Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orient. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orient. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lutego 2018

Czerwone curry z zielonymi warzywami, tofu i ryżem

Są dania i przekąski, które wbrew pozorom można bardzo szybko i łatwo wykonać. Dotąd starałam się nie zamieszczać zbyt często przepisów na takie "frykaski"... 
Jednak rozmowy z przyjaciółmi, jak również uczestnictwo i obserwacje w różnych grupach kulinarnych otworzyły mi oczy :)
Okazuje się bowiem, że proste przepisy są bardzo pożądane, dlatego dziś przepis na czerwone curry z zielonymi warzywami.
Dawno temu publikowałam już przepis na zielone curry [o tu!] z warzywami i tofu. 
Ten, choć podobny, wydaje mi się łatwiejszy i z pewnością szybszy w wykonaniu.
Oceńcie sami, który bardziej Wam pasuje! :)

CZAS: do 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 brokuł 
  • 1 zielona papryka
  • 3-4 garści mrożonego zielonego groszku
  • 1 duża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • ok. 3  łyżeczki czerwonej pasty curry
  • 500 ml mleka kokosowego
  • jasny sos sojowy
  • kostka naturalnego tofu
  • ryż
  • orzeszki ziemne (u mnie solone)
  • natka pietruszki / dymka / nać kolendry
  • olej roślinny

1. Zaczynamy od wstawienia ryżu. Dalsze czynności wykonujemy w tzw. międzyczasie :)

2. W garnku lub na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy: pokrojoną w ósemki cebulę, czosnek w plasterkach... Po chwili spore kawałki papryki, a po niej różyczki brokułu. Doprawiamy wszystko wyłącznie jasnym sosem sojowym i dusimy przez moment. 

3. Następnie wlewamy mleko kokosowe i dodajemy pastę curry (ja mleko z pastą łączę wcześniej w misce i dopiero wlewam).

4. Jako ostatni dodajemy groszek.

5. Na drugiej patelni smażymy na rumiano pokrojone w ćwiartki i posolone tofu.

6. Warzywa w sosie curry nakładamy do miski, dodajemy jeden lub dwa kawałki tofu i kulkę ugotowanego ryżu. Całość serwujemy z natką pietruszki lub kolendry albo pokrojoną grubo dymką oraz z posiekanymi lub rozdrobnionymi w moździerzu orzeszkami.




RADY:

1. Z wyborem warzyw możecie poszaleć :) Jeżeli zechcecie zachować konwencję kolorystyczną, bez obaw sięgajcie też po cukinię lub jarmuż albo np. zieloną fasolkę szparagową.
2. Miłośnikom ostrzejszych wrażeń polecam dodać też papryczkę pepperoni, płatki chili lub inny ulubiony "wzmacniacz" :)
3. Postarajcie się nie przegotować warzyw. Twardsze smakują o niebo lepiej! :)

sobota, 1 lipca 2017

Pikantny makaron udon z chrupiącymi kotlecikami

Całkiem niedawno w ofercie pobliskiego sklepu odkryłam makaron Udon.
Ten japoński, wytwarzany z mąki pszennej, makaron znany jest głównie z serwowania z orintalnymi bulionami i zupami (np. zupa miso). Z równym powodzeniem może nam jednak posłużyć jako składnik drugiego dania lub element mniej lub bardziej orientalnej potrawki. 
Poniżej moja pierwsza propozycja na wykorzystanie udonu :)

CZAS: do 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 op. makaronu udon
  • 4 kotlety sojowe
  • 1 spora marchewka
  • 1/2 puszki pędów bambusa (u mnie drobno krojone)
  • 1 mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka piri piri (lub inna ostra papryczka)
  • jasny sos sojowy 
  • słodko-pikantny sos chili
  • olej roślinny
  • sezam
  • dymka
  • świeża kolendra (opcjonalnie)
  • bulion wege do moczenia kotletów
  • sól 
  • pieprz
  • mąka pszenna

1. Cebulę obieramy i kroimy w niezbyt drobne piórka. Czosnek obieramy i kroimy w plasterk. Papryczkę siekamy. Wszystkie składniki wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem. 

2. Marchewkę obieramy i przy pomocy obieraczki przygotowujemy grubsze "wstążki". Dodajemy marchewkę do pozostałych składników. Doprawiamy 2-3 łyzkami sosju sojowego i dusimy wszystko razem. 

3. Pędy bambusa odcedzamy i płuczemy. Wrzucamy na patelnię. Wlewamy słodki sos chili (nie żałujemy!). Mieszamy. 

4. W międzyczasie zagotowujemy wodę, do której na 2 minuty wrzucamy makaron. Odcedzamy go i odstawiamy, bo wrzucić do potrawki na minutę przed końcem gotowania.

5. Kolety moczymy w bulionie, odsączamy, kroimy w paski, które panierujemy w mące i smażymy na rumiany kolor. 

6. Na koniec do potrawki dodajemy posiekaną dymkę (ilość wedle uznania) i makaron. Mieszamy i gotowe.

7. Na makaron z warzywami nakładamy kotlety. Całość pospypujemy prażonym sezamem Serwujemy ze świeżą kolendrą. 




RADY: 

1. Zamiast lub oprócz sezamu proponuję dać porkuszone orzeszki ziemne albo chrupiącą, prażoną cebulkę. 
2. W podobnym zestawieniu doskonale sprawdzą się grzyby mun, tofu, papryka, por... Ale o tym następnym razem, gdy zagości u mnie udon :)

piątek, 14 października 2016

Potrawka z pędami bambusa i kotletami sojowymi

Zima coraz bliżej, więc i repertuar żywieniowy ulega zmianie. Siłą rzeczy na stole pojawia się mniej "świeżyzny", a szykowane dania są bardziej rozgrzewające i pożywne. 
Stąd u mnie ostatnio przepis na zupę dyniową, a w międzyczasie gotowanie bigosu wegańskiego, w swoim składzie bardzo zbliżonego do tego, na który przepis [o tu!].
Dziś poszperałam w szafkach i lodówce... i postanowiłam wykorzystać zapasy. Marchew, słoik pędów bambusa, dogorywający już prawie jarmuż i nadbużańskie buraki otrzymane w prezencie od sąsiadów... Te produkty stały się kanwą dzisiejszego obiadu i przepisu. 
Oto, jak postanowiłam je wykorzystać! :-)


CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:

  • ok. 10 kotletów sojowych
  • słoik pędów bambusa (u mnie grubo krojone)
  • 2 marchewki
  • 1 kolba kukurydzy
  • 1,5 cebuli
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 papryczka piri-piri
  • przyprawa "5 smaków"
  • 2-3 łyżki mąki
  • sos sojowy
  • słodko-pikantny sos chili
  • garść czarnego sezamu
  • pęczek natki pietruszki
  • sól 
  • czarny pieprz
  • olej roślinny
  • bulion warzywny

1. Obrane marchewki kroimy w słupki, cebulę w grube piórka, czosnek i papryczkę siekamy i wszystko wrzucamy na rozgrzany olej. Zalewamy sosem sojowym (wedle uznania, ale z umiarem) i dusimy pod przykryciem, mieszając co jakiś czas.

2. W międzyczasie kotlety, namoczone w bulionie warzywnym, odsączamy i kroimy w paski, a następnie obtaczamy je dokładnie w mące wymieszanej z ok. 2 łyżeczkami przyprawy "5 smaków".

3. Paseczki z kotletów wrzucamy na rozgrzany olej i smażymy do zrumienienia. Pod koniec smażenia doprawiamy solą i pieprzem.

4. Do warzyw duszących się z sosem sojowym dodajemy odsączone i opłukane pędy bambusa oraz okrojone z kolby ziarna kukurydzy. Dolewamy kilka łyżek słodko-pikantnego sosu chili i dusimy jeszcze ok.10 min.

5. Na koniec do potrawki dodajemy kotlety, czarny sezam i posiekaną natkę. Mieszamy i podajemy.




RADY:

1. Ja po ugotowaniu podostrzyłam potrawkę odrobiną pieprzu cayenne.
2. Część natki pietruszki warto pozostawić do oprószenia dania na talerzu.
3. Swoje porcje serwowałam z białym ryżem, jarmużem duszonym z czosnkiem oraz sałatką z pieczonych buraczków w sosie vinegrette.

piątek, 8 kwietnia 2016

Pieczony bakłażan z granatem i prażonymi orzechami nerkowca

Mniejszym lub większym przypadkiem jadając na mieście swoje kroki kieruję ostatnio do lokali serwujących bliskowschodnie specjały.
Zarówno kuchnia libańska, syryjska, czy choćby izraelska oferuje wegetarianom i weganom istny odlot smakowy.
W dzisiejszym wpisie przepyszny, inspirowany wizytami we wspomnianych miejscach - bakłażan.
Jeszcze dziś, w następnym wpisie, zamieszczę recepturę sosu na bazie tahini.
Enjoy! :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 bakłażan
  • 1 nieduży granat
  • garść orzechów nerkowca
  • świeże zioła (u mnie natka pietruszki)
  • zaatar
  • sól
  • oliwa

1. Umyty bakłażan przekrajamy wzdłuż, miąższ nacinamy na skos tworząc grubą kratkę. Nacieramy solą, smarujemy oliwą z oliwek i wsmarowujemy zaatar.

2. Połówki bakłażana układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (miąższem do góry) i wstawiamy do piekarnika - temp. 180-190 stopni C / drugi poziom od góry. Pieczemy 40-50 minut.

3. W międzyczasie "obieramy" granat, siekamy zioła, prażymy orzechy nerkowca. Jeśli nie mamy sosu, czasu mamy wystarczająco dużo, aby także go przygotować.

4. Upieczony bakłażan posypujemy orzechami i pestkami granatu, polewamy sosem i posypujemy ziołami.

5. Natychmiast serwujemy! :-)



RADY:

1. Dobierając do tej potrawy zioła warto pomyśleć o mięcie i kolendrze. Moim zdaniem najbardziej idealny byłby mix - natka pietruszki + kolendra + mięta :-)
2. Kilka minut przed końcem pieczenia warto przestawić piekarnik na zapiekanie od góry.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Zielone curry z tofu i warzywami

Proponowane ostatnio zupy były świetne, ale przecież nie samą  zupą człowiek żyje ;-) 
Dlatego zastanawiając się nad dzisiejszym obiadem, uznałam że warto by wrzucić na Kreaturkę Smaku coś bardziej konkretnego.
Postawiłam na curry, które już kiedyś gościło na moim stole.
Z braku czasu nie zamieściłam wtedy wpisu.
Najwyższa pora nadrobić tę zaległość! :-)

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • 1 marchewka
  • 1 mała cukinia
  • 1/2 czerwonej papryki
  • garść grzybów mun
  • garść zielonego groszku (u mnie mrożony)
  • kilka liści kapusty pekińskiej
  • 1-2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • ostra papryczka (wedle uznania)
  • 50 g makaronu sojowego
  • 2-3 łyżeczki zielonej pasty curry
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 1 szkl. bulionu warzywnego
  • jasny sos sojowy
  • sól (u mnie ziołowa)
  • olej roślinny
  • natka kolendry/pietruszki/dymka

1. Cebulę kroimy w grube piórka, czosnek w plasterki, papryczkę siekamy. Wszystko wrzucamy na rozgrzany olej.

2. Po chwili dodajemy pokrojoną marchewkę (talarki lub pół-talarki), wlewamy trochę sosu sojowego, mieszamy i dusimy pod przykryciem.

3. W międzyczasie moczymy we wrzątku makaron, a w innym naczyniu grzyby. Kroimy pozostałe warzywa. Tofu kroimy w kostkę, solimy i rumienimy na patelni.

4. Po ok. 10 min. od wrzucenia marchewki dodajemy paprykę. Mieszamy i w dalszym ciągu dusimy.

5. Po kilku minutach wrzucamy pokrojoną w grubą kostkę cukinię i namoczone grzyby. Wlewamy bulion. 

6. Kiedy składniki zagotują się w bulionie, dodajemy mleko kokosowe i pastę curry. 

7. Mieszamy i wrzucamy grubo pokrojoną kapustę pekińską, makaron sojowy, tofu i groszek. 

8. Potrawę doprowadzamy do wrzenia.

9. Porcje dania posypujemy posiekanymi ziołami.




RADY:

1. Makaron można zastąpić ryżem lub podać wersję wyłącznie z warzywami i tofu.
2. Danie jest najsmaczniejsze, gdy warzywa pozostają lekko chrupiące.

wtorek, 16 lutego 2016

Klarowna zupa grzybowa z tofu i makaronem sojowym

Zgodnie z zapowiedzią opublikowaną wraz z ostatnim wpisem, przyszedł czas na klarowną zupę.
Zupę nie byle jaką, bo dedykowaną Clarze - trzytygodniowej, rozkosznej latorośli Ani. 
Jednego jestem pewna - Ani niniejsza zupa posmakuje na pewno. Mam nadzieję, że i Clara nie wzgardzi nią, gdy podrośnie.
Uczyniłam wszystko, co w mej mocy, by była pożywna i smaczna, a przy okazji klarowna.
W końcu imię beneficjentki zobowiązuje!

CZAS: ok. 1,5 godz.

SKŁADNIKI:
  • 200 g grzybów shitake
  • 30 g krojonych grzybów mun
  • 1 op. naturalnego tofu
  • 5 kotletów sojowych 
  • 100 g makaronu sojowego
  • 1 duża marchewka
  • 1/2 białej części sporego pora
  • nieduży kawałek kapusty pekińskiej
  • bulion (do moczenia kotletów)
  • 3 ząbki czosnku
  • ostra papryczka (ilość wedle uznania)
  • przyprawa "5 smaków"
  • galangal mielony
  • pieprz cayenne
  • ciemny sos sojowy
  • jasny sos sojowy 
  • słodko-pikantny sos chili
  • sól (opcjonalnie)
  • garść orzeszków ziemnych
  • olej roślinny
  • woda

1. Marchewkę obieramy i kroimy tak, by uzyskać cienkie wstążki/nitki. Podobnie robimy z porem.

2. Grzyby shitake myjemy i kroimy w paski. Grzyby mun wrzucamy do wrzątku i odstawiamy.

3. Marchewkę i por wrzucamy na rozgrzany olej, wlewamy trochę  jasnego sosu sojowego i dusimy pod przykryciem. Po kilku minutach dodajemy grzyby shitake oraz namoczone i przepłukane grzyby mun.

4. Namoczone kotlety sojowe kroimy w poprzek na cienkie fileciki i wstawiamy na najwyższy poziom rozgrzanego na full piekarnika.

5. Tofu kroimy w kostkę, przyprawiamy przyprawą "5 smaków" i solą. Smażymy.

6. W międzyczasie pilnujemy warzyw i grzybów. Gdy zmiękną, dodajemy kapustę pekińską (twardsze kawałki liści). 

7. Wlewamy zimną wodę (tak, abyśmy otrzymali zadowalającą nas konsystencję).

8. Wyjmujemy przyrumienione kotlety z piekarnika.

9. Tofu odcedzamy z nadmiaru tłuszczu.

10. W moździerzu rozcieramy 2 łyżki sosu sojowego z 3 ząbkami czosnku, kawałkiem ostrej papryczki i dużą szczyptą galangalu. Gotową mieszankę dodajemy do zupy, którą doprawiamy również słodko-pikantnym sosem chili, pieprzem cayenne i (ew.) solą.

11. Makaron sojowy przygotowujemy zgodnie z instrukcją z opakowania i odcedzamy.

12. Zupę podajemy z makaronem, filecikami z kotletów sojowych, tofu i rozdrobnionymi orzeszkami.




RADY:

1. Zamiast kotletów sojowych można (efekt będzie obłędny!) dodać, unikatowe na naszym rynku, suszone tofu.
2.  Zupę proponuję serwować w głębszych miseczkach.
3. Ja swoją porcję zjadłam z kiełkami, równie dobrze możecie zjeść z natką kolendry, pietruszki lub z dymką.
4. Do pierwszego etapu krojenia marchewki z powodzeniem można użyć obieraczki do warzyw.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Pomidorowa potrawka z dynią i jarmużem

Mamy jesień!
I to całkiem zaawansowaną...
Nie mam pojęcia kiedy zleciały ostatnie miesiące, a stragany z warzywami zmieniły asortyment na jesienno-zimowy.
Szoku, jakiego doznałam spoglądając na datę ostatniego wpisu nie opiszą żadne słowa.
Do zamieszczenia niniejszego przepisu zdeterminowała mnie audycja, którą radiowa Czwórka zaplanowała na jutro, na godz. 14:00.
W udziale przypadło mi dorzucenie kilku słów do materiału.
Z związku z powyższym zapraszam do zapoznania się z nowym, iście jesiennym przepisem, do słuchania Czwórki oraz (jak zwykle) do gotowania! :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 mała dynia hokkaido
  • 200 g jarmużu
  • 100 g pomidorów suszonych (nie w słoiku, a w torebce bez zalewy)
  • 1 duża czerwona cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • sól
  • cukier
  • pieprz kajeński
  • cynamon 
  • przyprawa pomidorowo-czosnkowa z czarnuszką (z serii podlaskich przypraw)
  • olej roślinny

1. Dynię myjemy, obieramy i kroimy w równą kostkę. Posypujemy ją przyprawą pomidorowo-czosnkową z czarnuszką i dusimy pod przykryciem na niewielkiej ilości oleju - co jakiś czas mieszając.

2. Cebulę obieramy i kroimy w grubą kostkę, a czosnek w cienkie plastry. Szklimy je razem na oleju.

3. Po chwili dodajemy opłukane, porwane liście jarmużu, a następnie pomidory. Dusimy wszystko razem.

4. W międzyczasie pomidory moczymy do miękkości w wodzie lub w wodzie z odrobiną octu. Gdy zmiękną, kroimy je na połówki i dodajemy do garnka z jarmużem i sosem.

5. Kiedy dynia lekko zmięknie, dodajemy ją do pozostałych składników.

6. Potrawkę doprawiamy solą, cukrem, pieprzem kajeńskim i cynamonem.




RADY:

1. Wg niektórych szkół dyni hokkaido nie trzeba obierać.
2. Swoje danie serwowałam z kaszą jaglaną i natką pietruszki.

piątek, 28 sierpnia 2015

Pieczone tofu z sosem na bazie hot mango chutney

Stosunkowo dawno nie eksperymentowałam w swojej kuchni z tofu.
Tak! Miesiąc bez tofu to jak dla mnie dość długo ;-)
Tym razem postanowiłam wrzucić sojowy serek do piekarnika. 
Sos powstał spontanicznie - wcale nie planowałam go szykować...
Oj, żeby wszystkie kulinarne spontany wieńczyły takie efekty!

CZAS: 30 min.

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/2 niedużej cebuli
  • 2 łyżki hot mango chutney
  • olej roślinny (u mnie kokosowy i rzepakowy)
  • ciemny sos sojowy
  • jasny sos sojowy
  • cukier trzcinowy
  • sok z cytryny
  • sól 

1. Czosnek siekamy i rozcieramy na desce z solą. Przekładamy do miski, wlewamy kilka łyżek oleju rzepakowego i 2-3 łyżki ciemnego sosu sojowego. Mieszamy marynatę aż stanie się jednolita.

2. Tofu kroimy na cztery równe części i każdą z nich smarujemy naszą marynatą.

3. Blachę do pieczenia wykładamy papierem. Układamy na niej tofu i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na najwyższy poziom (ustawiamy zapiekanie od góry, najlepiej z funkcją grilla i termoobiegiem). Pieczemy przez 10 minut.

4. Cebulę kroimy w piórka i szklimy ją na oleju kokosowym. Dodajemy trochę jasnego sosu sojowego, 2 łychy hot mango chutney, łyżeczkę cukru trzcinowego, odrobinę soku z cytryny oraz dosłownie odrobinę wody. Doprowadzamy sos do wrzenia i redukujemy go przez 2-3 minuty.

5. Po dziesięciu minutach pieczenia tofu wyjmujemy blachę z piekarnika i odwracamy każdy kawałek serka na drugą stronę. Zapiekamy jeszcze przez 10 minut.

6. Upieczone tofu wycieramy delikatnie ręcznikiem papierowym i podajemy polane sosem :-)




RADY:

1. Do sosu zamiast (lub oprócz) cebuli można dodać czosnek. Ja tego nie zrobiłam, ponieważ znalazł on zastosowanie we wszystkich dodatkach, z którymi podałam tofu.
2. Amatorzy ostrzejszych smaków mogą doprawić sos pieprzem kajeńskim lub innym, pikantnym dodatkiem. Chutney, mimo że "hot", połączony z odrobiną cukru i soku z cytryny nie nadaje zbyt wiele ostrości sosowi.
3. Tofu serwowałam z ryżem curry oraz surówką (kiszona rzepa+pomidorki kokt.+świeży ogórek+cebula cukr.+czosnek+szczypior+oliwa).

środa, 22 kwietnia 2015

Baba ghanoush

Baba ghanoush to idealna alternatywa dla hummusu.
Szczególnie powinna przypaść do gustu wszystkim zabieganym smakoszom i miłośnikom bliskowschodnich smaków.
Bakłażan w przeciwieństwie do ciecierzycy nie wymaga moczenia i gotowania.
Wystarczy go upiec.
Swoją drogą, powinnam wkrótce zaktualizować zamieszczony niegdyś przepis na hummus.
Z perspektywy czasu muszę nieskromnie przyznać, że trening faktycznie czyni mistrza ;-)
A tymczasem...

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 duży bakłażan
  • 2-3 łyżki tahini
  • 15-20 ml soku z cytryny
  • 2 ząbki czosnku
  • płatki ostrej papryki lub inny podkręcający dodatek (opcjonalnie)
  • sól
  • oliwa z oliwek

1. Bakłażan należy umyć i nakłuć w kilku miejscach widelcem. Następnie wstawiamy go na 30-40 minut do piekarnika (190 st. C).

2. Miąższ upieczonego bakłażana umieszczamy w blenderze. Dodajemy sok z cytryny, tahini, odrobinę oliwy i czosnek oraz ewentualnie inne, ulubione przyprawy. Miksujemy.

3. Gotową pastę przekładamy do miski lub głębokiego talerza, polewamy jeszcze odrobiną oliwy i podajemy.




RADY:

1. Baba ghanoush zazwyczaj podawana jest z pitą lub innym pieczywem. Ja lubię ją także ze świeżymi warzywami.
2. Jak widać na zdjęciu, tym razem swoją pastę podałam z natką pietruszki oraz ostrą papryką w płatkach.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Tofu pieczone z pędami bambusa i marchewką

Coraz częściej sięgam po tofu. 
Co i rusz duszę je, grilluję, smażę... Rzadko jednak piekę w piekarniku.
Dzisiaj postanowiłam to zmienić :-)
Pędy bambusa są doskonałe niezależnie od sposobu przyrządzenia - szczególnie, gdy występują w asyście orientalnych przypraw i dodatków. 
Tym razem także mnie nie zawiodły.
No mówię Wam, pycha! :-)

CZAS: ok. 45 min. (+czas potrzebny na marynowanie tofu)

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • 1 słoik pędów bambusa
  • 1 duża marchewka
  • 3 małe szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • natka pietruszki
  • sos sojowy
  • olej roślinny (u mnie kokosowy)
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego (marynata)
  • 1,5 łyżeczki octu ryżowego (marynata)
  • 0,5 łyżeczki pasty wasabi (marynata)
  • 1 łyżeczka przyprawy "5 smaków" (marynata)
  • 1 łyżeczka posiekanego imbiru (marynata)
  • 2-3 ząbki czosnku (marynata)
  • 4 łyżki sosu sojowego (marynata)
  • 4-5 łyżek oleju roślinnego/oliwy (marynata)

1. Wszystkie składniki marynaty łączymy w misce tworząc jednolitą emulsję.

2. Tofu koimy w słupki o wielkości frytek i wrzucamy do pojemnika z marynatą. Delikatnie mieszamy - tak, aby każdy kawałek serka został potraktowany marynatą, ale jednocześnie, by nic nie połamać. 

3. Tofu w zamkniętym pojemniku lub zaklejonym naczyniu wkładamy na noc do lodówki.

4. Następnego dnia nagrzewamy piekarnik do 200 st. Celsjusza. Tofu przekładamy do naczynia żaroodpornego, które wstawiamy do piekarnika na 10 minut (środkowy poziom).

5. W międzyczasie szklimy pokrojone w grubsze piórka szalotki oraz czosnek pokrojony w plasterki. Po chwili dodajemy pokrojoną w słupki marchewkę, zalewamy sosem sojowym, aby się nie przypalało i dusimy pod przykryciem.

6. Po 10 minutach wyjmujemy naczynie z tofu, odlewamy nadmiar marynaty. Podduszoną marchewkę przekładamy wraz z czosnkiem i szalotkami do tofu, dodajemy odsączone i przepłukane pędy bambusa. Wszystko mieszamy delikatnie i wsadzamy do piekarnika na kolejne 10 minut.




RADY:

1. Im dłużej będziemy marynować tofu, tym lepiej. W ostateczności wystarczą jednak 2-3 godziny.
2. Swoje danie podałam z makaronem ryżowym (doprawionym sosem sojowym) oraz sałatką z buraków - buraki gotujemy w mundurkach, studzimy i obieramy; następnie kroimy je w kostkę i łączymy z sosem vinegrette (u mnie tym razem cukier trzcinowy+ocet jabłkowy+sól+olej z pestek dyni+musztarda dijon+czosnek+czarny sezam).

sobota, 4 kwietnia 2015

Słodko-kwaśna potrawka z seitanowych skrawków i warzyw

Żadne święta nie wywołują u mnie tzw. świątecznej gorączki. Robię, co mogę, aby nie dać się wkręcić w machinę nadgorliwej celebracji i nazbyt się nie spinać.
Nie przygotowuję w popłochu dziesiątek dań, jednak są smakołyki, bez których nie wyobrażam sobie uroczystych chwil przy stole.
Od jakiegoś czasu należy do nich seitan a'la pieczeń - przepis [o tu!].
I tym razem postanowiłam go przygotować.
Rozrobiłam gluten pszenny z wodą, ugotowałam go w wywarze z mnóstwem przypraw i z minuty  na minutę zaczęłam wpadać w coraz większą panikę. Gąbczasta bryłka rozrosła się do niebotycznego rozmiaru. Całe szczęście, że gotowałam ją w dużym garze i nie musiałam zmieniać naczynia w trakcie gotowania...
Ugotowany seitan swoją wielkością przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Wiedząc, że nie przejem tak dużej pieczeni, wymyśliłam dzisiejszy, co ważne - szybki obiad. 
Kolejny raz potwierdziło się, że nie ma tego złego...
Alleluja! :-)

CZAS: ok. 30 min. (+czas na przygotowanie i marynowanie seitanu)

SKŁADNIKI:
  • skrawki seitanu
  • 1 marchew
  • nieduży kawałek selera
  • nieduży kawałek pora
  • nieduży kawałek imbiru
  • mała szczypta ostrej papryki w płatkach
  • 2 ząbki czosnku
  • sambal oelek
  • ulubione przyprawy do marynowania lub np. słodki sos chili z czosnkiem
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • sól
  • cukier
  • ocet
  • olej
  • woda

1. Skrawki marynujemy w oleju i ulubionych przyprawach lub w dowolnym sosie/marynacie. Zamykamy lub zaklejamy szczelnie i wkładamy na noc do lodówki.

2. W porze obiadu wrzucamy na rozgrzany olej posiekany czosnek, imbir i łyżeczkę pasty sambal oelek. Następnie dodajemy marchew, wlewamy co nieco wody i dusimy pod przykryciem.

3. Po kilku minutach w garnku powinny wylądować paski selera, a następnie talarki pora.

4. Gdy warzywa zmiękną, w 1/2 szklanki wody rozrabiamy płaską łyżeczkę mąki kartoflanej. Gotową miksturę wlewamy do warzyw, a następnie stopniowo - do momentu aż uzyskamy zadowalającą nas gęstość - dolewamy wodę.

5. Powstały sos doprawiamy solą, cukrem i octem oraz odrobiną ostrej papryki w płatkach.

6. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy zamarynowane skrawki, a gdy się podsmażą przekładamy je do garnka z sosem.

7. Mieszamy i podajemy :-)




RADY:

1. Jeśli nie macie nadprogramowych, seitanowych skrawków, przygotujcie seitan specjalnie na tę okazję, użyjcie gotowych płatów lub kotletów sojowych. Decydując się na kotlety, pamiętajcie że są one bardziej delikatne i łatwiej się rozpadają :-)
2. Swoją potrawkę zaserwowałam z kaszą jaglaną, którą doprawiłam kurkumą; z brokułem oraz z sałatą rzymską w sosie vinegrette.

piątek, 6 lutego 2015

Jednogarnkowa potrawka indyjska

Wreszcie udało mi się zdobyć jarmuż.
Prezentowałam już kiedyś podobne przepisy (np. '[o tu!] albo [o tu!]), ale dobór warzyw i przypraw za każdym razem skutkuje nowym smakiem.
Dlatego bez wahania zamieszczam dzisiejszy przepis :-)
Voilà!

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 duża marchewka
  • 1 nieduża cukinia
  • 300 g dyni
  • 200 g jarmużu
  • 1 duża cebula
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1 puszka cieciorki
  • 1 kartonik pokrojonych pomidorów
  • duża puszka mleka kokosowego
  • 2 łyżeczki sambal oelek 
  • mieszanka przypraw indyjskich (u mnie korma curry)
  • sól
  • cukier
  • olej roślinny (najlepiej kokosowy)

1. Pokrojoną w kostkę cebulę wrzucamy wraz z posiekanym czosnkiem na rozgrzany olej i odrobinę solimy.

2. Po chwili dodajemy sambal oelek oraz ok. 3 łyżki mieszanki przypraw.

3. Kiedy cebula i czosnek się zeszklą, wrzucamy pokrojoną w kostkę marchewkę. Dusimy wszystko razem kilka minut pod przykryciem.

4. Następnie dodajemy pomidory i grubo pokrojone cukinię oraz dynię. Wsypujemy 1 łyżeczkę cukru, jeszcze trochę solimy, mieszamy i z powrotem przykrywamy.

5. Po chwili dodajemy odcedzoną i opłukaną cieciorkę oraz umyty, porwany na małe kawałki jarmuż.

6. Kiedy jarmuż pod wpływem temperatury zmniejszy swoją objętość, dodajemy mleko kokosowe.

7. Dusimy wszystko przez ok. kwadrans. W razie potrzeby doprawiamy solą i przyprawami indyjskimi.




RADY:

1. Sambal oelek można zastąpić inną ostrą pastą albo papryczką. 
2. Potrawkę serwowałam z drożdżowymi chlebkami/bułeczkami. Ciasto robimy podobnie do ciasta na pizzę albo pitę. Paczuszkę suchych drożdży rozrabiamy w 1/2 kubka ciepłej wody, wsypujemy płaską łyżeczkę cukru, odrobinę mąki i odstawiamy (np. na rozgrzany, wyłączony palnik kuchenki). Do miski wsypujemy 250 g mąki, dodajemy płaską łyżeczkę soli i wlewamy 3 łyżki oliwy. Kiedy zaczyn lekko się spieni dodajemy go do miski. Stopniowo dolewając ciepłą wodę wyrabiamy odrywające się od rąk ciasto, które odstawiamy na ok. 2 godziny do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 6 w miarę równych porcji. Każdy kawałek ciasta rozpłaszczamy i formujemy w dłoniach na 0,5-centymetrowe "placuszki", które układamy na papierze do pieczenia i przykrywamy czystą ścierką. Piekarnik (z blachą w środku) rozgrzewamy do 250 st. C. Wyjmujemy blachę, przekładamy na nią papier z chlebkami i wsuwamy z powrotem do piekarnika (środkowy poziom). Pieczemy ok. 5 minut.

wtorek, 23 grudnia 2014

Szpinakowe kofty z aromatycznym sosem pomidorowym

Od dawna przymierzałam się do samodzielnego wykonania kofty, a raczej koft ;-)
Nigdy nie mogłam się jednak zdecydować czy w tym celu użyć domowego sera paneer (przepis znajdziecie w 3 punkcie [o tu!]), czy może lepiej tofu.
Ostatecznie decyzja podjęła się sama :-)
Zmuszona do pozbycia się zapasów, by zrobić miejsce na odświętne dania i przystawki, wygrzebałam z lodówki półtłusty twaróg i kilka innych produktów...
Dokupiłam szpinak i trochę żałuję, że dopiero teraz spod moich rąk wyszły te aromatyczne smakołyki.

CZAS: ok. 45 min.

SKŁADNIKI:
  • 250 g półtłustego twarogu
  • 250 g szpinaku
  • 100-150 g mąki pszennej
  • 35 g mąki ziemniaczanej
  • 1 jajo
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 średnia cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 ostra papryczka
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżeczki czarnuszki
  • 2 łyżeczki garam masali
  • 1 łyżeczka nasion kolendry
  • 1 łyżeczka kuminu
  • czarny pieprz
  • sól
  • cukier
  • olej roślinny

1. Szpinak płuczemy, siekamy i wrzucamy na patelnię z niedużą ilością rozgrzanego oleju. Dusimy aż wszystkie liście "zwiędną" i przekładamy na sito.

2. Twaróg rozdrabniamy widelcem, dodajemy do niego ostudzony szpinak, obie mąki, czarnuszkę i kurkumę.

3. W moździerzu rozcieramy kolendrę oraz kumin. Dodajemy je do pozostałych składników.

4. Na koniec masę doprawiamy solą i pieprzem i dwoma rozdrobnionymi ząbkami czosnku. Wbijamy jajo i ponownie mieszamy.

5. W niedużym garnku szklimy posiekaną cebulę, papryczkę i pozostałe ząbki czosnku. Dodajemy garam masalę i pomidory z zalewą. Sos gotujemy przez czas smażenia koft. Doprawiamy go cukrem, solą i dokładnie blendujemy.

6. Z masy na kofty formujemy nieduże kulki, które smażymy na dobrze rozgrzanym tłuszczu.

7. Usmażone kofty odsączamy na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu i serwujemy polane sosem.





RADY:

1. Kofty smażymy na głębokim tłuszczu. W innym wypadku wyjdą nam nie kulki, a spłaszczone kotleciki.
2. Nie ma sensu panierować koft. Wystarczy podczas formowania kulek oprószyć dłonie mąką.
3. Mąkę pszenną możemy zastąpić np. mąką z cieciorki albo ugotowanymi i rozdrobnionymi ziemniakami (warto dodać wtedy także trochę mąki).
4. Obiad podałam z kuskusem doprawionym czerwoną pastą curry oraz paprykami nadzianymi kwaszoną kapustą.

czwartek, 18 grudnia 2014

Orientalna potrawka z seitanu i warzyw

W dowód szczerego zadowolenia, jakie sprawiło mi odkrycie glutenowego proszku, z którego w moment można przygotować seitanową bazę, postanowiłam ponownie sięgnąć po ten produkt.
Tym razem postawiłam na moje - skądinąd ulubione - wschodnie smaki.
Koniecznie zmierzcie się z tą nietrudną w przygotowaniu strawą :-)

CZAS: ok 40 min.

SKŁADNIKI: 
  • 100 g glutenu pszennego
  • 1 puszka okry
  • 1,5 marchwi
  • 1 czerwona papryka
  • biała część pora (ok. 15 cm)
  • nieduża kapusta pekińska
  • garść suszonych grzybów mun
  • dymka lub gruby szczypior
  • duży ząbek czosnku
  • ostra papryczka
  • sos sojowy
  • 7 łyżek sosu miodowego z czosnkiem (Tao Tao)
  • 1-2 łyżki octu ryżowego
  • 1 łyżeczka wasabi
  • sól
  • olej roślinny
  • woda

1. Gluten rozrabiamy z ciepłą wodą tworząc zwarte ciasto, które przez 30-40 minut gotujemy w osolonej wodzie.

2. W niedużej misce dokładnie łączymy sos miodowy, ocet ryżowy oraz wasabi.

3. Ugotowany seitan kroimy w paski i wrzucamy do marynaty. Mieszamy, przekładamy do pojemnika na żywność lub po zwyczajnie zaklejamy miskę folią spożywczą. Zamarynowany seitan wstawiamy do lodówki (najlepiej na całą noc).

4. Nazajutrz siekamy ząbek czosnku i papryczkę. Wrzucamy je na rozgrzany olej. Następnie dodajemy pokrojoną w słupki marchew i zamarynowany seitan razem z marynatą. Wlewamy trochę sosu sojowego i dusimy na dość dużym ogniu.

5. Po 10-15 minutach dodajemy paprykę (pokrojoną w słupki), okrę (odcedzoną, opłukaną pod bieżącą wodą i skropioną octem ryżowym) i posiekane grzyby mun (uprzednio namoczone w gorącej wodzie). Dusimy pod przykryciem.

6. Po kilku kolejnych minutach dodajemy pokrojone grube części kapusty pekińskiej (z dolnej części kapusty) i talarki pora. Dolewamy jeszcze trochę sosu sojowego i dusimy dosłownie przez chwilę.

7. Tuż przed podaniem dodajemy posiekaną dymkę.




Rady:

1. Tuż przed podaniem danie można doprawić słodkim sosem chili lub innym słodkim sosem azjatyckim.
2. Swoją potrawkę podałam z ryżem doprawionym olejem sezamowym i czarnym sezamem oraz z surówką z pozostałej części kapusty pekińskiej z sosem vinegrette. 

środa, 10 grudnia 2014

Pieczone burgery z tofu i warzyw

Prezentowałam kiedyś przepis na tofuburgery [o tu!].
Dziś postanowiłam przyrządzić podobny przysmak w piekarniku.
I chociaż tym razem użyłam jajka - przez co nie jest to wersja tofuburgera dla wegan, to jestem pewna, że nie raz wrócę do tego przepisu.
Jestem tak zadowolona, że nawet awaria mojego (i tak wiele pozostawiającego do życzenia) aparatu fotograficznego nie przeszkodzi mi w zrobieniu tego wpisu :-)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka twardego, naturalnego tofu
  • 1 średnia marchewka
  • 1/4 czerwonej papryki
  • ok. 10 cm białej części pora
  • 2 duże pieczarki
  • kilka suszonych grzybów mun
  • garść zielonego groszku (może być konserwowy)
  • duży ząbek czosnku
  • ostra papryczka (ja dałam 2 azjatyckie papryczki z zalewy)
  • szczypior
  • sambal oelek
  • jasny sos sojowy 
  • ciemny sos sojowy 
  • ocet ryżowy 
  • mielony imbir
  • kurkuma
  • czarny sezam
  • cukier
  • sól
  • 1 jajo
  • olej roślinny 

1. Tofu rozdrabniamy widelcem i przekładamy na gęste sito, aby odcedzić nadmiar wody.

2. Obieramy i siekamy warzywa (marchew, por, papryka, pieczarki, czosnek, papryczka, szczypior).

3. Grzyby mun moczymy w gorącej wodzie i także siekamy,

4. W niedużym garnku rozgrzewamy olej. Wrzucamy czosnek i papryczkę, a następnie marchew. Wlewamy trochę ciemnego sosu sojowego, a kiedy marchew zmięknie posiekany por, paprykę i pieczarki. Wlewamy jeszcze trochę sosu sojowego i dusimy wszystko pod przykryciem.

5. Miękkie warzywa przekładamy na gęste sito, ale nie wylewamy wywaru, który powstał podczas duszenia warzyw.

6. Odsączone warzywa łączymy z tofu. Dodajemy też grzyby mun oraz groszek. Doprawiamy odrobiną soli, pastą sambal oelek i kurkumą. Wbijamy jajo i formujemy burgery, które układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

7. Blachę z burgerami wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 15 minut w 200 st. C. Po tym czasie przekładamy burgery na drugą stronę i ponownie wkładamy do piekarnika na 15 minut.

8. W międzyczasie wywar z warzyw doprawiamy octem ryżowym, cukrem, jasnym sosem sojowym i mielonym imbirem. Doprawiony sos redukujemy w niedużym rondlu, a gdy przestygnie dodajemy do niego czarny sezam i posiekany szczypior,

9. Burgery serwujemy jako część dania obiadowego lub w bułce ze świeżymi warzywami. 




RADY:

1. Uważajcie podczas przekładania burgerów w połowie pieczenia. Mają tendencję do rozpadania.
2. Do siekania warzyw warto użyć blender.
3. Ja swoje burgery serwowałam z komosą ryżową i paprykami faszerowanymi kapustą kwaszoną (można je kupić w warzywniaku).

piątek, 14 listopada 2014

Makaron ryżowy z warzywami i tofu # 2

Dawno nie sięgałam po tofu, dlatego postawiłam dziś na obiad w orientalnej odsłonie.
Podobny przepis prezentowałam już jakiś czas temu [o tu!].
Wydaje mi się jednak, że dzisiejsza propozycja jest nieco smaczniejsza, a na pewno szybsza w przygotowaniu :-) 
Przekonajcie się sami!

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 kostka naturalnego tofu
  • 2 marchewki
  • 1 biała część sporego pora
  • 1 papryka
  • 1 puszka bambusa
  • 1 op. kiełków fasoli mung 
  • 1 szalotka
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki startego, świeżego imbiru
  • 2 ususzone, ostre papryczki
  • natka pietruszki
  • makaron ryżowy (wstążki)
  • sos sojowy 
  • ocet ryżowy
  • olej rzepakowy
  • olej kokosowy
  • przyprawa "5 smaków"
  • orientalna przyprawa z prażonych płatków kokosowych i orzechów ziemnych
  • cukier
  • sól morska

1. Szalotkę siekamy i wrzucamy na rozgrzany olej kokosowy. Kiedy się zeszkli, dodajemy starty imbir i przeciśnięty przez praskę czosnek. Szklimy wszystko razem, a po chwili dodajemy 50 ml sosu sojowego, 50 ml octu ryżowego oraz ok. 200 ml wody. Sos doprowadzamy do wrzenia, gotujemy chwilę, doprawiamy cukrem i ściągamy z palnika.

2. Z obranej marchwi odkrawamy obieraczką do warzyw tasiemki. Por nacinamy w 4 miejscach i ściągamy liście - tak, aby także otrzymać tasiemki. Paprykę kroimy w cienkie paseczki. Otwieramy puszkę z bambusem i odcedzamy go, a kiełki płuczemy pod bieżącą wodą.

3. Tofu rozdrabniamy widelcem, odsączamy papierowymi ręcznikami z nadmiaru wody i doprawiamy przyprawą "5 smaków". W garnku (najlepiej np. teflonowym, by ser nie przywierał do dna) rozgrzewamy olej rzepakowy. Wrzucamy na głęboki tłuszcz tofu i smażymy je aż zacznie z zewnątrz twardnieć. Następnie ser odcedzamy na gęstym sitku. Przed podaniem delikatnie go solimy.

4. Na rozgrzany olej kokosowy wrzucamy rozkruszone papryczki, następnie marchew i pędy bambusa. Wlewamy trochę przygotowanego wcześniej sosu i dusimy wszystko pod przykryciem przez ok. 7 minut. Następnie dodajemy liście pora i ponownie dusimy pod przykryciem przez kilka minut. Na koniec dodajemy paprykę i kiełki. Dusimy przez chwilę bez przykrycia.

5. W międzyczasie zgodnie z instrukcją z opakowania przygotowujemy makaron. Ja trzymałam 50 g makaronu (1 porcja) przez 3 minuty w zagotowanej wodzie.

6. Na głęboki talerz/do miseczki wlewamy małą chochlę lub 1/2 dużej sosu. Następnie nakładamy makaron, na makaron trochę warzyw i garść tofu, ponownie warzywa. Przygotowaną porcję posypujemy przyprawą z orzechów i wiórków kokosowych, dekorujemy natką pietruszki i podajemy.




RADY

1. Warzywa powinny być lekko twarde.
2. Posypkę z orzechów i wiórków kokosowych możemy zastąpić innymi prażonymi orzechami lub odrobiną prażonej cebulki.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ryż z bambusem i kostką sojową

Środek tygodnia, godz. 21:00, a mi przypomina się, że nie mam obiadu a następny dzień.
W te pędy przeszukuję lodówkę i szafki. 
- Nie jest źle - myślę i zabieram się do roboty.
Ech, żeby każde spontaniczne gotowanie miało tak smaczny koniec :)

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 1 op. grubo krojonego bambusa
  • 2 garści kostki sojowej
  • 1 torebka ryżu basmati
  • garść grzybów mun
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 ostra papryczka
  • 1 warzywna kostka bulionowa
  • 2 łyżeczki przyprawy "5 smaków"
  • 1 łyżka czerwonej pasty curry
  • jasny sos sojowy
  • mąka
  • sól
  • woda
  • olej roślinny

1. Pokrojoną w piórka cebulę wrzuciłam na rozgrzany olej. Czosnek i papryczkę posiekałam i dorzuciłam do cebuli. Następnie dodałam pędy bambusa, wlałam sos sojowy i dusiłam pod przykryciem.

2. W międzyczasie kostkę bulionową rozpuściłam we wrzątku. Wrzuciłam kostkę sojową i moczyłam ją przez kilka minut.

3. Grzyby zalałam gorącą wodą i odstawiłam na bok.

4. Do garnka z cebulą, czosnkiem, papryczką i bambusem dodałam pastę curry, wymieszałam i odstawiłam.

5. Ryż ugotowałam w osolonej wodzie zgodnie z instrukcją z opakowania.

6. Namoczoną i odsączoną kostkę sojową posoliłam, obtoczyłam w mące wymieszanej z przyprawą "5 smaków", a następnie smażyłam na rumiano.

7. Usmażoną kostkę sojową odsączyłam z nadmiaru tłuszczu i wrzuciłam do garnka z warzywami.

8. Grzyby pokroiłam na mniejsze kawałki i także dodałam do garnka.

9. Na koniec do garnka dodałam ryż. Wymieszałam wszystko i doprawiłam jeszcze odrobiną sosu sojowego.





czwartek, 14 sierpnia 2014

Warzywa z tofu po indyjsku

Chwilowy brak czasu odciągnął mnie nieco od garów.
Na szczęście udało mi się w końcu znaleźć chwilę, aby upichcić coś smacznego.
Przygotowałam szybkie, pożywne danie, którym żywię się już trzeci dzień :-) 
Trzy dni, a ono wciąż mi się nie nudzi!

CZAS: ok. 1 godz.

SKŁADNIKI:

  • 1 średni bakłażan
  • 2 marchewki
  • 2 ziemniaki
  • 1 op. jarmużu
  • 1 op. naturalnego tofu
  • 1 puszka soczewicy
  • 1 duża puszka mleka kokosowego
  • 1 cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 ostra papryczka
  • przyprawy indyjskie (może być mieszanka, np. kurkuma, kolendra, kumin, pieprz cayenne, kozieradka, imbir)
  • curry
  • olej kokosowy
  • sól morska

1. Cebulę kroimy w grubą kostkę i szklimy na oleju. Po chwili dodajemy posiekany czosnek i papryczkę pokrojoną w plasterki.

2. Wsypujemy przyprawy, a po chwili dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i marchewki. Dusimy wszystko pod przykryciem (co jakiś czas mieszamy!).

3. Dodajemy pokrojony w dużą kostkę bakłażan, dusimy chwilę, wsypujemy przepłukaną soczewicę i wlewamy mleko kokosowe.

4. Dusimy warzywa do miękkości. 

5. W międzyczasie kroimy tofu na 3 grube plastry. Doprawiamy je solą i curry, a następnie smażymy z obu stron na rumiany kolor.

6. Ręcznikiem papierowym ściągamy z tofu nadmiar tłuszczu i odstawiamy na bok.

7. Kiedy warzywa są prawie miękkie, dodajemy do nich porwane liście jarmużu, a gdy zmniejszą swoją objętość, dorzucamy tofu (wcześniej plastry kroimy w kostkę).

8. Potrawę doprawiamy solą.




RADA:

1. Polecam wzbogacić smak potrawki pastą curry :-)

piątek, 8 sierpnia 2014

Indyjska potrawka z cieciorką i szpinakiem

Kuchnia indyjska jest kolorowa, aromatyczna, nierzadko pikantna, a przede wszystkim łaskawa dla wegetarian. Niedziwne - prawie połowa Hindusów nie je mięsa. 
Uwielbiam ichniejsze przyprawy, które niepozorną potrawę potrafią przemienić w nietuzinkowe, przepełnione bogactwem smaków danie.
Chyba nic nie pobudza u mnie apetytu, jak aromat indyjskich przysmaków.
Dziś propozycja łatwej i szybkiej (szczególnie, gdy użyjecie cieciorki z puszki) strawy.
Smacznego! :-)

CZAS: (nie licząc moczenia i gotowania cieciorki) 1 godz.

SKŁADNIKI:
  • 125 g cieciorki/ 1 puszka cieciorki
  • 5 garści liści świeżego szpinaku/ 1/2 op. mrożonego
  • 1 mała puszka mleka kokosowego
  • 1 cebula
  • 1 duży pomidor
  • 2 ząbki czosnku
  • sól morska
  • sambal oelek
  • garam masala
  • olej kokosowy

1. Jeśli mamy suchą cieciorkę, to moczymy ją przez noc w wodzie, a następnie gotujemy do miękkości przez ok. 1,5 godziny.

2. Cebulę kroimy w grubą kostkę i szklimy ją na oleju kokosowym. Po chwili dodajemy rozdrobniony czosnek.

3. Dodajemy 2-3 łyżeczki garam masali oraz 2 łyżeczki pasty sambal oelek. Mieszamy.

4. W następnej kolejności dodajemy umyte liście szpinaku. Jeżeli szpinak jest mrożony, rozmrażamy go i odsączamy z wody.

5. Obrano pomidor kroimy w kostkę i wrzucamy do pozostałych składników.

6. Wlewamy mleczko kokosowe.

7. Wsypujemy cieciorkę.

8. Potrawę dusimy przez 10-15 minut. Doprawiamy solą i podajemy :-)




RADY:

1. Sambal oelek można zastąpić inną pastą z ostrych papryczek, świeżymi papryczkami lub pieprzem kajeńskim.
2. Potrawę można serwować z chlebkami naan, pitą lub ryżem. Ja podałam z ryżem podsmażonym na oleju kokosowym z czosnkiem, kurkumą i pieprzem kajeńskim. Po usmażeniu do ryżu dodałam posiekaną natkę pietruszki.

sobota, 5 lipca 2014

Holendersko-indyjska zupa marchewkowa

Kreaturka Smaku z założenia trzyma się z dala od polityki, religii i sportu.
Jednak po meczu Holandii z Meksykiem nie może przejść obojętnie wobec trwającego właśnie mundialu.
Emocjonujący mecz skończył się zasłużonym zwycięstwem Europejczyków.
Imponująca waleczność, wytrwałość i wyjątkowe zgranie holenderskiej drużyny sprawiły, że postanowiłam oddać jej pokłon. 
Traf chciał, że spotkałam niedawno mieszkającą na stałe w Holandii koleżankę. Niewiele myśląc skorzystałam z odnowienia kontaktu i poprosiłam Asię (wielkie dzięki!) o przepis na jakiś holenderski przysmak. 
W ten sposób dotarłam do rewelacyjnej zupy marchewkowej. Teoretycznie jest ona indyjska, w praktyce podbija podniebienia Holendrów, a co niemniej ważne, jest POMARAŃCZOWA. 
No i cieszy mnie niemiłosiernie :-)

CZAS: ok. 40 min.

SKŁADNIKI:
  • 3 duże marchewki
  • 400 g soczewicy konserwowej
  • 1 op. śmietany sojowej
  • 2-3 ząbki czosnku
  • nać kolendry/nać pietruszki/dymka
  • 2 łyżeczki mielonego kminku
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżka czerwonej pasty curry
  • 1 bulionowa kostka warzywna
  • sól
  • pieprz
  • oliwa z oliwek/olej roślinny
  • woda

1. Marchew obieramy i kroimy w kostkę.

2. Obieramy i siekamy czosnek, następnie wrzucamy go na rozgrzany w garnku tłuszcz.

3. Do czosnku dodajemy kminek i kurkumę.

4. Po chwili dorzucamy marchew, a gdy się nieco podgrzeje wlewamy trochę ponad litr wody.

5. Następnie dodajemy kostkę bulionową, pastę curry oraz śmietanę (trochę śmietany zostawiamy na później).

6. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy do miękkości.

7. W międzyczasie odcedzamy i płuczemy soczewicę.

8. Kiedy marchewka zrobi się miękka, blendujemy zupę i dodajemy do niej soczewicę. Gotujemy jeszcze chwilę.

9. Doprawiamy solą i pieprzem.

10. Serwujemy z kleksem śmietanki sojowej i świeżą zieleniną (kolendra/natka/dymka).




RADY:

1. Myślę, że zupa będzie jeszcze smaczniejsza, gdy śmietankę zastąpi się mlekiem kokosowym. Następnym razem na pewno to sprawdzę. Wam także polecam taki mały eksperyment :-)
2. Zupa jest dość pikantna, dlatego jeśli wolicie łagodniejszy smak, dodajcie mniej czerwonej pasty curry lub zamieńcie ją na zieloną :-)
3. W oryginalnym przepisie figuruje zwykła śmietana, więc jeśli nie jesteście weganami, możecie spokojnie użyć np. "dwunastki".