




RADY:

1. Z wyborem warzyw możecie poszaleć :) Jeżeli zechcecie zachować konwencję kolorystyczną, bez obaw sięgajcie też po cukinię lub jarmuż albo np. zieloną fasolkę szparagową.
2. Miłośnikom ostrzejszych wrażeń polecam dodać też papryczkę pepperoni, płatki chili lub inny ulubiony "wzmacniacz" :)
3. Postarajcie się nie przegotować warzyw. Twardsze smakują o niebo lepiej! :)

Kotlety sojowe a'la zrazy

To kolejny przepis zainspirowany wizytą w wegańskiej knajpie.
Tym razem z kolegą wybraliśmy się do miejsca serwującego tradycyjne dania kuchni - nazwijmy to - polskiej, lecz bez użycia produktów mięsnych i odzwierzęcych.
Nakarmiono nas pysznie, a ja postanowiłam zmierzyć się z dwoma pozycjami ichniejszego menu. 
Na początek "zrazy", a za jakiś czas przekąska z kaszą gryczaną w roli głównej :)
Do wykonania "zrazów" koniecznością było zdobycie dużych kotletów sojowych, tzw. steków.
Z pewnością są mniej ekonomiczne, ale za to jakie dają pole do popisów kulinarnych! ;)
Zobaczcie sami...

CZAS: ok. 45 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 op. dużych kotletów sojowych (3 szt.)
  • kilka grzybków marynowanych (u mnie podgrzybki)
  • 1 ogórek kiszony
  • kawałek czerwonej papryki
  • kawałek cebuli
  • ostra musztarda
  • curry 
  • papryka słodka wędzona 
  • czosnek granulowany
  • sól
  • pieprz czarny
  • mąka pszenna
  • bulion wegański 
  • olej roślinny (u mnie rzepakowy)

1. Kotlety moczymy w bulionie i dokładnie odsączamy z nadmiaru płynu. 

2. Następnie każdy kotlet smarujemy musztardą, oprószamy curry, słodką papryką wędzoną, czosnkiem granulowanym, solą oraz pieprzem.

3. W kolejnych krokach układamy pokrojone w słupki bądź paski: grzybki, ogórek kiszony, paprykę oraz cebulę i przystępujemy do ostrożnego zwinięcia i związania "zrazów" nicią.

4. Na koniec wstępnie przygotowane "zrazy" panierujemy w mące i smażymy z dwóch stron aż się delikatnie zrumienią. 




RADY:

1. Przed podaniem należy pamiętać o zdjęciu nici, która jest niezbędna. Wykałaczki itp. na nic się niestety nie przydadzą.
2. Przed nałożeniem farszu, możecie spróbować delikatnie "rozpłaszczyć" każdy kotlet. Uważajcie jednak, żeby Wam się one nie rozpadły.
3. Duże kotlety sojowe powinniście bez problemu kupić w specjalistycznych sklepach z produktami wegetariańskimi i wegańskimi (zarówno w stacjonarnych, jak i internetowych).
4. Ja swoje "zrazy" podałam z kaszą gryczaną i sosem pieczarkowym oraz zasmażanymi buraczkami i surówką z ogórków kiszonych. Nie ryzykowałam wrzucania zrazów do sosu, ponieważ obawiałam się, że rozwiązane mogą się rozpaść, a związane ciężko będzie rozwiązać, gdy będą oblepione sosem :)

wtorek, 23 stycznia 2018

Tatar z awokado

Zimą bardziej niż kiedykolwiek indziej mam ochotę na awokado.
Nigdy się pewnie nie dowiem czy to wpływ skromniejszego niż o innych porach roku asortymentu warzywno-owocowego, czy może organizm domaga się tłuszczów zawartych w tym wyjątkowo zdrowym owocu... 
Wiem jednak na pewno, że samopoczucie po awokado jest doskonałe, a głód po nim nie dokucza przez wiele godzin :)
Dzisiejszy przepis zainspirowała wizyta w niepozornej, zaskakująco dobrze karmiącej knajpce. Okazało się tam, że tzw. tatatarowi z awokado nie musi towarzyszyć tuńczyk! A jak dotąd właśnie z taką formą tej sałatki się spotykałam. 
Dziś sama się dziwię, że sama nie wpadłam na pomysł przyrządzenia wegańskiej wersji takiej sałatki. 
Jednak nie ma tego złego, więc nadrabiam zaległości i polecam moją wariację na temat tatara z awokado :) 

CZAS: max. 20 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 dojarzałe awokado
  • 1/4 średniej czerwonej cebuli
  • 4-5 suszonych pomidorów
  • 8-10 zielonych oliwek
  • łyżka oliwy z oliwek lub oleju / zalewy z suszonych pomidorów
  • łyżka octu balsamicznego
  • sól
  • pieprz
  • 1 łyżeczka przyprawy pomidorowo-ziołowej

1. Zaczynamy od pokrojenia cebuli w bardzo drobną kostkę. Pokrojoną cebulę wrzucamy do miseczki i zalewamy octem balsamicznym.

2. Następnie dodajemy posiekane suszone pomidory i pokrojone w plasterki oliwki oraz pokrojone w kostkę awokado.

3. Całość doprawiamy solą, pieprzem i przyprawą pomidorowo-ziołową. 

4. Wlewamy odrobinę oliwy z oliwek lub zalewy z suszonych pomidorów. Ponownie mieszamy i podajemy.





RADY:

1. Myślę, że można śmiało zaryzykować z dodaniem kaparów. O ile macie je akurat pod ręką! :)
2. Tatar z awokado bardzo dobrze komponuje się z sokiem z limonki.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Tofu mocno paprykowe

Idziemy za ciosem!
Trzeba działać... Dopóki jest zapał i czas. :)
Tym razem nowa propozycja z tofu w roli głównej. 
To kolejna szybka w przygotowaniu opcja - smaczna i uniwersalna!
Tofu mocno paprykowe doskonale sprawdzi się zarówno jako element drugiego dania, jak i wypełnienie wegańskiego burgera. 
A być może znajdziecie też inną formę podania tak przygotowanego serka!? :)

CZAS: ok. 20 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego, twardego tofu
  • pół czerwonej papryki
  • nieduża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 250 ml ciepłej wody
  • 1,5 łyżeczki cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • 1-2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 1,5 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • pół łyżeczki słodkiej wędzonej papryki w proszku
  • szczypta płatków chili
  • szczypta ziół prowansalskich
  • kilka kropli octu jabłkowego
  • olej roślinny

1. W ciepłej wodzie rozpuszczamy cukier i sól. Następnie dodajemy kolejne składniki: sos sojowy, oba rodzaje papryki w proszku, płatki chili, zioła prowansalskie oraz (do smaku) ocet jabłkowy. Mieszamy i odstawiamy.

2. Na rozgrzany olej wrzucamy pokrojoną w grubsze piórka cebulę i plasterki czosnku. Po chwili wrzucamy paprykę pokrojoną w paski. Delikatnie solimy i smażymy.

3. Na drugiej patelni smażymy do zrumienienia (z obu stron) tofu pokrojone na 4 równe kawałki (u mnie trójkąty). Ręcznikiem papierowym odsączamy nadmiar tłuszczu i kawałki sojowego serka dodajemy do warzyw.

4. Tofu z warzywami zalewamy sosem (przed wlaniem na patelnię warto go jeszcze przemieszać) i gotujemy na dużym ogniu aż sos zredukuje się do gęstszej, lekko emulsyjnej postaci.




RADY:

1. Nie przystępujcie do tego przepisu nie posiadając w swoich zapasach wędzonej papryki! Jest niezbędna i raczej nie da się jej zastąpić niczym innym.
2. U mnie tofu mocno paprykowe wystąpiło w asyście pieczonych ziemniaków, kapusty pekińskiej z sosem vinegrette oraz zapiekanych wczoraj brokułów pod beszamelem. 

niedziela, 21 stycznia 2018

Brokuły zapiekane pod wegańskim beszamelem

Stanowczo, choć spontanicznie, podjęłam decyzję o wskrzeszeniu Kreaturki!

Nie obiecam, że powrót będzie spektakularnie zjawiskowy, a aktywność porównywalna do tej z początków prowadzenia bloga, ale dołożę wszelkich starań, aby przepisy były smakowicie przemyślane, a sięganie po nie i wracanie do nich - przyjemne zarówno dla Was, jak i dla mnie.

A ponieważ marzy mi się, aby brak czasu nie wpływał na regularność dzielenia się nowymi recepturami - zaczniemy od potrawy szybkiej i prostej :-)

Za cel postawiłam sobie brokułową kolację. W kolejnych krokach wykluczyłam "modłę" orientalną oraz wszelkie gotowanie lub duszenie soczyście zielonych różyczek. Finalnie postawiłam na piekarnik, a forma zapieczenia pod beszamelem nasunęła się samoistnie. Klasyka gatunku! ;-)
Nie ukrywam jednak, że przygotowanie sosu beszamelowego bez masła i mleka było dla mnie najciekawszą częścią dzisiejszego pichcenia. Szczęśliwie wegańska wersja okazała równie prosta, co klasyczna, a efekt smakowy - to ważne! - uratowały przyprawy i płatki drożdżowe.

Przekonajcie się sami!


CZAS: ok. 40 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 brokuł (ok. 500 g)
  • 250 ml niesłodzonego "mleka" roślinnego (u mnie sojowe)
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • olej roślinny
  • sól
  • pieprz
  • 2 ząbki czosnku
  • płatki drożdżowe
  • gałka muszkatołowa

1. Brokuł dzielimy na pojedyncze różyczki i blanszujemy w osolonej wodzie. Dla zachowania koloru zblanszowane różyczki studzimy w jak najzimniejszej wodzie - najlepiej z dodatkem lodu. 

2. W małym garnku lub rondelku podgrzewamy ok. 2 łyżki oleju roślinnego, następnie dodajemy mąkę i robimy zasmażkę, do której stopniowo wlewamy "mleko" roślinne. Aby nie powstały grudki, przez cały czas mieszamy sos. Gdy uda nam się osiągnąć konsystencję rzadszego budyniu, doprawiamy sos solą, pieprzem, świeżo startą gałką muszkatołową oraz płatkami drożdżowymi.

3. Odcedzone kawałki brokułu układamy w naczyniu do zapiekania. Gdzieniegdzie rzucamy plasterki czosnku, a całość zalewamy sosem beszamelowym.

4. Brokuły pod beszamelem wstawiamy do nagrzanego w międzyczasie piekarnika (180 - 190 st. C) i pieczemy przez ok. 20 minut - do delikatnego zrumienienia sosu.




sobota, 1 lipca 2017

Pikantny makaron udon z chrupiącymi kotlecikami

Całkiem niedawno w ofercie pobliskiego sklepu odkryłam makaron Udon.
Ten japoński, wytwarzany z mąki pszennej, makaron znany jest głównie z serwowania z orintalnymi bulionami i zupami (np. zupa miso). Z równym powodzeniem może nam jednak posłużyć jako składnik drugiego dania lub element mniej lub bardziej orientalnej potrawki. 
Poniżej moja pierwsza propozycja na wykorzystanie udonu :)

CZAS: do 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 op. makaronu udon
  • 4 kotlety sojowe
  • 1 spora marchewka
  • 1/2 puszki pędów bambusa (u mnie drobno krojone)
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka piri piri (lub inna ostra papryczka)
  • jasny sos sojowy 
  • słodko-pikantny sos chili
  • olej roślinny
  • sezam
  • dymka
  • świeża kolendra (opcjonalnie)
  • bulion wege do moczenia kotletów
  • sól 
  • pieprz
  • mąka pszenna

1. Cebulę obieramy i kroimy w niezbyt drobne piórka. Czosnek obieramy i kroimy w plasterk. Papryczkę siekamy. Wszystkie składniki wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem. 

2. Marchewkę obieramy i przy pomocy obieraczki przygotowujemy grubsze "wstążki". Dodajemy marchewkę do pozostałych składników. Doprawiamy 2-3 łyzkami sosju sojowego i dusimy wszystko razem. 

3. Pędy bambusa odcedzamy i płuczemy. Wrzucamy na patelnię. Wlewamy słodki sos chili (nie żałujemy!). Mieszamy. 

4. W międzyczasie zagotowujemy wodę, do której na 2 minuty wrzucamy makaron. Odcedzamy go i odstawiamy, bo wrzucić do potrawki na minutę przed końcem gotowania.

5. Kolety moczymy w bulionie, odsączamy, kroimy w paski, które panierujemy w mące i smażymy na rumiany kolor. 

6. Na koniec do potrawki dodajemy posiekaną dymkę (ilość wedle uznania) i makaron. Mieszamy i gotowe.

7. Na makaron z warzywami nakładamy kotlety. Całość pospypujemy prażonym sezamem Serwujemy ze świeżą kolendrą. 




RADY: 

1. Zamiast lub oprócz sezamu proponuję dać porkuszone orzeszki ziemne albo chrupiącą, prażoną cebulkę. 
2. W podobnym zestawieniu doskonale sprawdzą się grzyby mun, tofu, papryka, por... Ale o tym następnym razem, gdy zagości u mnie udon :)

środa, 28 czerwca 2017

Zielonkawy krem z kalafiora

Kiedy dobiegała końca moja ostatnia petsitterska przygoda, postanowiłam przygotować strawę adekwatną dla styranej długą podróżą właścicielki mojej ulubionej kotki.
Chciałam, aby jedzenie było lekkie - bo a nuż Judu wcale nie będzie głodna ;) - i kompatybilne z panującą porą roku.
Zależało mi także, by kanwą posiłku były sezonowe, rodzime składniki. 
Wybrałam się więc na bazar i po szybkim rekonesansie nabyłam młodą włoszczyznę, całkiem dorodny okaz kalafiora, aromatyczny koper i rozkosznie słodkie truskawki - substytut deseru ;)
Zestaw ten wydał mi się właściwy, by szybko udobruchać Judu przyzwyczajoną ostatnimi czasy do konsumpcji zanzibarskich kokosów prosto z palm i innych egzotycznych smakołyków.

Zupę przygotowałam wówczas korzystając z dobrodziejstwa, jakim jest Thermomix - długo omijane przeze mnie szerokim łukiem ustrojstwo, które doceniłam szykując różnej maści koktajle, musy owocowe oraz zupy. 

Nadszedł czas, by odtworzyć przyrządzoną wówczas zupę w bardziej tradycyjnych warunkach. Przy użyciu garnka i blendera :)

CZAS: 1 - 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 mały lub 1/2 większego kalafiora
  • młoda włoszczyzna
  • 2-3 ziemniaki
  • koper
  • młoda cebula
  • bulion w kostce BIO
  • olej roślinny
  • sól
  • pieprz
  • woda
1. Wszystkie warzywa myjemy i obieramy.

2. Pokrojoną na małe kawałki włoszczyznę (2-3 młode marchewki, białą część młodego pora, mikro-pietruszki i seler) wrzucamy do garnka, zalewamy wodą (ok. 1,25 l) i gotujemy.

3. Gdy woda się zagotuje, dodajemy bulion i gotujemy jeszcze przez ok. 15 minut.

4. W międzyczasie szklimy na oleju pokrojoną w kostkę cebulę.

5. Następnie wrzucamy rozdrobniony kalafior i pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy przez ok. 20 minut.

6. Dodajemy cebulę.

7. W trakcie gotowania wrzucamy do garnka liście selera oraz natkę pietruszki (wg uznania, ja dałam 3 gałązki selera i garść pietruszki).

8. Na koniec dodajemy posiekany koperek (ilość także wg uznania). 

9. Studzimy zupę, aby nie stępić ostrzy blendera i miksujemy na jednolity krem.

10. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem, delikatnie podgrzewamy i... podajemy!




RADA:

1. Kiedy gotowałam tę zupę po raz pierwszy, wyszła seledynowa. Tym razem, z powodu większej ilości wszelkiej zieleniny, kolor wyszedł znacznie ciemniejszy.Smak chyba nawet lepszy niż podczas debiutu. Nie bójcie się więc i nie szczędźcie sprzedawanych z młodą włoszczyzną liści!

sobota, 1 kwietnia 2017

Marynowane tofu z grilla

Sezon na grillowanie tuż, tuż... Lecz drugi prawdziwie wiosenny dzień w roku to moim zdaniem trochę za wcześnie, by rozstawiać się pod chmurką z rusztem.
Ale od czego mamy patelnię grillową? ;-)
Receptura i wykonanie są banalnie proste. A dzięki składnikom, które zazwyczaj na stałe mieszkają w naszych lodówkach i słoiczkach z przyprawami, do przyrządzenia tego smakołyku możemy przystąpić w każdej niemal chwili, gdy najdzie nas ochota na aromatyczne tofu.

CZAS: 15 min. (przygotowanie i grillowanie / nie liczę czasu leżakowania serka w marynacie"

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • ok. 2 łyżki keczupu
  • ok. 1 łyżka musztardy
  • ok. 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 płaska łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki wędzonej
  • 1 płaska łyżeczka czosnku granulowanego
  • 2 płaskie łyżeczki cebuli granulowanej lub suszonej
  • czarny pieprz (do smaku)
  • olej roślinny

1. Tofu kroimy na 4 duże trójkąty (w poprzek na pół, a potem obie połówki po przekątnych). Ręcznikiem papierowym wycieramy nadmiar wody.

2. Do miski dodajemy wszystkie podane składniki marynaty. Mieszamy dokładnie. 

3. Do marynaty, podczas mieszania, wlewamy olej roślinny (ilość wedle uznania, u mnie ok. 5 łyżek).

4. Trójkąciki tofu traktujemy z każdej strony obficie marynatą, zamykamy w plastikowym pojemniku i wstawiamy do lodówki.

5. Zamarynowane tofu grillujemy na prawdziwym grillu lub - w domowych warunkach - na patelni grillowej.




RADY:

1. Tofu serwujemy z dowolnymi dodatkami (pasuje do niego chyba wszystko). Ja podałam z ziemniakami Hasselback i surówką wielowarzywną.
2. Marynatę można śmiało i modyfikować poprzez dodanie wszelkich ziół, czy zamianę papryki na ostrą. Enjoy! :-)

wtorek, 7 marca 2017

Kotlety jaglano-dyniowe z nutką curry i sosem pomidorowo-paprykowym

Przeczytałam dziś, że aktualnie "...10 proc. Polaków w wieku 25-34 deklaruje stosowanie się do diety wegetariańskiej lub wegańskiej, a kolejne 20 proc. twierdzi, że coraz częściej rezygnuje z mięsa w swoim jadłospisie" [źródło].
Trzeba przyznać, że statystyki są satysfakcjonujące, a co więcej - zmieniają się ponoć w bardzo szybkim tempie. Oby tak dalej!
Śmiem przypuszczać, że wielu mięsożerców chętniej rezygnowałoby ze spożywania mięsa, gdyby poznali odpowiednie rozwiązania kulinarne i przepisy. 
Na przykład takie, jak ten! :)

CZAS: 1 godz.

SKŁADNIKI (kotlety):
  • 1 szkl. kaszy jaglanej
  • 500-600 g dyni (u mnie mrożona dynia Hokkaido)
  • 1/2 szkl. pestek dyni
  • 1/4 szkl. siemienia lnianego (nasiona)
  • 1 cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • garść suszonego czosnku niedźwiedziego
  • ok. 2 łyżki płatków drożdżowych
  • szczypta mielonego imbiru
  • curry (od serca!)
  • biały pieprz
  • sól
  • bułka tarta
  • olej

SKŁADNIKI (sos):
  • 2 szkl. przecieru pomidorowego
  • 1 czerwona papryka
  • słodka papryka wędzona
  • 1 nieduża cebula
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka octu balsamicznego 
  • cukier
  • sól
  • olej roślinny



1. Kaszę prażymy, płuczemy i gotujemy pod przykryciem w lekko osolonej wodzie (proporcje kaszy do wody 1:2, ew. 1:2,5).

2. Pokrojoną w kostkę dynię gotujemy do miękkości.

3. Cebulę kroimy w drobną kostkę, czosnek siekamy. Szklimy je na oleju, a następie odsączamy na sitku z nadmiaru tłuszczu.

4. Pestki dyni siekamy lub delikatnie rozdrabniamy w blenderze.

5. Do miski wrzucamy cebulę z czosnkiem, rozdrobnione pestki dyni, nasiona siemienia, ugotowaną i przestudzoną kaszę. Mieszamy składniki dokładnie, stopniowo dodając zmiksowaną na gładko dynię.

6. Wymieszaną masę doprawiamy curry, czosnkiem niedźwiedzim, imbirem, płatkami drożdżowymi, białym pieprzem i solą. Mieszamy ponownie.

7. Z masy formujemy kotlety, panierujemy je w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju. Po zdjęciu z patelni za pomocą papierowego ręcznika pozbywamy się nadmiaru tłuszczu.

8. Sos szykujemy w międzyczasie. Zaczynamy od zeszklenia na odrobinie oleju posiekanych cebuli i czosnku, do których wlewamy przecier pomidorowy. Mieszamy, solimy i słodzimy do smaku oraz dodajemy ocet balsamiczny. Dusimy pod przykryciem. Umytą paprykę kroimy na mniejesze kawałki, które zawinięte w folię aluminiową zapiekamy w piekarniku. Po upieczeniu pozwalamy papryce odparować, a następnie ściągamy z niej skórkę. Bazę sosu przelewamy do blendera, wrzucamy upieczoną paprykę i miksujemy. Doprawiamy słodką papryką wędzoną i ew. jeszcze odrobiną soli i cukru.




RADY:

1. Dynię dodawajcie stopniowo, aby kontrolować konsystencję masy. Nie może być zbyt rzadka!
2. Kotlety serwowałam z pieczonymi ziemniakami i surówką.

niedziela, 5 lutego 2017

Seitan w sosie śliwkowo-piwnym

Ni z tego, ni z owego...
Całkiem znienacka poczułam potrzebę ugotowania czegoś nowego.
Aliści milczenie Kreaturki Smaku  nie oznacza porzucenia zmagań kulinarnych! Wynika ono raczej z powodu powielania w jadłospisie przysmaków, których przepisy są już udostępnione lub pichcenia na tyle banalnych posiłków, że aż niegodnych zawracania nimi komukolwiek głowy ;-)
Nieskromnie pewna, że poniższy przepis zrekompenuje najdłuższą nawet przerwę, zapraszam do lektury, a następnie do garów! :-)

!!! Przepisowpis dedykuję Michałkowi. Bobasowi, poprzez którego pojawienie się, znany z wpisu o tofupulpetach (przepis: [o tu!]), Bunio został starszym, dumnym bratem :-) !!!

CZAS: 1,5 godz.

SKŁADNIKI:

  • 100-150 g glutenu pszennego 
  • czerwona czubryca
  • mąka pszenna
  • 1 cebula
  • 3 łyżki powideł śliwkowych
  • 3 suszone prawdziwki (kapelusze)
  • 200 ml bulionu warzywnego (u mnie na bazie domowej przyprawy Ewy Wachowicz [przepis!])
  • 200 ml jasnego piwa
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 liście laurowe
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku 
  • 1/2 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki w proszku
  • 2 płaskie łyżeczki płatków drożdżowych
  • 2-3 łyżki przyprawy domowej z przepisu Ewy Wachowicz (odsyłacz do przepisu powyżej)
  • cząber suszony do smaku
  • pieprz czarny do smaku
  • sól 
  • olej roślinny
  • szczypta cukru trzcinowego
  • woda

1. Gluten wsypujemy do miski i mieszając stopniowo wlewamy wodę. Wyrabiamy zwartą bryłkę, którą "filetujemy" krojąc na dość cienkie plastry. W razie potrzeby możemy pomóc sobie tłuczkiem i porozbijać seitan na cieńsze kawałki.

2. W dużym garze gotujemy wodę z 2 listkami laurowymi, 3 ziarenkami ziela angielskiego, 2 ząbkami czosnku i 2-3 łyżkami przyprawy domowej. Gotujemy seitan do miękkości (u mnie trwało to ok. 30 minut).

3. W międzyczasie  cebulę kroimy w piórka, oprószamy cukrem trzcinowym i rumienimy na oleju. 

4. Do zrumienionej cebuli wlewamy bulion, dodajemy powidła, wrzucamy liść laurowy i 2 ziarna ziela oraz suszone prawdziwki. Bazę sosu doprowadzamy do wrzenia. 

5. Po chwili wlewamy szklankę piwa, a gdy sos przestanie buzować doprawiamy dwoma rodzajami papryki, płatkami drożdżowymi, cząbrem, solą i czarnym pieprzem. Ugotowany sos odstawiamy pod przykryciem.

6. Ugotowany seitan studzimy i doprawiamy czerwoną czubrycą. Każdy kawałek panierujemy w mące i smażymy na oleju.

7. Usmażone kawałki seitanu układamy w garnku, zalewamy sosem i dusimy przez 10 minut. 





RADY:

1. Seitan podałam z kluseczkami, zasmażanymi buraczkami oraz surówką z kapusty pekińskiej z sosem vinegrette.
2. Opcjonalnie do sosu można dodać jałowiec lub inne niż cząber zioła.

piątek, 14 października 2016

Potrawka z pędami bambusa i kotletami sojowymi

Zima coraz bliżej, więc i repertuar żywieniowy ulega zmianie. Siłą rzeczy na stole pojawia się mniej "świeżyzny", a szykowane dania są bardziej rozgrzewające i pożywne. 
Stąd u mnie ostatnio przepis na zupę dyniową, a w międzyczasie gotowanie bigosu wegańskiego, w swoim składzie bardzo zbliżonego do tego, na który przepis [o tu!].
Dziś poszperałam w szafkach i lodówce... i postanowiłam wykorzystać zapasy. Marchew, słoik pędów bambusa, dogorywający już prawie jarmuż i nadbużańskie buraki otrzymane w prezencie od sąsiadów... Te produkty stały się kanwą dzisiejszego obiadu i przepisu. 
Oto, jak postanowiłam je wykorzystać! :-)


CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:

  • ok. 10 kotletów sojowych
  • słoik pędów bambusa (u mnie grubo krojone)
  • 2 marchewki
  • 1 kolba kukurydzy
  • 1,5 cebuli
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 papryczka piri-piri
  • przyprawa "5 smaków"
  • 2-3 łyżki mąki
  • sos sojowy
  • słodko-pikantny sos chili
  • garść czarnego sezamu
  • pęczek natki pietruszki
  • sól 
  • czarny pieprz
  • olej roślinny
  • bulion warzywny

1. Obrane marchewki kroimy w słupki, cebulę w grube piórka, czosnek i papryczkę siekamy i wszystko wrzucamy na rozgrzany olej. Zalewamy sosem sojowym (wedle uznania, ale z umiarem) i dusimy pod przykryciem, mieszając co jakiś czas.

2. W międzyczasie kotlety, namoczone w bulionie warzywnym, odsączamy i kroimy w paski, a następnie obtaczamy je dokładnie w mące wymieszanej z ok. 2 łyżeczkami przyprawy "5 smaków".

3. Paseczki z kotletów wrzucamy na rozgrzany olej i smażymy do zrumienienia. Pod koniec smażenia doprawiamy solą i pieprzem.

4. Do warzyw duszących się z sosem sojowym dodajemy odsączone i opłukane pędy bambusa oraz okrojone z kolby ziarna kukurydzy. Dolewamy kilka łyżek słodko-pikantnego sosu chili i dusimy jeszcze ok.10 min.

5. Na koniec do potrawki dodajemy kotlety, czarny sezam i posiekaną natkę. Mieszamy i podajemy.




RADY:

1. Ja po ugotowaniu podostrzyłam potrawkę odrobiną pieprzu cayenne.
2. Część natki pietruszki warto pozostawić do oprószenia dania na talerzu.
3. Swoje porcje serwowałam z białym ryżem, jarmużem duszonym z czosnkiem oraz sałatką z pieczonych buraczków w sosie vinegrette.

niedziela, 9 października 2016

Zupa dyniowa z nutką curry i kokosa

Rekord pobity!
Nie ma się jednak czym chwalić, bowiem blisko 4 miesiące milczenia to absolutnie karygodny wynik. Tym bardziej, że - w przeciwieństwie do rekordu - gary nie zostały pobite i raz na jakiś czas przyrządzam nowe, autorskie potrawy. 
W najbliższym czasie postaram się nadrobić trochę zaległości.
Na smaczny początek, idealna na jesienną słotę - zupa dyniowa.

CZAS: ok. 40 min.

SKŁADNIKI:

  • 1/2 sporej dyni Uchiki Kuri (Hokkaido)
  • 1 mała puszka mleka kokosowego (u mnie o obniżonej zawartości tłuszczu)
  • 1 duża cebula
  • 1 duża marchew
  • 1 nieduża pietruszka
  • 1/4 selera
  • liście selera (opcjonalnie)
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • sól
  • curry
  • słodka papryka w proszku
  • pieprz cayenne
  • suszona cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • kawałek świeżego imbiru (o wielkości kciuka)
  • olej roślinny
  • woda

1. Pokrojoną w kostkę cebulę wrzuciłam na rozgrzany olej.

2. Kiedy cebula zaczęła się szklić, dodałam do niej rozdrobnione w blenderze warzywa (marchew, pietruszka, seler). Dusiłam chwilę. Następnie zalałam wszystko ok. 1,5 l wody, dodałam liście laurowe, ziele angielskie i liście selera, przyryłam i gotowałam ok. 15-20 minut.

3. Następnie dodałam obraną i pokrojoną w kostkę dynię.

4. Gdy dynia zmiękła, doprawiłam zupę rozdrobnionym czosnkiem, startym imbirem, słodką papryką, pieprzem cayenne, curry oraz solą. Wlałam mleczko kokosowe. Gotowałam jeszcze chwilę, a gdy zupa lekko przestygła, dokładnie ją zmiksowałam.





RADY:

1. Doprawić można zupę już po zblendowaniu.
2. Ja serwowałam ją z prażonymi pestkami dyni. Można je zastąpić wszystkimi  innymi, dodatkami (np. groszkiem ptysiowym lub grzankami).

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Chałwowe lody z bananów z polewą z daktyli i migdałami prażonymi w soli

Wielokrotnie słyszałam i czytałam o wegańskich lodach na bazie bananów.
Postanowiłam w końcu zgłębić wiedzę na ich temat.
Trochę poczytałam, pooglądałam zdjęcia, aż wreszcie natknęłam się na fotkę lodów orzechowych. 
Postanowiłam czym prędzej sprawdzić czy ich rzeczywisty smak jest zgodny z moimi wyobrażeniami.
Jak na złość, nie miałam jednak masła orzechowego. 
- Niech będą chałwowe - pomyślałam na widok słoika z końcówką tahini i przystąpiłam do dzieła :-)


CZAS: 15 min. (+ czas na zamrożenie bananów)

SKŁADNIKI:
  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 2 łyżki tahini
  • szczypta cynamonu

1. Obrane banany kroimy w talarki i wstawiamy na kilka godzin (u mnie cała noc) do zamrażarki.

2. Zamrożone banany przekładamy do pojemnika od blendera, dodajemy tahini i cynaomon i 
dokładnie miksujemy.

3. Gdy uzyskamy satysfakcjonującą nas konsystencję przekładamy banany do miseczki / pucharka i podajemy z ulubionymi dodatkami :-)




RADY:

1. Swoje lody podałam z polewą "karmelową" z daktyli - 1 szklankę daktyli moczyłam przez noc, następnie przełożyłam je do blendera i zmiksowałam doprawiając w międzyczasie solą i wanilią, aby uzyskać bardziej płynną konsystencję należy dodać wodę, w której moczyły się daktyle lub/i mleko roślinne (najlepiej migdałowe); gotową masę przetarłam przez gęste sito - oraz migdałami prażonymi w soli - garść migdałów zblanszowałam, obrałam ze skórek i uprażyłam w rondelku ze sporą ilością soli.
2. Przed włożeniem bananów do zamrażarki warto ułożyć je tak, aby za bardzo się nie posklejały.
3. Po swoim pierwszym eksperymencie polecam zawsze mieć w zamrażarce pokrojone banany! :-)

niedziela, 29 maja 2016

Szybka sałatka z awokado

Wiosna buchnęła majem i za nami pierwsze upały... 
Zdążyłam już prawie zapomnieć jak szybko latem dojrzewa awokado.
Twarde jak kamień, kupione 2 dni temu, owoce dziś idealnie nadawały się już do jedzenia. 
I chociaż nie planowałam ich w dzisiejszym jadłospisie, postanowiłam czym prędzej przyrządzić coś smakowitego.
Zanim będzie za późno ;-)


CZAS: 15 min.

SKŁADNIKI:
  • 2 sztuki awokado
  • 1 świeży pomidor
  • 1/4 młodej cebuli
  • kilka suszonych pomidorów
  • kilka czarnych oliwek
  • kilka listków rukoli
  • świeża bazylia (u mnie drobnolistna)
  • ocet balsamiczny


1. Awokado myjemy, kroimy wzdłuż na połówki. Wyciągamy pestki a następnie nacinamy w miąższ w kratkę. Łyżką wyciągamy kosteczki awokado i przekładamy je do miski. Skórek nie wyrzucamy!

2. Cebulę kroimy w cienkie piórka, świeży pomidor i suszone pomidory w kostkę, oliwki w plasterki. Wszystkie składniki solimy i pieprzymy, a następnie mieszamy.

3. Do skórek wkładamy rukolę oraz wymieszane w misce składniki sałatki. 

4. Całość skrapiamy octem balsamicznym i posypujemy bazylią.




RADA:

1. Miąższ lepiej nacinać nożem o zaokrąglonym czubku. Dzięki temu nie przetniecie skórek.

czwartek, 26 maja 2016

Kotlety z soczewicy konserwowej i kaszy jaglanej z koperkiem

Ni z tego, ni z owego na straganach pojawiła się młoda kapusta.
- Trzeba ją czym prędzej zasmażyć - postanowiłam, pamiętając, że młodość kapusty szybko przemija.
I tak... tym razem... to nie dodatki dobierałam do dania obiadowego, a danie do dodatków. 
Młoda kapusta z koperkiem, młode ziemniaki z koperkiem, a do nich... koperkowe kotlety. 
Wiosna!

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI

  • 1 puszka soczewicy
  • 50 g kaszy jaglanej
  • 1 średnia cebula
  • biała część niedużego pora
  • koperek
  • sól ziołowa
  • czarny pieprz
  • czosnek granulowany
  • cebula granulowana
  • bułka tarta 
  • olej roślinny
  • woda

1. Kaszę gotujemy do miękkości (proporcje wody do kaszy 2:1 lub ew. 2,5:1) w lekko osolonej wodzie.

2. W międzyczasie cebulę kroimi w drobną kostkę, a przepołowionego pora w cienkie półtalarki. 

3. Cebulę z porem szklimy na patelni, a następnie odcedzamy z nadmiaru tłuszczu.

4. Soczewicę blendujemy na gładką masę i łączymy z cebulą i porem.

5. Ugotowaną kaszę studzimy i dodajemy do pozostałych składników. 

6. Całość doprawiamy solą ziołową, czarnym pieprzem, cebulą granulowaną, czosnkiem granulowanym i posiekanym koperkiem.

5. Formujemy nieduże kotlety, które z obu stron smażymy na dobrze rozgrzanym oleju.



RADY:

1. Kaszę, gdy tylko wchłonie wodę, warto odstawić w ciepłe miejsce, by doszła do miękkości bez ryzyka przypalenia.
2. Jeśli masa na kotlety będzie Wam się rozpadać, dodajcie do niej trochę tartej bułki lub mąki.

czwartek, 12 maja 2016

Bataty zapiekane z brązowym ryżem i kurkami

Z reguły na przełomie maja i czerwca lub najpóźniej w czerwcu zaczynają pojawiać się kurki.
Ja swoich daleko szukać nie musiałam. Przezimowały w zamrażarce! :-)
Może ten prosty przepis stanie się dla Was inspiracją, gdy pieprznik jadalny będzie dostępny w świeżej formie.

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 2 duże bataty
  • 250 g kurek
  • 1 cebula
  • natka pietruszki
  • szczypior (u mnie także z kwiatkami)
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 50 g brązowego ryżu 
  • olej roślinny
  • oliwa 
  • sól 
  • pieprz (u mnie grubo mielony) 
  • czerwona czubryca
  • płatki drożdżowe

1. Bataty myjemy, kroimy na pół, smarujemy oliwą, oprószamy solą i pieprzem i każdą połówkę z osobna zawijamy w folię aluminiową. Tak przygotowane pieczemy przez ok. 1 godz. w 200 st. C.

2. W międzyczasie gotujemy ryż (uwaga - ryż brązowy gotuje się ok. 40 minut) i przygotowujemy farsz.

3. Cebulę kroimy w grubą kostkę. Duże kurki kroimy na połówki lub ćwiartki, małe zostawiamy w całości. 

4. Na rozgrzany olej wrzucamy cebulę, a gdy się zeszkli dodajemy kurki. Smażymy aż kurki staną się miękkie, a nadmiar wody zredukuje (ew. pod koniec smażenia można podkręcić moc palnika).

5. Do kurek i cebuli dodajemy ugotowany ryż, a całość doprawiamy czerwoną czubrycą, solą i pieprzem oraz przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Wsypujemy też posiekaną natkę pietruszki.

6. Z upieczonych batatów ostrożnie - skórki posłużą nam jako łódeczki do wypełniania farszem - wyciągamy miąższ, który rozdrabniamy i dodajemy do kurek z ryżem... W razie potrzeby  farsz dosalamy lub dopieprzamy.

7. Wydrążone połówki batatów napełniamy farszem i wstawiamy na wysoki poziom piekarnika (zapiekanie od góry z termoobiegiem). Zapiekamy przez ok. 10 min.

8. Gotowe bataty (gdy się lekko zrumienią z wierzchu) oprószamy płatkami drożdżowymi i posypujemy posiekanym szczypiorem. Możemy podać z sałatką lub grillowanymi warzywami.




RADY:

1. Ryż można zastąpić dowolną kaszą. 
2. Podobnie kurki można wymienić na inne grzyby,  farsz wzbogacić za pomocą jarmużu albo szpinaku.
3. Myślę, że bataty zawinięte w folię można upiec też w całości i przekroić je dopiero po wyjęciu z piekarnika.

niedziela, 8 maja 2016

Wegańska potrawka z piwem a'la chili con carne

Kilka tygodni temu koleżanka z pracy narobiła kuszącego zapachu podczas odgrzewania obiadu. 
- Chili con carne - odpowiedziała na pytanie o to, co pysznego pałaszuje.
Od tamtego czasu nie dawało mi spokoju, że choć z różną częstotliwością, to jednak od prawie dwóch lat zamieszczam swoje przepisy na Kreaturce Smaku i nigdy jeszcze nie podzieliłam się recepturą na chili con carne w wersji wege... 
Zatem, mili moi, gwoli nadrobienia zaległości, przedstawiam swoją wariację na temat rzeczonego chili con carne bez mięsa, a raczej z "mięsem sojowym" :-)
P.S. Nie zrażajcie się ilością składników! Samej ciężko mi uwierzyć, że aż tyle tego wyszło... :-) W każdym razie zapewniam, że potrawę przyrządza się naprawdę szybko.

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI: 

  • 1 szkl. granulatu sojowego
  • 1 czerwona papryka
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 puszka pomidorów krojonych
  • 1 marchew
  • 1 duża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 ostra papryczka
  • ok. 300 ml jasnego piwa
  • 2 czubate łyżeczki słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka ostrej papryki wędzonej
  • pieprz cayenne (wedle uznania)
  • 1 płaska łyżeczka kuminu
  • szczypta mielonej kolendry
  • oregano (od serca!)
  • natka pietruszki lub/i nać kolendry
  • 1 czubata łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • sok z cytryny (wedle uznania)
  • sól
  • cukier
  • ew. bulion wegetariański
  • olej roślinny

1. Granulat sojowy gotujemy przez 15 minut w osolonej wodzie lub ew. w bulionie warzywnym. Odcedzamy i odstawiamy na bok. 

2. W międzyczasie cebulę kroimy w kostkę i wrzucamy do garnka z rozgrzanym olejem. Po chwili dodajemy posiekaną papryczkę, wlewamy sos sojowy i szklimy.

3. Do garnka wrzucamy startą na dużych oczkach marchewkę, a po chwili granulat sojowy. Mieszamy wszystko i dusimy przez 2-3 minuty.

4. Następnie dodajemy pomidory oraz wlewamy piwo. Gotujemy wszystko razem, a gdy alkohol z grubsza odparuje dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę oraz odsączone kukurydzę i fasolę.

5. Po kilku minutach zaczynamy doprawiać potrawę koncentratem pomidorowym, oregano, kuminem, papryką słodką, papryką wędzoną, pieprzem cayenne, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, solą, cukrem i sokiem z cytryny.

6. Co jakiś czas mieszając dusimy nasze chili con carne pod przykryciem przez ok. 30  minut.

7. Serwujemy ze świeżymy ziołami (nać pietruszki lub/i kolendry) i z białym pieczywem, tortillą lub ryżem.




RADY:

1. Jasne piwo można zastąpić ciemnym lub, jeśli ktoś woli - winem.
2. Granulat sojowy można zastąpić np. wysmażonym, rozdrobnionym tofu.

środa, 20 kwietnia 2016

Pieczone tofu-paluszki w marynacie pomidorowo-ziołowej

Nieczęsto piekę tofu. Zazwyczaj, ze względu, na oszczędność czasu, wrzucam je na patelnię grillową, smażę lub gotuję w sosie... 
Tym razem skorzystałam z piekarnika, w którym i tak piekłam warzywa. 
Uznałam, że tofu w odpowiednio dobranej marynacie doskonale skomponuje się z pieczonymi warzywami, tworząc tym samym przepyszny obiad...

CZAS: ok. 40 min. (+czas na marynowanie tofu/im dłużej, tym lepiej)

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • 2-3 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 1 łyżeczka słodkiej musztardy
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • sok z cytryny - do smaku
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego
  • 1 czubata łyżeczka czerwonej czubrycy
  • 1/2 łyżeczki granulowanej cebuli
  • 1/2 łyżeczki granulowanego czosnku
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki wędzonej
  • pieprz cayenne - do smaku
  • olej roślinny

1. Wszystkie składniki marynaty mieszamy, tworząc jednolitą masę.

2. Tofu kroimy na paluszki/słupki.

3. Każdy tofu-paluszek dokładnie smarujemy marynatą.

4. Odstawiamy przygotowane paluszki do lodówki (u mnie ok. 1 godz.).

5. Zamarynowane tofu przekładamy do naczynia żaroodpornego, skrapiamy olejem roślinnym i wsadzamy do piekarnika .

6. Pieczemy przez 30 minut w 180 st. Celsjusza (drugi poziom piekarnika od góry), jednak po kwadransie wyjmujemy naczynie i przekładamy paluszki na drugą stronę.




RADY:

1. Marynata z powyższego przepisu sprawdzi się także podczas pieczenie seitana, czy kotletów sojowych.
2. Ja swoje tofu-paluszki piekłam w piekarniku z włączonym termoobiegiem, za to jutrzejszą porcję odgrzeję sobie na patelni grillowej ;-)

piątek, 8 kwietnia 2016

Łagodny sos na bazie tahini

Jedząc pierwszy i drugi raz pyszny, libański falafel, zastanawiałam się nad recepturą, podawanego z nim, łagodnego sosu.
Hm...!? Skoro jest wegański, nie może mieć w składzie jogurtu ani innego nabiału...
Wreszcie dowiedziałam się, że jego bazą jest tahini!
Pieczony bakłażan z poprzedniego wpisu stał się idealnym pretekstem do podjęcia wyzwania i odtworzenia tego smakowitego dodatku.
Choć improwizowałam i doprawiałam swój sos "na czuja" - jestem bardzo zadowolona.
O ten smak mi chodziło! :-)

CZAS: ok. 10 min.

SKŁADNIKI:
  • 3 łyżki pasty tahini
  • ok. 1/2 szklanki niesłodzonego mleka sojowego
  • 1 ząbek czosnku
  • sok z cytryny (do smaku)
  • kumin (do smaku)
  • sól (do smaku)
  • odrobina oliwy

1. Czosnek rozdrabniamy i mieszamy z oliwą (ja robiłam to w moździerzu).

2. Dodajemy pastę tahini i mleko sojowe. Dokładnie mieszamy.

3. Doprawiamy kuminem, sokiem z cytryny i solą.




RADY:

1. Sos nada się do niemal wszystkiego - zarówno dań na ciepło, jak i na zimno. Do kotletów, falafelków, pieczonych lub grillowanych warzyw, kanapek... Naprawdę jest bardzo uniwersalny!
2. Jeśli sos wyda Wam się zbyt gęsty, dolewajcie stopniowo mleka sojowego, aby otrzymać odpowiednią konsystencję.

Pieczony bakłażan z granatem i prażonymi orzechami nerkowca

Mniejszym lub większym przypadkiem jadając na mieście swoje kroki kieruję ostatnio do lokali serwujących bliskowschodnie specjały.
Zarówno kuchnia libańska, syryjska, czy choćby izraelska oferuje wegetarianom i weganom istny odlot smakowy.
W dzisiejszym wpisie przepyszny, inspirowany wizytami we wspomnianych miejscach - bakłażan.
Jeszcze dziś, w następnym wpisie, zamieszczę recepturę sosu na bazie tahini.
Enjoy! :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 bakłażan
  • 1 nieduży granat
  • garść orzechów nerkowca
  • świeże zioła (u mnie natka pietruszki)
  • zaatar
  • sól
  • oliwa

1. Umyty bakłażan przekrajamy wzdłuż, miąższ nacinamy na skos tworząc grubą kratkę. Nacieramy solą, smarujemy oliwą z oliwek i wsmarowujemy zaatar.

2. Połówki bakłażana układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (miąższem do góry) i wstawiamy do piekarnika - temp. 180-190 stopni C / drugi poziom od góry. Pieczemy 40-50 minut.

3. W międzyczasie "obieramy" granat, siekamy zioła, prażymy orzechy nerkowca. Jeśli nie mamy sosu, czasu mamy wystarczająco dużo, aby także go przygotować.

4. Upieczony bakłażan posypujemy orzechami i pestkami granatu, polewamy sosem i posypujemy ziołami.

5. Natychmiast serwujemy! :-)



RADY:

1. Dobierając do tej potrawy zioła warto pomyśleć o mięcie i kolendrze. Moim zdaniem najbardziej idealny byłby mix - natka pietruszki + kolendra + mięta :-)
2. Kilka minut przed końcem pieczenia warto przestawić piekarnik na zapiekanie od góry.